#3QehS
Obroniłam licencjat, poszłam dalej na magisterkę, sumiennie przygotowywałam się do trudnych egzaminów i nie zdałam. Jestem załamana. Pierwszy raz w życiu mam naprawdę ochotę się poddać i rzucić to wszystko. Po prostu coraz bardziej dociera do mnie, że ten kierunek może być bezsensowny i powinnam była wybrać coś innego... O niezdanym egzaminie dowiedziałam się 24.09. Za późno na rekrutację na inne studia ani nawet mojego kierunku nie mogę powtarzać, bo nie wypisałam się z listy studentów na czas, chcąc podejść do tego egzaminu z nadzieją, że może się uda, więc ostatnim rzutem na taśmę wpisałam się na coś bardzo podobnego.
Nie odpoczęłam, nie byłam na wakacjach, nie zrobiłam nic przyjemnego, a już za kilka dni mam znowu tam wrócić... Naprawdę po raz pierwszy raz w życiu czuję taką niechęć do studiowania...
A z drugiej strony uruchamia się we mnie mój wojownik, który krzyczy, żebym się nie poddawała i parła dalej, bo może odniosę jeszcze sukces i odrodzi się we mnie uprzedni zapał, chociaż serce już prawie nic nie czuje...
tu się nic nie trzyma kupy; te wyniki, rekrutacje, poprawki - albo to fejur, albo jesteś na tyle nierozgarnięta, że studiowanie chyba cię przerasta. I może nie ma co sie forsować na siłę, nie każdy zostanie koszykarzem albo pilotem wojskowym, są pewne fizyczne ograniczenia
Rynek pracy to generalnie trudne środowisko. Nie piszesz jaki to kierunek, ale osobiście uważam, że nie warto spędzać na studiach 3 czy 5 lat, jeśli nie przełoży się to na lepsze zarobki.
Na etapie studiów to raczej ciężko ocenić. Ja na pierwszym stopniu miałam poczucie, że się nie odnajduje i bez sensu te studia, zaangażowałam się w inne aktywności uczelniane, z którymi wiązałam większe nadzieję na karierę zawodową. A potem się jednak odnalazłam, na magisterce zostałam piątkowym studentem, zaparłam się, żeby pierwszą pracę w zawodzie znaleźć jeszcze na końcówce studiów, bo rynek jest bardzo niszowy i zdecydowałam się na tymczasowa wyprowadzkę do innego miasta do tej pierwszej pracy. Dziś mogę powiedzieć, że jestem zadowolona, mam pracę którą lubię, fajne zarobki i wygodę pracy 100% zdalnej (wiadomo co kto lubi ale ja cenie brak dojazdow). Na etapie studiów nie miałam pojęcia jak to się potoczy