#AqO0G
To znaczy, ogromną przyjemność sprawiają mi zapachy i czuję je szybciej i częściej niż moi znajomi. Mam przez to też poprawiony smak, tj. do pewnego stopnia jestem w stanie poznać przepis na dane żarcie po smaku. Partnera wybieram po zapachu, a jak wybiorę, to wącham codzienne.
Ma to swoją złą stronę. Czuję, że menel jechał autobusem kiedyś tam zanim ja do niego wsiadłam, cała komunikacja dla mnie śmierdzi. Od zapachów dostaję bólów głowy. Mieszkania znajomych, którzy mają psy, to tortura.
Ma to też swoją obrzydliwą stronę. Lubię specyficzne zapachy mojego ciała i gdy nikt nie patrzy, grzebię w uszach, pępku, pocieram skórę twarzy (zakątek, gdzie nos styka się z policzkiem), dziurki po kolczykach, między palcami u stóp, wącham pachy. Cudze rany i brak higieny dają mi ból głowy, moje - przyjemność łączoną z fascynacją.
Wiem, że to obrzydliwe, bo ciągle mnie ktoś na tym przyłapuje. W dzieciństwie nie raz się ktoś ze mnie śmiał, w pracy mam małą kompulsę i wącham swoje dłonie (czyste wydzielają różne zapachy), no w innych miejscach staram się nie grzebać publicznie.
Tez tak mam!
Joachim Löw też tak ma 😜
Trochę jak w "Pachnidle". Mam nadzieję, że Twoja fascynacja zapachem nie jest tak silna
@krucheciasto czuję jak pachniesz 😈🤣🤣🤣
W pachnidle gość miał węch absolutny, spowodowany między innymi tym, że sam był całkowicie pozbawiony zapachu.Skoro autorka wacha siebie to aż tak nie ma.
Akurat w rozpoznaniu składników dania na podstawie smaku nie ma nic dziwnego, podobnie jak z wyczuwaniem menela.
Dziurki po kolczykach... To w sumie naprawdę ciekawy zapach.
Skąd on się tworzy, ja nie rozumiem... Mam nieużywane przeklucia z dawnych lat, a okazjonalnie zbiera mi się tam co nieco i muszę to wyciskać. Fujka.
Byłam raz na dwutygodniowym wyjeździe zorganizowanym z chłopakiem, w którym byłam po uszy zakochana. Uwielbiałam jego zapach, nie wiem czy to były perfumy, czy co, ale jak rozwiesił swoją koszulkę do wyschnięcia na strychu, to chodziłam tam często ją wąchać, bo sprawiało mi to niesamowitą przyjemność. Nawet teraz na wspomnienie dostaję gęsiej skórki. Miałam nawet spędzić pół dnia w perfumerii, żeby wyłapać ten zapach, ale nigdy do tego nie doszło. A on używa już teraz innego zapachu :c
A ślepa jak kret pewnie jesteś i głucha jak pień, bo z reguły tak jest
Z reguły w takim razie powinienem mieć jakiś zmysł wyostrzony, tym czasem: muszę nosić okulary, bo z daleka nie widzę, nie słyszę w zatłoczonych miejscach, podczas gdy inni normalnie słyszą, brak czucia węchu=smaki nie są wyraziste. Jedynie to chyba dobrze działa mi zmysł równowagi :v
@Hiholatek bardzo dobrze Cię rozumiem mam to samo 🙄
Ja z kolei czuje i smakuje więcej, do tego do niedawna miałam nadwzrocznosc stwierdzoną zarówno przez lekarzy jak i empirycznie:D (zeszła mi teraz do normalnego wzroku, ale kiedyś nr autobusu widziałam z odległości pół kilometra, znajomi obstawiali czy mówię prawdę;D). Dotyk też mam nadwrazliwy dzięki czemu jako dziewczyna potrafię dojść w pół minuty ale przy okazji strasznie mnie też wszystko łaskocze i bardzo źle znoszę jakkolwiek obcisłe ciuchy. Tylko niedosluch mam na jedno ucho :D ale w niczym mi to nie przeszkadza, moja praca wiąże się z dźwiękiem xD
Zalap sie jako tester smakow. Mozna miec z tego zajebista kase jak sie jest dobrym i sie pracuje dla powaznego producenta. A i praca nie jest ciezka (fizycznie), choc naturalnie jest wiele obostrzen.
Trzeba do tego jakies specjalne wyksztakcenie, czy kompletny brak alergii na cokolwiek wystarczy? :D
Dziwna przypadlosc
Wow, jak zajdziesz w ciąże, to będziesz miała jeszcze bardziej wyostrzony węch, o ile się da ;) No wiec chyba zbliżysz się do psa w tej umiejętności :)
Wiesz co, a mnie to jakoś nie obrzydza. Znaczy, rozumiem reakcje osób z otoczenia jak widzą, że wąchasz teoretycznie obrzydliwy zapach. No spoko, tak mamy wpojone, tak mamy w genach. Ale sama najczęściej tak nie mam. Dopóki to nie jest ostentacyjny smród kogoś kto się nie mył, to... No cóż, ludzie się pocą, brudzą, co nie xD Każdy śmierdzi inaczej, niektórzy wręcz całkiem spoko. A, no i o dziwo zwykle lepiej toleruję tego typu zapachy u innych osób niż u siebie samej.
I tak samo z aspektami ludzkiego ciała, które niby wyglądają "brzydko". Słyszałam parę razy jak ktoś mówił, że nie umie rozmawiać normalnie z kimś kto ma <jakąś tam deformację ciała/twarzy>. A dla mnie to jest jakoś tak... po prostu ludzkie xD Nie jesteśmy produkowani maszynowo, mamy defekty - czasami śmierdzimy, czasami mamy blizny itd. Nie widzę sensu w kontynuowaniu tych narzuconych norm myślowych o tym co jest "naturalne" a co już "obrzydliwe".