#C9ZYo

Ludzie często marzą o tym, żeby mieć psa, kota, królika... A ja od zawsze marzyłam o posiadaniu czarnego, sapiącego, leniwego kozła i wydry.
Kotkot Odpowiedz

Mieliśmy kiedyś koziołka miniaturke. Bardzo fajne zwierzątka. Mieszkał na dworze, był zamykany w zagródce, ale z zegarkiem w dupie wiedział o której mój tata wstaje i meczał, żeby go już wypuścić. Bawił się z dzieciakami, jak się mówiło "daj rogi" i probowało za nie łapać to się chował a potem wychodził i zaczepiał po więcej. Do domu też wchodził i zawsze się oglądał w lustrze jak jakiś model 😂

Ankaaa

Dzięki... Przez ciebie chcę teraz mieć koziołka miniaturkę :D

FoxyLadie

O matko, jaka urocza historia :-):-):-) Niby nic, ale uśmiech mi do końca dnia nie zejdzie :-) Uwielbiam zwierzęta o 'ludzkim charakterze'.

Lotor

Ojej, kocham kózki! To chyba jedne z najbardziej uroczych zwierząt! Szczególnie małe - wszędzie skaczą. :3

Syla28

@Ankaaa i ja chcę mieć przez to wyznanie :P

Tinka5 Odpowiedz

"Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam królika, kozła, wydry oraz psa!" 👌

ketis16 Odpowiedz

Mój chłopak chciał dostać na Komunię owieczkę. Rodzice się nie zgodzili więc zażyczył sobie ponton. Dostał.

WodaGazowana Odpowiedz

Ja marzę o krowie. Mam już nawet wybraną rasę XD

sad798 Odpowiedz

Wydry są urocze ❤

BeMoreHappyAgain Odpowiedz

Ja odkąd tylko pamiętam chciałam mieć kozę pigmejską :D

goodone Odpowiedz

kumpel marzył o wielkim, czarnym kruku z którym by chodził na ramieniu :D

Reww Odpowiedz

Ja chcę mieć skunksa, uważam że są urocze a ludzie ich nie doceniają przez zapach

Kotkot

Mozna mieć skunksa domowego. O ile wiem sa pozbawiane tych gruczołów odpowiedzialnych za smród

Sparkle92 Odpowiedz

Z wydrą byłby problem ale może fretka? :)

kiwi1807

Jaki problem? Ja jestem wydrą ;)

Sparkle92

Ty jesteś kiwi ;)

Rattonowa Odpowiedz

A ja tam Cię rozumiem. Był taki czas, gdy kilka lat pod rząd jeździliśmy na wakacje w jedno miejsce. Było tam m.in mini-zoo z osłem, lamą i dwoma kozami - młodą, białą kózką i starym, czarnym capem. Moją największą miłością był ten cap. Był przekochany - łagodny, spokojny, leżał sobie spokojnie pod drzewem i dawał się głaskać i czochrać. W zeszłym roku byłam tam po paru latach przerwy i najlepszą rzeczą, jaka przytrafiła mi się przez całe dwa tygodnie, było zobaczenie starego kumpla żywego i w dobrej formie :D Niestety nie udało mi się go już pogłaskać, bo zamiast go palikować, przenieśli go do zagrody, ale to może nawet lepiej - przynajmniej na stare lata nie będą go dzieci męczyć.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie