#BxjSK
Na początku wszystko było jak w bajce. Poznaliśmy się na koncercie naszego ulubionego artysty. Byłam zauroczona już po kilku minutach rozmowy, co nigdy mi się nie zdarzyło. Zaczęliśmy się spotykać, spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę. Myślałam, że spotkałam miłość swojego życia. Był zabawny, inteligentny, czuły... Gdy razem zamieszkaliśmy, było jeszcze lepiej. Zdecydowaliśmy się na ślub. I wtedy się zaczęło... Po raz pierwszy uderzył mnie podczas miesiąca miodowego; za to, że „podrywałam kelnera”. Dostawałam za wszystko. Z czasem powody stawały się coraz bardziej absurdalne, a ciosy mocniejsze. Bił tak, by nie było widać śladów. Do tego wyzwiska, ciągłe powtarzanie, że jestem nic nie warta, brzydka, głupia... Zabrał mi karty płatnicze; musiałam prosić się o pieniądze nawet na podpaski. Sam kupował mi kosmetyki i ubrania, bo „muszę jakoś wyglądać”. Nikomu nic nie powiedziałam; było mi wstyd, bałam się... Sama nie wiem. Nie bił mnie jedynie wtedy, gdy byłam w ciąży, w którą zaszłam w wyniku wymuszonego współżycia. Zaledwie trzy dni po powrocie z córką ze szpitala złamał mi rękę i wybił dwa zęby. Wszystkim mówiłam, że spadłam ze schodów.
Kiedy się ocknęłam? Po siedmiu latach. Przywiozłam córkę z przedszkola, chwilę potem wrócił on. Miał podły nastrój, więc chciałam zejść mu z oczu i pójść z małą do jej pokoju. Powiedziała, że jest głodna i... wybuchł. Zaczął się drzeć, że jeśli będzie tyle żarła, to będzie gruba jak jej stara (nigdy nie ważyłam więcej niż 50 kg, przy wzroście 1,7 m; jedynie w ciąży przytyłam 8 kg), że nikt jej nie zechce i będzie musiał ją utrzymywać do końca życia... Zosia się rozpłakała, a jego rozwścieczyło to jeszcze bardziej. Ruszył w jej kierunku. W tym samym momencie coś we mnie pękło. Złapałam za nóż i zagroziłam, że jeśli ją dotknie, to go użyję. Na szczęście podziałało.
Wzięłam przerażoną córeczkę na ręce i wybiegłam z domu. Godzinę później siedziałam na kanapie w domu moich rodziców i wszystko im opowiadałam. Nigdy nie czułam takiej ulgi.
Od tamtego dnia minęło 7 lat. Wyprowadziłyśmy się z Zosią za granicę i budujemy swoje życie od nowa.
Oddawać tamte komentarze łachudry.
Tak to wygląda, gotowanie żaby.
Znajomy policjant też opowiadał o mentalności patologii, jakiś facet na rozprawie w sądzie powiedział: "przecież jakbym jej nie kochał, to bym jej nie bił". Przez dobrą chwilę wszyscy siedzieli skonsternowani
To była ta słynna miłość na zabój.
Łobuz kocha do bólu.
Brać policyjna też bije drugie połówki.
Trochę za literackie...