#CmYOu
Znosiłam to, że musiałam myć ręcznikami podłogę często bardzo brudną. To, że szklanki musiałam przecierać ręcznikiem, którym chwilę wcześniej polerowałam muszlę klozetową. Znosiłam wiele takich sytuacji. Tak kazali - nie było innych ściereczek ani nic podobnego.
Jednak zwolniłam się po jednej z naprawdę obrzydliwych sytuacji. W pokoju był syf, kiła i mogiła. Pokój był zarzygany. Wykładzina jak i łóżko. Kierowniczka powiedziała, żebym jedynie nadmiar wymiocin zebrała ręcznikiem, a jak reszta zaschnie, to odkurzyć. A na koniec spryskać obficie podłogę zapachem do pokoju.
Nie było mowy o praniu wykładziny. W pokoju nadal waliło rzygami, ale cóż. Po tej sytuacji się zwolniłam.
Od teraz gdy gdzieś wyjeżdżam i śpię w hotelu, biorę ze sobą swój ręcznik, poszewkę na poduszkę i chodzę po całym pokoju w klapkach. W szczególności pod prysznic.
Potwierdzam, przepracowalam w hotelu jakies dwa tygodnie. Nie dałam rady dłużej, nie mogłam znieść tego jak obrzydliwie się sprząta. Wycieranie jednym ręcznikiem szklanek, kibla, stołu, WSZYSTKIEGO. kolejność obojętna.
Ja tak samo! Już nie wspomnę o braku środków czystości, zamiast tego używanie resztek hotelowych szamponów i żeli pod prysznic do mycia: podłóg, naczyń, wc, wanny... Mycie kilkunastu pokoi jednym mopem i jedną wodą. Jeden ręcznik hotelowy do wszystkiego - prawda. I jeszcze cudowne nalepki na wc z napisem „ZDEZYNFEKOWANO”- śmiechu warte. Myślałam, że trafiłam do słabego hotelu (choć do dziś na bookingu ma ponad 9 gwiazdek, sic!), a tu widzę, że historia stara jak świat... :(
Poszłam na dzień próbny, zobaczyłam, jak miałabym sprzątać i już nie wróciłam. To był jeden z najdroższych hoteli w moim mieście.
5 gwiazdkowy hotel w Warszawie, również potwierdzam ręcznikami się sprząta kible a jak prześcieradło jest nie wygniecione i nie widać żeby ktoś na nim spał to się tylko zbiera paprochy włosy itp i zostawia takie zużyte dla nowego gościa
Od kiedy pracowalam jako pokowka i widzialam to wszystko na wlasne oczy- zawsze myje szklanki przed ich uzyciem i chodze w klapkach. Reczniki tez lepiej miec swoje...
Różnie bywa. Ja pracowałam w podobnym hotelu, jak wyżej opisany (międzynarodowa marka, 4 gwiazdki).
Pracowałam też w małych, niezależnych hotelach, gdzie były osobne środki czystości i ścierki do aneksów kuchennych i do łazienek. Cała łazienka była szorowana cifem, zmywania gorąca wodą i wtedy osuszania ręcznikiem po poprzednim gościu. Miałyśmy mnóstwo czasu na sprzątanie, szefowa chciała żeby wszystko wyglądało na czyste i było czyste.
To jest standard niestety, są panie które nie mają oporów przed tym co napisałaś. Skąd wiem, sama pracowałam przez chwilę jako pokojówka. Nie jest to praca dla słabych psychicznie i fizycznie. Ciągła presja że musisz zrobić pokój w 20 minut, w dodatku stawy siadają od tego biegania po pokoju i kucania .
Ja kiedyś pracowałam w hostelu i to jak przygotowywane były posiłki...wkładanie palca do jedzenia, oblizywanie go i po czasie sprawdzanie ponownie, zamiast po ludzku użyć łyżki po prostu mnie przerosło.
Też pracowałam w hotelu i pościel zawsze była zmieniana, łazienki sprzatala w ogole inna osoba niż pokoje, naczynia były myte i wyparzane, srodki czystości były zawsze i o wszystko sie dbało. Jedzenie zawsze było świeże. Reczniki też zawsze były czyste i razem z pościelą prane, prasowane i składane przez pralnie.
Ufff, jak dobrze, że nie wszędzie jest źle.
Też kiedyś pracowałam w hotelu.
Gość zerzygał się w saunie do tego miejsca, gdzie są węgle i z którego rozchodzi się całe ciepło (nie wiem, jak to się nazywa).... smród taki, że naprawdę płakałam i sama ledwo powstrzymywałam się przed wymiotami. Szefowie kazali mi tylko przelać kilka razy wodę przez te węgle, żeby je wypłukać i potem umyć podłogę. Wietrzyło się dwa dni i tyle ze sprzątania. Jak dla mnie smierdziało tam jeszcze miesiąc później, ale ludzie korzystali z sauny normalnie. Nigdy tego nie zapomnę.
A co do szklanek, kibli i wszystkiego innego mytego jednym ręcznikiem - to norma. Aż mnie zemdliło na samo wspomnienie :/
OPISZ to na stronie hotelu i w portalach o podobnej tematyce
Chyba bym dołożyła do puli własną zawartość żołądka 😬
ja rowniez :(
pani szefowa musialaby sprzatac sama. albo sama- i to podwojna porcje
E tam sprzątać, byłoby więcej do zaschnięcia :P
Aż mi się przypomniał pewien program w TVN Turbo, młody koleś zatrudniał się u pracodawców i miał ukrytą kamerę. Kojarzy ktoś tytuł?
@ogienek podbijam
Już mam. Chodziło o "Taka robota".
Przepracowalam w Hotelu w Londynie na Heathrow ponad 2 lata. Robilam to samo co Ty. Zdarzalo sie, ze jak kubek byl zaschniety od herbaty, czy zupki chinskiej to uzywalysmy szczotki do kibla. Zamiast odkurzania, bo czasem bylo czysto tez szczotka do kibla, aby tylko byly slady od odkurzacza.
Recznik klienta albo poszewki na poduszki byly lepsze niz te sciereczki, ktore lezaly tylko zmoczone w koszyczku w razie kontroli.
Ale sprawialo mi to frajde, jak klient byl nieprzyjemny to wcale nie zalowalam. Teraz podrozuje po swiecie i nigdy nie pije ze szklanek hotelowych. Zawsze plastik. Teraz mam lepsza prace za lepsze pieniadze, ale marze zeby wrocic na stare smieci. Fajnie bylo. :)
Coś mi tu śmierdzi (sic!). Przecież rzygi to najbardziej obrzydliwy zapach i następny gość na pewno by to poczuł. A może ktoś wie czy w takiej sytuacji gość nie musi pokryć kosztów wymiany łóżka i wykładziny? Jakby go postraszyc że poufna informacja pójdzie do innych hoteli na pewno by to zrobił. A z tymi recznikami to jest naturalny pomysł - jak i tak po gosciu musi iść do prania to dlaczego nie wyczyścić nim wanny?