#Am2C0
Co ważne, ta pani była jedyną nauczycielką geografii w gimnazjum, znajdującym się w tej samej szkole co podstawówka, więc miałem pewność, że spotkamy się również w gimnazjum.
W wakacje po 6 klasie obmyśliłem plan, żeby co najmniej dorównać wiedzą pani X, więc zacząłem się uczyć nazw państw, ich stolic, powierzchni, liczby ludności, krótkie opisy itp. itd.
Wszyscy się śmiali, że tracę wakacje na naukę. Zazdrościłem dzieciom z sąsiedztwa, że miały czas się bawić, ale ciągle pamiętałem o swoim celu - upokorzeniu babki od przyry, pokazaniu, że nie tylko ona posiada taką wiedzę.
No i dochodzimy do początku roku szkolnego. Przemówienia, bla bla bla. I na końcu przemówienia dyrektor ogłasza:
- Z przykrością ogłaszam, że pani X przechodzi na emeryturę, a geografii będzie uczył pan Y...
Plus taki ze wiedza ci została i mimo tego ze ta babka was nie uczyła to mogłeś pokazać swoją wiedzę temu panu i reszcie klasy, a przy okazji kiedy inni sie tego uczyli to ty juz nie musiałeś :p
Co jak co, ale wyszło ci to z pewnością na dobre! :)
Wiedza zawsze sie przyda. :d
Tyle przegrać :-(
Ale umiesz? Umiesz :D
PS.
Trochę się spodziewałam takiego zakończenia :D
Też nienawidziłam w podstawówce swojej babki od przyrody, co za stary wredny Babsztyl! Nie to, że stara, przemądrzała to jeszcze wiecznie stałam przy mapie i tylko na każdej ledwo rozpoczętej lekcji było słychać wyraźny komunikat "X(tu moje nazwisko), chodź do mapy pokazesz nam gdzie leży..." Na koniec 6 klasy miałam wykutą całą mapę z najmniejszymi szczegółami (np. rzeka, która jest prawie niewidoczna)... Dziękuję pani Maślewska!
Czekałam na zakończenie typu "i tak oto zgasiłem panią X że aż poczerwieniała" :P
My też mieliśmy denerwującą babke od przyry. Głównym zajęciem moim i kilku kolegów było denerwowanie jej i pokazywanie że nie jest pępkiem świata :)
Wiedziała co się świeci i uciekła na emeryturę 😝
przynajmniej przed nim się możesz popisać ;)