Nigdy nie miałam ze swoim chłopakiem "cichych dni". Nie dlatego, że nie mamy powodów do kłótni, ale dlatego, że kiedy się obrażę na śmierć, on zaczyna śpiewać "Petitki Lubisje to przepyszne misje" z udawanym wschodnim akcentem, a ja nie jestem w stanie powstrzymać śmiechu. To działa od 4 lat.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja z mężem często miałam sprzeczki i kłótnie, aż wymyśliliśmy, że za każdą kłótnię płacimy (oboje) po 20 zł do wspólnej skarbonki, za drobną sprzeczkę 5 zł, a za krzyk 2 zł. Od kilku miesięcy się prawie w ogóle nie kłócimy i nie mamy cichych dni, bo nam po prostu szkoda pieniędzy :)
:D Wyobrażam sobie taką sytuację:
Mąż wraca do domu i mówi do żony "Kochanie, dostałem awans! Nareszcie mogę na Ciebie wrzeszczeć, bo mnie na to stać!" :D
Dziękuję za pobudzenie wyobraźni i poprawę nastroju :)
@Marian6660, teraz to ty poprawiłes nastrój mnie xD
Można i tak, choć tłumione emocje są niezdrowe i ostatecznie się wydostaną.
Czyli opłaca się nakrzyczeć od razu całość, a nie pojedynczo xd
@wrozkazebuszka
Znowu moja wyobraźnia poszła w ruch:D
" Kochanie, w czasie ostatniej kłótni podniosłeś głos 64 razy, policzyłam to jako krzyki, wrzuć 128 zł do skarbonki".
Wiecie jak poprawić mi nastrój, gdy zaczynam pracować :)
Dobry patent, muszę wypróbować! :D
Nawet śmiechłam :)