#Cc5Ok

Ostatnio w pracy przydarzyła mi się bardzo przykra sytuacja. Niosłam na tacy herbatę dla gościa i pech chciał, że tego dnia naprawdę był ruch nieziemski. Jedna pani szła przed siebie i rozmawiała przez telefon, kompletnie nie zwracając uwagi na to, co się wokół niej dzieje. No i weszła we mnie. Udało mi się na tyle wymanewrować tacą, że nikogo poza sobą wrzątkiem nie oblałam. Ból był tak potworny, że upuściłam wszystko co miałam i krzyknęłam. Pani spojrzała na mnie, odłożyła na chwilę telefon i powiedziała do mnie: „UWAŻAJ JAK CHODZISZ, KRETYNKO, MASZ SZCZĘŚCIE, ŻE NIC MI SIĘ NIE STAŁO!”. I poszła dalej jakby nigdy nic.

Ja mam poparzenie drugiego stopnia przedramienia i pierwszego stopnia na brzuchu. No ale co zrobić, skoro trafiło na córeczkę szefa, która poskarżyła się jemu, że to ja na nią weszłam i jeszcze na nią klęłam. Odszkodowanie co prawda dostałam, ale „przepraszam” nie usłyszałam do tej pory.
radiant Odpowiedz

Odejdź z tej firmy i wystawiaj im negatywne opinie, do skutku aż szef nauczy córkę szacunku do ludzi.

Uzytkownik404 Odpowiedz

Okropne, współczuję 😔 Na Twoim miejscu pewnie bym miała opory przed noszeniem gorących napojów na tacy, zwłaszcza w pracy. Czy byli jacyś świadkowie tego, jak córeczka szefa Cię staranowała? Jeśli tak, to może warto byłoby poruszyć z szefem temat bezpieczeństwa noszenia takich "ładunków". Może sprawdziłaby się głęboka taca, która nawet w przypadku wstrząsów zatrzyma płyn w środku? Albo zestaw filiżanka na spodku +torebka herbaty+ zamykany, ozdobny czajniczek /imbrykoksztaltny termos do nalania gorącej wody przez klienta samodzielnie (taki, z którego w razie wypadku woda się wyleje dopiero na podłodze)?

hugendubel Odpowiedz

Jakbyś to ty na nią weszła to byłby wypadek przy pracy z twojej winy , nie wiem jak sąd pracy by ocenił chodzenie po korytarzu z wrzątkiem. Raczej nie wyglądało by to dobrze. Coś tu nie gra. Chyba że to prywatne odszkodowanie bo szef znał swoją córeczkę i wolał wyciszyć sprawę.

Dragomir

Jeśli to była restauracja, to gorące rzeczy są na porządku dziennym. Skąd Ci się tam korytarz wziął?

JaTakaJa

O korytarzu nic nie ma, ale nie ma też nic o restauracji. W bankach i różnych firmach pracownicy proponują coś do picia klientom. Napisała, że niosła herbatę dla gościa.

Vados Odpowiedz

To samo z bachorami w knajpach kopnie toto kelnerke a maDka zamias bachora za uszy wyprowadzic lac i patrzec czy równo puchnie to ma preteche do kelnerki bo dzidzi moglo sie to stac.

Jestjakjest Odpowiedz

Współczuję zajścia i reakcji tamtych, ale widząc wcześniej takich rozkojarzonych nie usuwamy się jakoś automatycznie? Nie mówię, że zawsze się da, ale w gastronomii to codzienność uważać jak coś niesiesz.

Dodaj anonimowe wyznanie