#Abm32
Nam to wszystko okropnie siada na psychikę, jesteśmy odcięci od ludzi, przyjaciół, znajomych, a my potrzebujemy kontaktu z innymi.
Na lekcjach siedzimy z myślą, by przetrwać, więc czy jest w tym jakieś sens?
NIC! Do cholery, nic nie ma dla nas sensu!!!
Ciągły ból głowy, okropne zmęczenie, zdrowie fizyczne, ale w szczególności zdrowie psychiczne na totalnym dnie - jak normalnie funkcjonować?
Nauczyciele wymagają wiele od nas, ale oni też się starają dla nas.... NA MARNE!
Ileż można?! Rok dzień w dzień to samo.
A pomyśleć, ile osób zaczęło chorować np. na kręgosłup, ale przede wszystkim ile ludzi zaczęło chorować psychicznie. Myślę, że każdemu już siada na psychę, co może mieć złe skutki.
NIE WYRABIAMY PSYCHICZNIE, JAK I FIZYCZNIE, CHCEMY KOŃCA!
Coś ci powiem...., nam też już siada psycha. Poważnie. Wszyscy za chwilę będziemy potrzebować psychiatry. Zmordowany belfer.
Jak skończysz 18 lat i będziesz mógł/mogła głosować, to przypomnij sobie e lekcje i kto wam to zafundował.
Niestety miałam skończone 18 przed wyborami. Głosowałam. Nie pomogło :(
No nie wiem kto?Aaaaa Pisdemia. Wstrętni politycy przywlekli corone i pozarazali ludzi, żeby potem szczepionki z czipami albo inna nanotechnologią nam wciskać ,by mieć kontrolę nad ludźmi 😋
Pozwolono na to we wrześniu i jak się to skończyło? Brakiem miejsc w szpitalach i zapaścią opieki medycznej już pod koniec października.
Hva ten wirus jest na tyle dziadowski, ze mlodzi choruja bezobjawowo, nawet goraczki nie mają (oczywiscie nie uogólniam, ale wiekszosc tak ma) I oni sobie niech chodza do szkół, szczegolnie teraz, nauczyciele zaszczepieni, spoko... No nie calkiem, bo ten mlody roznosi to wszystko na rodzicow, dziadkow i ogólnie. To jest w tym wredne, ze nigdy nic nie wiadomo.
Ja chorowalam (juz dawno) , smak i wech tylko stracilam, nawet goraczki nie mialam, ale powiklania mam, bo slabiej widze (i nie tylko ja) Ja wiem, ze ludzie maja dosyć, wszystkiego, ja rozumiem bardzo, ale to wszystko dla dobra spoleczenstwa, bo czasem czlowieka trzeba na smycz wziąć, aby nie zaszkodzil innym. A niestety, wiekszosc mysli o sobie, a nie mysli globalnie i wiekszosciowo. Zastanowmy sie, czy wolność, czy przemeczyc sie ale zeby wszystko szybciej sie skończyło. Sa minusy i sa plusy, ale myslmy racjonalnie, spokojnie i logicznie
Teraz każda jedna wada, choroba itp jest zrzucana na powikłania po covidzie. Normalnie wirus niszczyciel, atakuje WSZYSTKO, pewnie też raka powoduje. Ludzie, ogarnijcie się...
To w sumie ciekawe. Ja - będąc aktualnie uczniem trzeciej klasy technikum, dla jasności - tego problemu nie odczuwam. Nie odczuwam żadnych problemów z motywacją, nauczyciele, którzy byli chujo-- marni w szkole są dalej marni na zdalnych, ci, którzy radzili sobie normalnie, na zdalnych też sobie radzą. Nie czuję większych problemów z samotnością, odcięciem i wyobcowaniem, a i oceny utrzymały mi się na praktycznie tym samym poziomie.
Nie twierdzę, że opisany tu problem nie istnieje - na pewno istnieje, aktualnym maturzystom współczuję z całego serca, ale przez zastosowaną liczbę mnogą czuję potrzebę wspomnieć też swoją opinię.
Jeśli potrzebujesz ciągłego kontaktu z ludźmi jesteś pewnie ekstrawertykiem. Jako introwertyk okropnie przeżyłam te 13 lat szkoły. Teraz chodzę do pracy, więc lockdown mnie tak nie dotyka, ale im mniej mam kontaktu z ludźmi tym lepiej się czuję. Gwarantuje, że są uczniowie, którzy się cieszą, że nie muszą chodzić do szkoły. Dobrze, że oni też mają szansę poczuć się w końcu swobodnie. Ja opuściłam wiele dni szkolnych, bo w domu potrafiłam lepiej przerobić materiał (nikt nie zadawał zbędnych pytań, żeby tylko odwrócić uwagę nauczyciela).
Solo, wydaje mi się, że autorka komentarza chodziła do technikum, wtedy 6+3+4 i wszystko się zgadza, nie przedłużyła sobie czasu edukacji ;)
Solo, faktycznie, tego nie wzięłam pod uwagę, ale z drugiej strony, może chciała mieć wykształcenie i maturę i iść do pracy od razu, żeby nie przedłużać sobie nauki jeszcze studiami. Tym sposobem odjęła sobie studia, jeśli pracuje w zawodzie, którego się uczyła.
Ale masz rację, a i ja o tej godzinie już tak logicznie myślę ;)
Solo, wow, dawno nie "dyskutowałam" z kimś tak kulturalnie, ale miłe uczucie, gdy 2 osoba Cię nie zwyzywa, bo podważysz jej zdanie, tylko racjonalnie przedstawi swoje argumenty. Miłego dnia/wieczoru ;)
@ Solo, myślę, że temat został wyczerpany, sama chciałam iść do technikum weterynaryjnego, ale ta opcja odpadła, głównie ze względu na odległość. Wybrałam liceum, bo nie interesowały mnie "lokalne" technik obsługi turystycznej itp., więc postanowiłam wybrać studia związane ze zwierzętami, żeby spełnić swoje marzenia. Także ja już argumentów nie mam, czasami nie przemyślę wszystkiego do końca i tak już bywa ;D nie patrzyłam na to z tej strony. Dzięki za wymianę poglądów :D
Stancjonarnie w szkole różnicami były tylko dojazdy do szkoły oraz kontakt ze znajomymi. Jakoś wszyscy mogli się uczyć, a teraz nagle nikt nie daje rady bo za dużo nauki
Zdziwiłbyś się, ale jest różnica. 1. W domu ciężej się zmotywować do nauki. I mówię to ja, która z pracą zdalną nie mam problemów, ale kursy które robię dla samorozwoju to mordęga. Tak, duzo nauki, bo często nauczyciele robią notatki an tyle ile uważają, a nie ile by zrobili w szkołę- nie mów, ze nie miałes tak, ze nauczyciel marudził że nie zdążył na lekcji zrobić co planował-> przez to mniej ważne informacje pomijali, a teraz i tak o nich piszą.
Może nie "za dużo nauki", a warunki.
Ja na przykład mam studia zdalne, wymagania jakbym była na kampusie + nie dostałam licencji do programów, do których mam dostęp na uczelni, a które są kluczowe na moim kierunku. A do tego nie pamiętam w sumie ani jednego zdalnego wykładu, od kiedy jestem w domu, żeby ktoś mi w nim nie przeszkodził/czegoś ode mnie chciał/etc. I nagle nie mam aż takiej produktywności jak wcześniej.
Najpiękniejsze są lektoraty 😂 nie dość, że człowiek przy języku obcym rozumie co 3 słowo, to przez zakłócenia przestaje rozumieć cokolwiek
Kto by pomyslal, ze we wspolczesnym swiecie dobor naturalny nagle a gwaltownie zyska na znaczeniu. Osobniki nie potrafiace dopasowac sie do zmian srodowiskowych wygina.
Antropologiczna ewolucja rusza z kopyta.
Do tych, ktorzy wymra: Przykro mi, czesc.
No tak, bo jak ktoś się zaraził, to przecież musiał na złość rządowi łamać obostrzenia - to wcale nie tak, że mógł zachorować przez lekkomyślność innych lub w czasie, gdy obostrzenia były poluzowane.
Dzieci drogie, przeczytajcie jeszcze raz prosze. Tym razem probujac zrozumiec sens wypowiedzi.
Aha, wyobrazcie sobie przy tym, ze konca zamkniecia nie bedzie.
Mogłabym napisać identyczne wyznanie o zwykłym nauczaniu sprzed pandemii. 8 godzin w ciasnej, dusznej klasie, po lewej śmierdząca pacha kolegi, po prawej koleżanka wierci sie na wszystkie strony. Okna nie otwieraj, bo tej wieje, a tamtemu zimno. Boli głowa, bolą plecy, boli tyłek od twardych krzeseł. Nauczyciel smęci czytając z podręcznika. I tak dzień w dzień, rok po roku, a ty zaciskasz zęby i starasz się nie myśleć o ile więcej mógłbyś nauczyć sie w domu sam, z herbatą i zwierzakiem na kolanach, rozłożony wygodnie na kanapie.
Oczywiście to tylko moje wspomnienia z małomiasteczkowej szkoły, być może teraz nie pakują po 30 osób do klasy, może nawet są krzesła z jakimś obiciem i faktycznie szkoła zapewnia warunki do których można zatęsknić.
Ostatnio się nad tym zastanawiam... Jak zrobić koniec pandemii? Czy jakby był inny rząd to byłoby inaczej? Raczej nie, bo unia by nam zabroniła (w całej unii były/są lockdowny i inne cuda, w tym godzina policyjna). Nikt nie pomyśli, że trzeba nauczyć się z tym żyć, że ten wirus już z nami zostanie. Nie da się nacisnąć guzika i koniec pandemii... To też zależy od ludzi, a ludzie mają dość obostrzeń, rosną zakażenia, więcej obostrzeń, których ludzie mają dość i tak w kółko.
Skomplikowane to wszystko
Szwecja nie jest w UE?
Przesrane mają szczególnie maturzyści, którzy pewnie do końca szkoły będą siedzieć na zdalnych i ciekaw jestem, jak mają zdać maturę, mając np. problemy z jakimś przedmiotem obowiązkowym.
No tak, bardzo przesrane. Zwłaszcza ten okrojony mocno materiał i brak matur ustnych dobijają tych biednych maturzystów. A i zapomniałam, brak dojazdów do szkoły, brak rozpraszaczy, wszystko pozamykane, to aż z nudów można się uczyć. Masakra, nie wiem, jak podołają. Proponuję jeszcze przebić Giertycha i ustanowić, że każdy kto oblał cokolwiek, to tak naprawdę zdał. Lub 3/4 odpowiedzi podać przed maturą, może w resztę trafią przyszli studenci...
Szczerze, to w liceum niczego się nie nauczyłem. Cale przygotowanie polegało na nauce na własną rękę. Materiał który przerabialiśmy na matematyce miałem przerobiony już wcześniej, bo przygotowywałem się do matury, na fizyce też. Z polskiego na koniec miałem wręcz dwa, bo tak olałem te lekcje, a napisałem mature najlepiej w klasie. Z angielskiego też do niczego się nie przygotowywałem i bazowałem na wiedzy, którą zdobyłem oglądając seriale i filmy po angielsku. I miałem praktycznie najlepsze wyniki w najlepszym liceum w powiecie. Nie pisze tego, żeby się chwalić, tylko żeby pokazać, że nauka w szkole zawsze była dosyć średnia. Przy 30 osobach w klasie nie ma szans na indywidualne podejście. Może i wystarczy na zdanie matury średnio jeśli tylko przygotowywujesz się do zajęć, ale jeśli chcesz ją zdać dobrze, to olej szkołe i zacznij się uczyć co najmniej rok wcześniej do matury. W moim wypadku siedziałem 2 lata i robiłem materiał na bieżąco i do przodu właśnie z fizyki i matematyki.
Się nie zesrajcie. Jako studentka, która jeszcze nie tak dawno kończyła liceum mogę powiedzieć, że dałabym wszystko, żeby mieć takie udogodnienia do nauki, szczególnie przed maturą. Poza tym nie tylko Wy chcecie końca - pomyśl o przemęczonych pracownikach służby zdrowia, pomyśl o swoich rodzicach i rodzicach kolegów z klasy, którzy zapewne się martwią o pracę i budżet, bo jakoś trzeba żyć.