#BKvPQ
Poinformowaliśmy ją, że tak małe dziecko nie może przebywać na sali porodowej. I zarówno na stronie internetowej jak i na tablicy ogłoszeń na oddziale taka informacja widnieje. Ona stwierdziła, że wie o tym, ale liczyła, że na te kilka godzin my rzucimy na nią okiem, bo jej córka jest grzeczna i nie sprawia problemów.
Potem my musiałyśmy pilnować dziewczynki do momenty aż odebrała ją babcia. Ludzie naprawdę nie mają wyobraźni. Jeśli termin jest zaplanowany to przecież można poprosić kogoś z rodziny, znajomych o opiekę albo załatwić całodobową opiekunkę/przedszkole. Niestety my nie mamy możliwości pilnowania dzieci. Przez ten czas gdy zajmowałam się małą moja pacjentka została sama. Kto by odpowiadał gdyby jej się coś stało.
Ludzie często nie mają wyobraźni.
Weź np. zmianę opon na zimowe i słynne „zima zaskoczyła kierowców”.
No kur*a w grudniu, kto by się tego spodziewał.
Ja spotkałam się tylko z wersją z drogowcami.
Nie "musiałyście", tylko chciałyście. Dobrze, że nic się nie stało, bo byłaby niezła afera.
Jejku, nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko było przy narodzinach następnego. Z wyznania wynika, że ta pacjentka już rodziła przynajmniej raz więc wie jak to wyglada, a i tak przyszła z dzieckiem... ech.
trauma do konca zycia
Odział położniczy to nie tak zwana porodówka. To dwa różne oddziały. Prawdziwa położna by nie popełniła takiego błędu. Myślę więc że wyznanie jest zmyślone, zainspirowane pytaniem na jakimś portalu czy położne maja obowiązek zająć sie dzieckiem w trakcie porodu. :/
"Musiałyście" czyli dostałyście za to pieniądze i macie to w umowie? Nie? No to wcale nie musiałyście.
mogly odmowic przyjecia i tyle. niech pani znajdzie opieke dla dziecka i wroci
Myślę, że gdyby taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce i gdyby personel szpitala faktycznie zdecydował się na przechowanie dziecka póki ktoś go nie odbierze, to wylądowało by ono gdzieś w recepcji czy na portierni, a nie na bloku porodowym.
Dlatego nie ma co się uginać pod głupota i cwaniactwem takich ludzi, tylko odpowiednio reagować (mops, policja). Oni liczą na to, że im się uda wykorzystać personel, a potem, gdyby coś się stało (z pacjentka lub z jej dzieckiem) to są pierwsi do robienia dymu i problemów, wyciągania odszkodowań, itp.
Kto by odpowiadał? Ty i nikt więcej. Za swoją głupotę... Opiekowanie się cudzymi dziećmi nie należy do Twoich obowiązków, narazilaś nie tylko siebie na problemy, ale także inne pacjentki. Na przyszłość lepiej się zastanów...
Podzielam Twój zawód. Od razu przypomniało mi się jak na studiach powtarzano nam, że położna to osoba sprawująca opiekę nad kobietą w każdym okresie jej życia, czyli od małej dziewczynki po dojrzałe kobiety. Tu był przykład.
bylo pania odeslac i zeby wrocila bez dziecka, serio nie musialyscie sie nim zajmowac
Że tak brzydko zapytam - to po ch*j się zgadzałaś?