#CURBb
Byliśmy na wycieczce szkolnej w Budapeszcie na 4 dni. Ogólnie to była przypałowa grupka ludzi, nauczyciele nie byli wcale lepsi, bo każdego wieczoru popijali sobie i o 22 potrafili już spać, nie pilnując nocą gimbazy. W każdym razie, chodzi mi o ostatnią noc, którą spędziliśmy w starym hotelu dla budowlańców na ostatnim, 10. piętrze.
Siedzieliśmy w pokoju w cztery osoby. Jeden z nas powiedział, że musi do toalety (była już 1 w nocy), no i chciał wyjść na korytarz szukając kibla (w pokoju nie było nawet mowy o kontaktach, a co dopiero o kiblu, ale zamrażalkę jakoś nam wstawili). Otwierając ukradkiem drzwi, zobaczyliśmy pijanego nauczyciela, który do nas biegnie wściekły, że ktoś próbuje wyjść z pokoju. Szybko zamknęliśmy drzwi i się śmiejemy. Ale kolega już nie mógł wytrzymać, przypomniał sobie, że w przesuwnej szafie jest zamrażarka, więc wyjął z niej kostkarkę i tam się wysikał. Zamroził swoje szczochy w tej kostkarce, ale na tym nie koniec.
Nudziło mu się w nocy, więc zaczął nimi rzucać z okna na parking. Poszliśmy spać około 3 w nocy.
Rano pierwszy się budzę i patrzę przez okno, a tam węgierska policja na parkingu stoi przy samochodzie z wybitymi szybami. Okazało się, że te zamarznięte kostki szczochów wybiły szyby w jakimś starym dostawczaku. Najlepsze jest to, że te kostki zapewne stopniały na fotelach, przez co wyglądało jakby ktoś wybił szyby i się wylał do środka auta. Dla węgierskiej policji to pewnie do dzisiaj zagadka kryminalna niczym z CSI.
Nie rozumiem, czemu ma służyć zabranianie dzieciom z korzystania z łazienki w nocy.
Bardziej chodzi o to, by młodzież nie włóczyła się po całym hotelu.
Pewnie, niech srają w słoiki
Przecież wyraźnie napisane, że nauczyciel był pijany i tym samym nie w pełni świadomy tego co się dzieje
Nauczyciele mają w dupie potrzeby uczniów, lepiej zabronić wychodzić z pokoju i gówniaka nie trzeba pilnować
"na ostatnim 10 piętrze"
Ale to on nie słyszał, że wybił komuś szyby w samochodzie?
Też mnie to zastanawia
Zależy jakiej były masy oraz z jaką predkością leciały.
Moglo mu sie wydawac, ze to kostki sie rozbily :D
Pewnie jak rzucał tymi kostkami to koledzy z nim gadali i śmiali się, więc mógł nie słyszeć :)
Rzucając z 10. piętra dziwne byłoby, gdyby słyszał...
Kostki na pewno nie roztopiły się ma siedzeniach. Szyby w samochodach nie tłuką się tak jak te w oknach, są ochronione folią z obu stron aby przy pęknięciu nie zranić kierowcy i pasażerów. Żeby zrobić dziurę w przedniej szybie samochodu trzeba się nieźle namocować, kostki na pewno nie dałyby rady jej przebić. Więc możecie uspokoić sumienie, to nie wy wybiliście szybę.
Zróbmy eksperyment. Spróbujmy zamrozić wodę w dwie godziny. Fizyki nie oszukasz. No i ta kostkarka to sporej pojemności była. Szybę w aucie też nie tak łatwo zbić. Trąci mi coś ta historyjka.
Zamrozić zamrozisz, zależy od temperatury w zamrażarce. Ciepła ciecz (jaką jest mocz) zamrozi się szybciej od zimnej cieczy - taka ciekawostka
Rzucali z 10 pietra.
Przez zawartość soli może być, że zamrozi się wolniej, co nie zmienia faktu że nie zrobi się kostką lodu dziury w szybie samochodu.
Przecież szyba samochodowa nie rozbija się tak jak w oknach domu, więc nie, mała kostka lodu nie wpadnie do środka. Cegła mogłaby wpaść z racji masy i drogi którą pokonała z 10 piętra, ale raczej nie kostka lodowych szczyn.
Hahahaha nie wierzę w ani jedno słowo tej historyjki, ale tak mnie rozbawia, że nie mogę przestać się śmiać xD
Pomysł sobie co by było gdybyście nie trafili w samochód a w głowę człowieka.
Za głupi są na to.
Na takie wyznanie czekałam ❤
Ja bym w takiej sytuacji sikala przez okno gdybym byla facetem