Był taki czas, gdy żyliśmy naprawdę bardzo biednie, pieniędzy ledwo starczało na podstawowe potrzeby. Syn chodził wtedy do gimnazjum, a wiadomo, że dzieciaki potrafią być okrutne, więc był wyśmiewany w szkole, bo nie nosił firmowych ciuchów i miał znoszone, zniszczone buty. Niejeden raz płakał z tego powodu, a mi pękało serce.
I właśnie wtedy ukradłam dla niego buty w sklepie. Nie złapali mnie, nigdy się nie wydało, a syn był przeszczęśliwy, bo dzieciaki w szkole dały mu spokój.
Nigdy nikomu o tym nie mówiłam i nie jestem z tego dumna, bardzo się tego wstydzę. Nikomu się do tego nie przyznam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ściema jak nie wiem. Dzieciaki by się śmiały, że stara dała komuś dupy żeby kupić mu takie drogie buty a i tak by był wyśmiewany.
Jedne buty zrobiły aż taką różnicę? Jeśli naprawdę tak jest to lepiej wziąć chwilówkę na buty i aż tak nie ryzykować.
O ile buty nie kosztowały więcej niż 500 złotych to nie ryzykuje praktycznie niczym oprócz wstydu.
Chwilówki natomiast w sytuacji gdy ktoś jest bardzo biedny i ledwo starcza na podstawowe potrzeby, to najgorsze co można zrobić i kretyńska rada bo łatwo wpędzić się w spirale długów przez odsetki i kryminalne wręcz koszty pożyczki.
Kiedy były gimnazja, kryterium było mniej niż 500 zł.
Adiki można było kupić za 150 a limit był 200
Ty tak człowieku na serio?
On bazuje na wlasn doświadczeniu i wie, że pieniądze kocą się u mamy w portfelu i po prostu są.
Dragomir buty znajduje na śmietniku.
Do ludzi z komenatrzy. Gdzie wy pracujecie, że musicie oddawać z własnej kieszeni w przypadku kradzieży? Coś takiego jest nielegalne, firma powinna to tylko w straty wpisać. Kobieta z wyznania ukradła coś raz, a wychodzi, że wy, którzy ją oceniacie, pracujecie dla dużo większych złodziei...
Oczywiście kradzieży nie popieram.
Było sobie znaleźć dodatkową pracę a nie kraść. Wziełaś pod uwagę, że ktoś kto tam pracował mógł być w podobnej sytuacji co ty i zostało mu to potrącone z wypłaty? Oczywiście, że nie, ważne że bombelek buty dostał xD
I to jest anonimowe.
Dobrze że syn był przeszczęśliwy. Co prawda pewnie ktoś w tym sklepie musiał oddać za te buty, może jakiś student dorabiający sobie, może jakaś matka sama ledwo wiążąca koniec z końcem, ale co tam.
A gdzieś tam, w Bangladeszu, 9-latek musi teraz sklejać nową parę za to.
Markowe buty mają zawsze pełno zabezpieczeń. Zazwyczaj są spięte razem 'linką' zabezpieczającą z 'klikiem' + kilka pasków magnetycznych umieszczonych w środku. Niewiem jak je wyniosłaś przez 'bramkę', ale pomijając już ten fakt, którego oczywiście nie pochwałam, to ciekawe czy wzięłaś pod uwagę to, że możliwe, że pracowała w tym sklepie osoba, która była w podobnej, lub nawet gorszej sytuacji od Ciebie i musiała zapłacić ze swoich pieniędzy za tą kradzież... Wstydź się dalej....