#CYJOn
Mam wspaniałego narzeczonego, który twierdzi, że wyglądam dobrze.
W wakacje bierzemy ślub. Jak wiadomo, suknia i te sprawy.
Zamówiłam śliczną suknię, w której wyglądam dobrze. Jednak siostra mojej mamy, której nie znoszę, wytyka mi, że będę wyglądała gorzej niż niektóre zaproszone dziewczyny.
Chodzi tu o jej córki, które są kompletnie wychudzone, rozmiar 34 jest dla nich za duży, a one ciągle się odchudzają. Ciotka spowodowała u nich lęk przed noszeniem rozmiaru większego niż 36. Dodam, że obie mają ponad 170 cm wzrostu. Więc wyglądają bardzo szczupło. Wyniszczyły sobie organizm, obie miały anemię. Mimo że widzą w jakim stanie jest ich organizm, ograniczają jedzenie i przy każdej możliwej okazji docinają mi, że jestem gorsza od nich. Jednak ja tak nie uważam. Znoszę takie uwagi, które są nie na miejscu. Na szczęście reszta rodziny jest po mojej stronie.
Rozmiar ubrań nie odpowiada temu, co ma się w głowie. Trzeba szanować innych bez względu na wygląd. Mam nadzieję, że nie macie w swojej rodzinie takich demotywatorów :)
Dziwi mnie, że nikt z rodziny nie reaguje... Ta kobieta krzywdzi swoje dzieci. Nikt z nimi nigdy nie porozmawiał poważnie? Że sobie szkodzą, że mogą mieć poważne problemy zdrowotne do końca życia? Nikt? Ma się stać tragedia?
Nie dziwi mnie to, że dokuczają Autorce- codziennie ktoś komuś dokucza. Dziwi mnie, że nikt nie interweniuje w sprawie tych dziewczyn.
Podejrzewam, ze skoro jest im wpajane od dziecka, ze rozmiar 36 to tragedia, to zwykly wyklad bliskich na temat zdrowia nie pomoze. Aczkolwiek przyznaje, ze probowac zawsze warto
Moze sa juz dorosle?
Moze i sa dorosle, ale swoim dzieciom beda wpajaly te same bzdury... Ktos powinien im to wybic z glowy i zareagowac.
Moja starsza siostra zawsze była strasznie chuda, ja mam kompletnie inna budowę ciała oraz kobiece kształty i, ponieważ trenuje sporty, jestem umięśniona - po prostu mam figurę normalną, wszystko proporcjonalne. I wiecie co? Odkąd tylko pamiętam, zawsze wszyscy w rodzinie mi z tego powodu docinali. Moja siostra przy każdej możliwej okazji coś na ten temat komentuje, szczególnie kiedy są przy nas znajomi czy rodzina. Nie wiem, czy to sposób na dowartosciowanie się czy o co w tym chodzi, ale najbardziej boli mnie to, że nikt mnie nie broni... Sama nie czuję się gruba ani chociażby "przygruba", 55kg przy 164cm wzrostu to dla mnie coś całkiem normalnego, tym bardziej że prowadzę zdrowy tryb życia. I mimo, że wiem, że wyglądam dobrze, to bolą mnie te wszystkie uwagi. Uważam, że to chore. Nie wiem już co mam z tym robić.
Po prostu możesz jej coś odpowiedzieć np że przynajmniej nie jesteś deską czy coś adekwatnego.
Mam taki sam wzrost i wagę, i też muszę znosić takie odcinki od (o zgrozo) 11 lat starszego brata ciotecznego .
Trzymaj się ;)
@EarthQ niestety i ona cycki ma spore, więc to nie zadziała. Zawsze jadę po 'intelekcie' albo mówię, że przykro mi, że musi się w taki sposób dowartosciowywac. Dzięki, Ty też się trzymaj!:)
Ignoruj.. spojrzec na nia z uniesiona brwia i wepchnąć sobie do ust truskawkę. Widzac jej wzrok z jeszcze pełnymi ustami zapytalabym czy tez chce bo cos mizernie wyglada, ze przydałby sie trening ale to by mie mialo sensu...
Brak reakcji to najlepsze co mozesz zrobić..
Zmień temat xd
Jak na fejsie hejtowanie przyciaga duza liczbe osób, to wklejam jakis link charytatywny z dopiskiem ze jesli maja czas na strzepienie jezyka to zeby poudostepniali cos ciekawszego..
Przy rodzinnym obiadku tez tak sie da.
Na mój gust nawet "przygrube", jak to określiłaś kobiety są bardziej seksowne od wieszaków z płaskodupiem :)
ty masz przynajmniej kobiece kształty, a one to takie dechy z własnego wyboru :))
Nie zgadzam się. Słuchanie takich rzeczy od własnej matki może doprowadzić do anoreksji- zaburzenia odżywiania o podłożu psychicznym. Więc nie dokońca z własnego wyboru... :/
jesli są to już dorosłe kobiety to raczej powinny się kierować własnym rozumem, a nie tym co matka mówi
Przecież to siedzi w psychice. "Własny rozum" jest wyłączony w takim przypadku.
Wiek nie ma nic do rzeczy. Takie gadanie może zniszczyć psychicznie nawet najsilniejszego
"Najsilniejszy" nie pozwoliłby sobie na takie gadanie.
Może, ale to różnie bywa. Słowa ranią, zwłaszcza bliskich nam osób.
Tylko, że taki potencjalnie silny charakter, nie ma szans się wykształcić jeśli od małego jest gnębiony. One mają we krwi już to odchudzanie. Przez lata im się wmawiało, pewnie też wywoływano wyrzuty sumienia czy kompleksy. To są zaburzenia żywienia i tak jak otyły nie przestanie jeść ot tak, tak chudy nie zacznie. To wszystko musi przyjść i się przestawić w psychice.
Nie wiem jak można wmawiać coś takiego swoim dzieciom.
Kogoś takiego w życiu bym na swój ślub nie zaprosiła :/
Oby ewolucja poszła w dobrą stronę i płodność ludzi zaczęła zależeć od ich inteligencji. Serio, krzywdzenie swoich dzieci w taki sposób to okrucieństwo. Za wszelką cenę trzeba sprawić, żeby dzieci kochały siebie i innych ludzi.
Ja bym takich osób na ślub nie zapraszała :)
Rozumiem xD moja mama ubzdurała sobie, że zrobi ze mnie modelkę.... xD taaak, powiedzmy, że nie jestem tym zainteresowana. Ogółem to całe bycie modelką rozmiarowo by się nawet zgadzało,figura, chód i te sprawy. Tylko, że jestem osobą trenującą, miałam dość sylwetki pozbawionej mięśni i zaczęłam trenować. Przyniosło to duże efekty, ale nadal nie wychodzę za rozmiar 34/36 (36 to raczej rzadkość). A jednak moja mama twierdzi, że "spasłam się trochę" :D najgorsze, że ona mówi to serio. Sama była bardzo szczupła (nawet za bardzo) i nadal jest. Ma 50 lat i rozmiar 36 i usilnie próbuje mi wmówić, że niebezpiecznie tyję. :)
Dam sobie rękę uciąć że wyglądasz co najmniej seksownie :p
Ja mam rozmiar 32 i 166 cm wzrostu. No ale ja się nie odchudzam. Bez przesady, żeby się głodzić tylko po to, aby osiągnąć taki rozmiar. Ja z wielką chęcią chciałabym założyć rozmiar 36 i żeby na mnie dobrze leżał, ale to graniczy się z cudem... Jeden człowiek jest taki drugi taki... Nie ma ideałów. Ja mam kompleksy przez swoją wagę, bo taka chuda jestem (na piersi i tyłek nie narzekam, bo są ok. Przede wszystkim chodzi o nogi). A tak na marginesie ktoś chciałby pożyczyć zbędne kilogramy? 😁 Jeśli dziewczyny chcecie mieć taki rozmiar to odpuście sobie, naprawdę. Chodzenie po sklepach to męczarnia w poszukiwaniu fajnych ciuchów w tym rozmiarze. Uprzedzając pytania nie ma zadanych zaburzeń odżywiania i nie jestem na nic chora, poprostu taka jestem.
Ja mam 30, czasem 32. :D
Też bym chętnie miała 34/36- przynajmniej ubrania bym sobie mogła bez problemu kupić. :D
Zresztą rozmiar ubrań nie ma najmniejszego znaczenia... Można nosić 34 i wyglądać paskudnie, a można mieć 40 i wyglądać świetnie. Przecież każdy człowiek ma inny wzrost, typ sylwetki i masę ciała... Trzeba być naprawdę idiotą, żeby oceniać kogoś wyłącznie po samym rozmiarze ubrania...
Rozmiar 30? O matko! Ja jak widzę 34 już się zastanawiam, jakim cudem kobiety wchodzą w tak mini rozmiar. I jeszcze w życiu nie widziałam rozmiaru na metce 30, 32. Współczuję z doborem ubrań i bielizny. :)
Dopiero teraz się dowiedziałam, że nie zawsze S to 34 :( więc stąd xs to 32-34, s to 36-38. Całe życie w błędzie...
Mam 156 wzrostu i drobną budowę ciała, także ten... rozmiar 30 to nie wyczyn. :)
Z bielizną dużego problemu nie mam, bo mam budowę klepsydry, więc biust i biodra mam dość duże. Gorzej z ubraniami, bo na moją talię ciężko coś znaleźć. :P
A z moich doświadczeń to generalnie 34= XS, 32= XXS, a 30= XXXS. :)
gitarzystka 30 nosiłam pół roku temu Zrezygnowałam, a to był idealny rozmiar dla mnie (nadal jest), ale szukać mi się nie chce, więc chodzę w za dużych 32. Raz mi się zdarzyło, że w sklepie dobre były na mnie spodnie o rozmiarze 34. Popłakałam się ze szczęścia i je kupiłam. Trzy dni później chciałam je założyć, a one zwisają na mnie... 😒 Kiedyś nawet 30 na mnie za duże było. Kiedyś, czyli rok temu.
Indyvidualistka z bielizną nie jest tak źle 😊 bo miseczkę mam B i tyłek mam też ok 👌 Co do ubrań masz czego współczuć, naprawdę 😓
kikiriki oddawaj przyjmę wszystkie zbędne ci kilogramy, żeby chociaż 50 kg ważyć. To kiedy możesz mi oddać te 11 kg? Jeśli chcesz możesz więcej, ja się nie obrażę, wręcz przeciwnie. xdd
@ nightxxtimee, to ja od siebie mogę dołożyć jeszcze 3 kg ;-)
Ok 🙆 👌
Tutaj to przesada, ale od kilku dni odkryto u mojej Mamy pewną chorobę, strasznie chudnie. Powstrzymajmy się od komentarzy, póki nie znamy historii. Autorko, żyj se dobrze :)
Tak, tak, są choroby m.in tarczycy, przy której się chudnie, ale mi się wydaje, że tu specjalnie dziewczyny mało jedzą ;).
Przecież jest napisane, że te dziewczyny ograniczają jedzenie i że ich matka je nastraszyła przed większym rozmiarem niż 36.
Nie znaczy to jednak, że się z Tobą nie zgadzam, ale jeśli autorka napisała, że matka tych dziewczyn tak je załatwiła... To chorobę bym jednak wykluczyła.