Śpiewałam sobie moją ulubioną piosenkę, kiedy jakaś ćma wleciała mi do ust. Tak się wystraszyłam, że prawie się nią udławiłam, ale w końcu udało mi się ją wypluć.
Moja siostra postanowiła urządzić ćmie uroczysty pogrzeb, za jej "bohaterskie poświęcenie i heroiczną śmierć" w kwestii walki o to, żebym się zamknęła.
Dodaj anonimowe wyznanie
Umarłabym przez samą świadomość, że mam ćme w ustach :p
Dlaczego? To taki ładny motylek, tylko nocny 🦋
Anonimus - mam taką śmieszną fobie - okropnie boję się owadów, które latają/skaczą jak ogłupiałe :d Ćmy, te olbrzymie komary, koniki polne ;)
PrzezSamoH - dobrze ze pajaki nie skacza, bo psychiatryki by pekaly w szwach 😅
Houston - niektóre skaczą i to już jest przesada! :d
PrzezSamoH - no to chociaz cieszmy sie, ze jeszcze nie potrafia latac 😌
piona! mam dokładnie tak samo. Ale ćmy to zdecydowanie największe zło!
Godlewska?
W takim razie to naprawdę duża ćma musiała być XD Biedaczka :D
Może nietoperz?
Nietoperz, NieToPapież xD
Można powiedzieć, że Cię na chwilę zaćmiło.
Polecam trumienkę z paczki po zapałkach.
A ten utwór to nie był przypadkiem "Moth Into Flame"? To była zaplanowana zemsta!