#BPh3r

Miałam wujka, który zawsze był dobry dla rodziny. Wspierał finansowo rodzinę, obdarowywał prezentami z zagranicy (pracował w Niemczech). Kiedy miałam jakoś 11-12 lat, zaczął rosnąć mi biust. Wujkowi zdarzało się rzucić komentarz "a co to za guziczki ci rosną" i chwytał/szczypał w tamtej okolicy. Robił to zawsze w obecności pozostałych członków rodziny, którzy tylko śmiali się i nie zwracali uwagi.
Taka pierdoła, ale teraz, po latach, czuję dziwną niechęć do wuja. Nie przyjmuję od niego prezentów ani pieniędzy, a na "pocałuj wujka na do widzenia", nie potrafię się poruszyć. Ostatnio praktycznie bez powodu wyciągnął rękę, żeby złapać mnie za kostkę.

Głupio mi, bo niby nic się nie wydarzyło, a źle się z tym czuję.
pacanek Odpowiedz

No niestety kiedyś dorosłe osoby nie przejmowały się "takimi piedrołami". Uważali, że dziecko nie ma innych potrzeb poza jedzeniem i dachem nad głową. Potrzebie bezpieczeństwa i godności? Popukaliby się w głowę. Ja też mam podobny epizod w swoim życiu i nigdy nie zrozumiem, jak rodzice godzą się na takie traktowanie własnych dzieci. Mam dwie córki i jak pomyślę, że ktoś dorosły może je tak potraktować to ręka, noga, mózg na ścianie.

Jawiem1210 Odpowiedz

Mój wujek też mówił do siostry "orzechy rosną", w ogóle jej piersi przez wiele lat okresu dojrzewania były obiektem uwag i komentarzy. Któregoś razu wujek na pożegnanie ugryzł siostrę w ucho. Moja siostra jest przed 30tką, a ma problem z dotykiem, intymnością, relacjami damsko-męskimi czy żeńsko-żeńskimi właśnie przez te lata wysłuchiwania uwag o piersiach i obmacywania jej.

Wtorek09 Odpowiedz

Jakbym czytała o sobie. Mój wuj rzucił komentarzem "o, widzę, że nosisz już biustonosz" i też próbował mnie macać, ale uciekłam. Nigdy nie zapomnę tego uczucia zawstydzenia, a ten człowiek do dziś mnie strasznie obrzydza.

Kilka lat temu mi się to przyśniło i opowiedziałam tę historię mojemu ówczesnemu chłopakowi. Gość się oburzył i zrobił mi straszną awanturę, że jest tak wcześnie rano (szliśmy na tramwaj do pracy, więc nie jakiś świt), a ja mu opowiadam jakieś smęty. Historia z wujkiem jest kiepska, ale przez przypadek całkiem nieźle przetestowała związek.

Jawiem1210

Jprdl co za burak. Mam nadzieję, że kiedyś trauma minie.

Jawiem1210 Odpowiedz

Zawsze trzeba było się z każdym witać i żegnać pocałunkiem w policzek. I co z tego, że nie chciałaś? Teraz to ja jestem ciocią i gdy dzieciaki mówią, że nie chcą to tylko wyciągam rękę do żółwika. Nie będę im traumy robić.

tramwajowe Odpowiedz

"Niby nic" nie odeszło niestety do przeszłości.

Szczuru Odpowiedz

To nie jest "niby nic".

Goodfellowbro Odpowiedz

Zboczony wujcio.

Czaroit Odpowiedz

A teraz odwróćmy sytuację. Przychodzi do rodziny ciocia i podchodząc do dwunastoletniego chłopca podszczypuje go w krocze i komentuje " a co to za ptaszek ci tu rośnie".
Ciekawe, czy reakcja rodziny też byłaby tak wyluzowana? Śmichy chichy, bo to takie zabawne, gdy jakaś obleśna ciotka obmacuje nasze dziecko.
Jakoś się nie spodziewam.
To co Cię spotkało, to nie jest nic. Oślizgły dziad przekraczał Twoje granice, szczypał Twoje miejsca intymne, komentował je publicznie a reszta mu przyklaskiwała.
Gdyby w ten sposób zachował się wobec Twojej mamy czy innej dorosłej osoby, dostałby w pysk. W pracy za takie zachowanie zostałby zwolniony dyscyplinarnie.
Ale gdy zachowuje się tak wobec dziecka, ludzie uważają to za zabawne. Bo dziecko godności i intymności nie ma. To tylko zabawka dla dorosłych.

MiniMaksi Odpowiedz

"Niby nic się nie wydarzyło". Czyżby? Dla mnie to nie różni się niczym innym od molestowania a najgorsze w tym wszystkim jest to, że takie zachowania bardzo często w rodzinie traktowane są jako niewinne zabawy. To jest po prostu obrzydliwe...

Lunix123 Odpowiedz

Mam trochę podobnie:(

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie