#CYy1Q
Jako współczesna kobieta ciężarna potwierdzam, że społeczeństwo robi się wrogo agresywne wobec "kobiety z brzuchem". Nie zliczę ile razy ok. 50-letni mężczyźni z wąsem i brzuchem jak spostrzegli, że zbliżam się do kasy, to mnie mało wózkiem nie zabili, żeby tylko nie być za mną (nawet jak szłam z jedną butelką wody, a oni z całym wózkiem zakupów). Wciskanie się w kolejkę babć i dziadków u lekarza? Norma. Najbardziej mi kopara opadła, jak wciskał się przede mnie 30-letni kafar. Siłka i te sprawy, ale kobieta przed porodem czas ma, a nogi same się nie zrobią.
Aż tu pewnego dnia wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Z rana zrobiłam badania w laboratorium, oczywiście pod ostrzałem wrogich spojrzeń, ale kulturalnie swoje odstałam. Wyniki badań o 14. Badania zlecone nagle, potrzebne na już, musiałam sama odebrać, więc idę. Wchodzę tam z moim wielkim brzuchem i już widzę te spojrzenia (osób 15, same babcie i dziadkowie) pełne nienawiści, bo już brzuchata przyszła, pewnie się przepchać chce. Nauczona doświadczeniem pytam "Kto ostatni?". Dziadek się zgłasza. Siadam i czekam.
Nagle wchodzi ona! Starowinka - zgarbiona, podpierająca się laską, chuda taka, że człowiek ma ochotę zaprosić na talerz pierogów. I standardowo się pyta "Kto ostatni?". Zgodnie ze stanem faktycznym zgłaszam się. A ta babcia ledwo stojąca jak nie omiecie wzrokiem tej poczekalni, jak nie zacznie głosem silnym i pewnym "Pani ostatnia? Pani chyba śni. Pani w ciąży, z brzuchem takim stać nie będzie! Kto to takie rzeczy widział?! Pani jest pierwsza! A ja się pytam, kto ostatni był przed tą panią?". Dziadek lękliwie się zgłasza. Ja zapewniam, że nie trzeba, że nie raz w poczekalni byłam, że wiem, jaka burza się rozpęta, nie warto. Nie dokończyłam nawet, a tu babki już zaczynają standardowe mowy "Młoda taka, a cóż jej się stanie, odbiór wyników kilka sekund, wielkie mi rzeczy, żeby postać nie mogła" itd. Babcia jednak i na to gotowa, bynajmniej nie pod nosem "Zapomniał wół jak cielęciem był? Zapomniały już, jak to łatwo z wielkim brzuchem jest? Jak tak szybko idzie, to wam korona z głowy nie spadnie, a i tak siedzicie, plotkujecie jak kwoki na grzędzie, nie widać, żebyście się źle się czuły". Okienko się otworzyło, dziadek nr 1 nie śmiał podejść, tylko zaprasza mnie gestem, ja się dopytuję, czy na pewno, bo babcia wygląda jakby bardziej potrzebowała, ale ona czas ma i siłę, jak i reszta, mam iść i koniec. Wyniki odebrałam, nie powiem - upał, duchota w pomieszczaniu, naprawdę było mi lżej, a babcia mi zdrowia jeszcze na do widzenia pożyczyła. A jak wychodziłam, miałam łzy w oczach.
PS Nie jestem sierotą, za którą trzeba się kłócić. Regulamin nie uwzględnia kobiet ciężarnych poza kolejnością, to staram się swoje odstać i unikać wielkich awantur i dantejskich scen ze strony staruszków.
Na początku myślałam, że to właśnie z tą babcią będą największe problemy. Aż miło się czytało, dobrze wiedzieć, że są jeszcze normlani starsi ludzie na tym świecie <3 A Tobie i maluszkowi życzę zdrówka <3
Piękne wyznanie. Aż się człowiek uśmiecha czytając i widząc, że jeszcze są tacy dobrze ludzie jak ta babcia :D I słusznie powiedziała " Zapomniał wół jak cielęciem był" :)
No to ja powiem, że też mi się raz zdążyło szczękę z podłogi zbierać. Przychodzę do laboratorium. Na ciasnym i wąskim korytarzu tłum staruszków. Pytam kto ostatni, a oni wszyscy oczy jak 5 zł. Ze przecież w ciąży to mam wejść pierwsza i itp. :) aż się popłakałam z radości
W ciąży zostałam przepuszczona w kolejce tylko raz z własnej uprzejmości pewnej pani niewiele ode mnie starszej. Nigdy nie upominalam się o przepuszczenie nawet w miejscach, gdzie wisialy tabliczki, aby być miłym i przepuścić takowe osoby w stanie błogosławionym w kolejce. Natomiast po porodzie non stop jestem przepuszczana z wózkiem w kolejce do kasy (oczywiście przez personel, który każe wszystkim mnie przepuscic), nieważne czy to biedronka czy to carrefour (tak, pomimo tzw. kasy rodzinnej, do której pchają się same dziadki, z koszykami pełnymi aż się z nich wylewa, tez muszę być przepuszczana przez personel). Oczywiście wzrok takich osób w danej chwili dorównuje, wzroku bazyliszka... Nie pcham się nigdzie z wózkiem na siłę, ale jest mi miło i niewątpliwie łatwiej, gdy zostaje przepuszczona w kolejce...
Ja w ciąży też swoje się nastalam. Co dwa tygodnie musiałam chodzić do laboratorium i nigdy mnie nie przepuszczono. Za to uwielbialam chodzić do apteki gdy były gigantyczne kolejki. Nikt nigdy nic nie powiedział gdy stawalam na samym jej początku ale gdyby spojrzenia mogły zabijać nie pisała bym teraz tego komentarza:)
Bo takiej kultury żadko można doświadczyć wśród osób starszych. Trzeba pamiętać o tym w przyszłości, kiedy sami będziemy staszymi, zmęczonymi ludźmi - warto się odezwać nawet jeśli nic nie zdziałamy to sami dla siebie będziemy lepszymi ludźmi :)
Rzadko*
Regulamin nie uwzględnia ciężarnych poza kolejnością? Ale jak to? Jeszcze u lekarza? Dziwi mnie to, u mnie w każdej przychodni jest tabliczka informująca, ze kobiety w ciąży sa obsługiwane pierwsze, w sklepach też często się zdarza je przepuszczac jako pierwsze, w rossmanie jest wręcz nacisk na to.
Przepiękne <3 wzruszyłam się :)
Z tego co zauważyłam dopiero od jakiegoś czasu są naklejki czy kartki o przepuszczaniu kobiet w ciąży w kolejce. Ja w ciąży byłam 11 lat temu (wtedy w biedronkach nie było klimy, a rzecz działa się latem) i nigdy nikt mnie nie przepuścił, bo nie było takiej informacji. Na szczęście całą ciążę dobrze się czułam i tego nie potrzebowałam. Nawet przepuszczałam babcie, ale zawsze odmawiały. Może to jest sposób. Niech ciężarna kogoś przepuści to się temu komuś głupio zrobi...
Tez byłam w ciąży i to jeden, jedyny raznie ktos przepuścił w kolejce przez cale 9 miesięcy! A nie, przepraszam. Pani ekspedientka w sklepach "Smyk" kazała mi podejść jako pierwsza, bo taki mają regulamin. Hm.. Jak stalam w kolejce to nikt o tym nie pomyślał. Taka uprzejmość. Ja tam ciążę dobrze znosilam i nie mialam problemu stać, czekać, ale dla osoby z ciąża źle znaszaca czy zagrożona to naprawdę moze być problem, a ludziom nie przetlumaczysz.