#CAa1X
Dwa dni przed ślubem przyjechał Mirek, młodszy brat niedoszłej teściowej. Źle go traktowała. Bo biedny, bo pracuje jako kierowca na śmieciarce, bo brzydki, bo sam. Ale on jeden stanął w mojej obronie. I zmusił, żeby mnie przeprosiła. Tego było dla mnie za wiele. Nie mogłam przestać płakać. Ktoś obcy mnie wsparł, a mój facet nic. W noc przed ślubem rozbiłam pierścionek zaręczynowy tłuczkiem do mięsa i zostawiłam na widoku. Spakowałam tyle, ile byłam w stanie udźwignąć i w długą. Brat teściowej mnie dogonił. Wszystko mu powiedziałam, nawet o ciąży. I że będę łazić od jednego do drugiego domu samotnej matki, aż w końcu gdzieś mnie przyjmą. On tak dziwnie na mnie patrzał. Powiedział: „Skoro do domu nie chcesz wrócić, a wszystko inne ci obojętne, to ja sobie ciebie wezmę”. I wziął mnie jak worek kartofli sru do auta. Wszystkie moje rzeczy zabrał z domu. I pojechaliśmy. Byłam w szoku. Dowiedziałam się, że ma 38 lat, ma własnościowe mieszkanie i trochę kasy na koncie. I że jestem jego jedyną szansą na rodzinę, bo jest w *uj brzydki. Od razu po przyjeździe do jego miasta zaciągnął mnie do urzędu miasta. Data ślubu za 3 tygodnie. Mieszkanko dwupokojowe. Zaniedbane, ale niezwykle przytulne. Czułam się tam jak w domu. Po prostu. Dbał o mnie.
Dzień po ślubie bardzo źle się poczułam. Spędziłam trzy miesiące w szpitalu. Bardzo się bałam o dziecko. W tym czasie Mirek wyremontował całe mieszkanie, zrobił pokój dla dziecka. Złożył wypowiedzenie i zrobił kurs na wózek widłowy, żeby dziecko się nie wstydziło ojca w przyszłości. Siostrze wygarnął wszystko, a Jarka wycałował i wyściskał i podziękował, że jest taki głupi. A ja jestem szczęśliwa. Z Mirkiem.
fantazja Mirka