#CRWFD
W dzieciństwie zawsze lubiłem chodzić na wesela, głównie dlatego, że bardzo dobrze bawiłem się do biesiadnych i tanecznych piosenek. Widziałem też jak weselnicy świetnie się do tej muzyki bawią i zawsze jest pełny parkiet. Moim marzeniem było założenie takiego zespołu i granie na weselach. W wieku 14 lat byłem na ostatnim weselu, na następne musiałem czekać 10 lat. Przez ten czas o tym marzeniu się „zapomniało”, gdyż inne sprawy miałem na głowie.
Po 10 latach przytrafiła się impreza u kuzynki. Wiejskie wesele, 250 osób, zespół starszych facetów, którzy śpiewali klasyki jak „Wódko ma”, „Wesele, hej wesele”, „Ja do lasu nie pojadę” czy „Cyganeczka Zosia”. Do tego granie przy stołach biesiad i przyśpiewek. Zespół robił przerwy tylko jak nie było nikogo na parkiecie.
To była najlepsza impreza, na jakiej kiedykolwiek byłem, zostawiając w tyle imprezy klubowe i inne tego typu. Spore grono gości również podzielało moją opinię. Po poprawinach ciężko było ustać na nogach, bo to była powtórka z rozrywki. Jednocześnie zauważyłem, jaką satysfakcję ma zespół z tego, że zapewnił dobrą zabawę gościom.
Po imprezie przypomniało mi się moje marzenie... postanowiłem, że muszę coś z tym zrobić. Skończę studia, ale nie zamierzam pracować w zawodzie. Założę zespół weselny, wzorując się na starszych panach pod względem podejścia i repertuaru.
Kupiłem już keyboard i w wolnym czasie ćwiczę grę oraz śpiew.
Nie rozpędzaj się z tym rzucaniem pracy, bo zanim wyrobisz sobie renomę i zdobędziesz klientów (o ile się uda, niestety chęci =/= talent) minie sporo czasu.
Jedna praca nie wyklucza drugiej. ;) Powodzenia!
Dworniak, no wiesz, nie każdego mama musi przeciągać całą szkołę na korepetycjach jak ciebie, a po tym wszystkim zamiast się wziąć do pracy i sam coś zarobić, to osładzasz sobie porażki życiowe trollingiem w necie. Do twojego przypieprzania się do wszystkich każdy już się tu przyzwyczaił, ale dowalanie się do czyichś rodziców to już grube przegięcie i dobitnie świadczy o tobie. Zresztą, sam fakt tego, że nie mieści ci się w głowie, że można łączyć pracę z pasją i pracować więcej niż niezbędne minimum, i tak ci to doskwiera że aż musisz w odpowiedzi na to obrazić czyichś rodziców, też wystawia ci piękne świadectwo. Zrób coś ze swoim smutnym życiem, zamiast sączyć tu swój jad.
Obrzydliwe komentarz @Durniaka. Ja sam pochodzę ze skromnego domu, choć głodny nie chodziłem. Ale teraz szanuję na równi prezesów co personel sprzątający, natomiast gardzę takimi nowobogackimi pizdusiami jak ty, jeśli urodzenie się w majętnej rodzinie uważają za swój sukces.
Ja dorastałem w czasach, kiedy na korki chodziły głównie cymbały.
Ja też pochodzę ze skromnego domu, gdzie nauczono mnie, że jak się chce coś mieć, to trzeba sobie na to zapracować. I nie, Dworniak, to nie świadczy o niezaradności rodziców, wręcz przeciwnie: to świadczy, że dbali o to, żeby mnie przygotować do drogi, a nie drogę przygotować dla mnie. Dzięki temu mogę być dumny ze wszystkiego, co przez lata osiągnąłem dzięki ciągłej pracy i nauce, i nie muszę zmyślać swojego życia na anonimowych ani łkać jak pizduś nad sukcesami innych ludzi.
@Dragomir uwaga, dworniak zarsz powie że jestem twoim drugim kontem, lub na odwrót 😂
W sumie często się zgadzamy, może tak sobie pomyśleć. Ledwo mam czas na to jedno konto, po co mi dwa :) a jakbym się bawił w multikonciarstwo, to bym podrobił kogoś charakterystycznego z tego portalu, jakąś lokalną gwiazdę którą się albo lubi albo nie i potrollował trochę w taki sposób. Ale mi się zwyczajnie nie chce.
Bmo7d - to link do wyznania gdzie napisałeś
"Podczas gdy moi znajomi z liceum mieli problemy z matematyką (Klasa Biol-chem) i musieli za wszelką cenę poprawiać oceny ja dzięki długoletnim korepetycjom miałem dobre oceny z tego przedmiotu "
Więc zamilknij i nie ośmieszaj się więcej, tłumoku.
O rany, dworniak, zawsze jak widzę twoje komentarze, to mnie zadziwia, jakim jesteś prostakiem.
A, i matole-dworniaku, ja zacząłem pierwszą pracę dorywczą w wieku 16 lat. Nie, nie wysłali mnie tam rodzice, chciałem sobie uzbierać na rzeczy i wyjazdy bez ciągnięcia od rodziców kasy. Nie zrobiło mi to żadnej krzywdy. Zdałem maturę (bez korepetycji), skończyłem studia dzienne (bez korepetycji), znalazłem pierwszą pracę i każdą następną sam. Wręcz przeciwnie, praca na własne zachcianki nauczyła mnie wcześnie szacunku do pieniędzy i szacunku do ciężko pracujących ludzi. Ale co ty możesz wiedzieć o szacunku i ciężkiej pracy, skoro nawet nie byłeś w stanie siąść na tyłku i nauczyć się matematyki żeby poradzić sobie w liceum. Przecież łatwiej wyciągać wiecznie łapę do kogoś, a potem łkać, że życie nie jest dla ciebie sprawiedliwe, i dopieprzać się do każdego, komu się chce i osiągnął w życiu coś więcej niż skończenie liceum na plecach rodziców.
Jak ty jesteś na utrzymaniu mamy, to nie możesz być sam nowobogacki. Ale pewnie ona już tak. Nie mam tu na celu obrażać kogokolwiek, po prostu takie nastawienie i pysznienie się, jacy to twoi rodzice byli zaradni bo mieli na wakacje i inne rzeczy, a inni nie to domena nowobogackich prostaków. Jak widać rodzice twoich adwersarzy dali im wychowanie, co widać po komentarzach a twoi wpoili ci, że kasa jest najważniejsza i pewnie oglądałeś ściany sam w domu póki nie wrócili z harówy. Jesteś żałosny Drobniak.
ms0nobody, no coś ty, przecież Dworniak by nigdy nie popełnił błędu, to w piosence jest błąd xddd
"ok to ja zadzwonię do chłopaków z Lynyrd Skynyrd, że mają błąd w tekście piosenki ;)
A tak na serio, to z angielskim u ciebie kiepściutko, co nie? Wiesz, że nie tłumaczy się wszystkiego dosłownie? Co nie?"
Możesz być dobrze zarabiającym informatykiem (już zbierasz doświadczenie a za chwilę dojdzie papier), a trubadurem jak będzie zlecenie. Tacy grajkowie na co dzień pracują a weselne granie to dodatkowa fucha, trudno będzie wyżyć z tego cały rok, a co mówić o kupnie czy zbudowaniu domu, utrzymaniu jego i rodziny. Kredytu też raczej żaden bank Ci nie udzieli. No chyba że zrobisz karierę jak jakiś Żenek czy inny Krawczyk.
Najpierw zacznij sobie w ten sposób dorabiać a jak już w pełni ustabilizujesz sobie sytuację to skup się na muzykowaniu. Pamiętaj też że w niektóre miesiące jest bardzo mało imprez
I dobrze. Powodzenia
O jeny, ale super :D myślałam, że to będzie coś w stylu przechwalania się, że "jestem takim super programista, a mam takie przyziemne, pospolite hobby" albo chociaż narzekanie, że "chciałbym grać, ale nie moge, bo pieniądze". A tu takie pozytywne zaskoczenie :D próbuj! Trzymam kciuki! Najwyżej po czasie wrócisz do programowania, ale co pograsz, pobawisz się, wspomnień nałapiesz to Twoje!