#BgkBN
Wszystko zaczęło się w podstawówce. No jak to małe dzieci nie do końca wiedziały, że mogą aż tak zaszkodzić. Ale ja też byłam mała i bardzo to przeżyłam. Nigdy tego nie pokazałam, udawałam takiego typowego klasowego klauna. Ale tylko w dzień. W nocy zaczęłam się ciąć. Prawie nie spałam.
Obwiniałam się, że to moja wina. Zaczęły się myśli S. Potem próby. Do tego doszła śmierć ojca. Nie chodziłam już do szkoły, nie mogłam się zmusić. Ale wtedy oglądałam zdjęcia ludzi z (dawnej) klasy i oni mieli przyjaciół, a przede wszystkim normalne życie. Moje opierało się na szpitalach. Po lekach były też skutki uboczne, które nie pomagały. Teraz wiem, że nie było warto ukrywać, że te ich żarty bolą. Że zaczęłam się ciąć. No ale mam za swoje. Nie mam do nich pretensji. Ale wiem, że dużo osób też tak ma, że zaczynają się problemy w szkole itp. Proszę, patrzcie na to, co robicie, mówicie. Wy, wasze dzieci czy rodzeństwo. Bo z takich powodów niektórzy mają namieszane w życiu.
Nie zgodzę się z twierdzeniem, że masz za swoje. Jeśli dziecko ma problemy w szkole (piszesz o małych dzieciach, co dla mnie oznacza klasy 1-4), to rodzice powinni to wyłapać i odpowiednio zadziałać. Zwłaszcza jeśli faktycznie już na tym etapie się cięłaś i prawie nie spałaś. Po dziecku widać, że jest coś nie tak. I to nie jest wina dziecka, jeśli sobie nie radzi. Od tego są opiekunowie, żeby mu pomóc. Im starsze dziecko, tym lepiej potrafi ukrywać swoje problemy, ale uważni obserwatorzy, jakimi powinni być rodzice, są w stanie wiele zauważyć.
Pytanie, czy akurat wtedy zmarł Twój ojciec. Wyobrażam sobie, że matka w żałobie i nagle odpowiedzialna sama za całą rodzinę, mogła po ludzku nie dać rady. Ale to wciąż nie oznacza, że trzeba ustalać czyja to była wina.
Ty nie masz namieszane dlatego, że ktoś coś mówił. Masz bo ludzie, którzy powinni się tobą zajmować i widzieć takie rzeczy nie wykonali dobrze swojego zadania. Świat nie jest i nigdy nie będzie pluszowy. Oczekiwanie, że wszyscy będą dla siebie mili i nie będą się krzywdzić jest nierealne. Dla dziecka opiekun jest tarczą, dla dorosłego on sam i bliscy. Jeśli obwiniasz świat dookoła i liczysz na to, że takie apele pomogą to masz przed sobą jeszcze bardzo długą terapię i jest to rzecz jaką trzeba poruszyć jak najszybciej.