#AUKb6
Kilka lat temu mojemu dziadkowi postawiono diagnozę - nieuleczalny zanik mózgu. Było to rezultatem połączenia lekarstw z nałogiem - alkoholizmem.
Tak zaczął się najgorszy okres w moim dotychczasowym życiu. Dziadek notorycznie wpadał w szał, dosłownie - niszczył, kopał, bił i wyzywał wszystkich dookoła. Uciekał z domu, więc wszystkie wyjścia musiały być pod kluczem. Zaskakujące, ile siły, sprytu i zręczności potrafi mieć prawie 80-letni mężczyzna. Chodziłam podrapana i poobijana, bo pilnowałam, by nic nie stało się mojej babci. Za nią przyjmowałam ciosy. Nie spałam po nocach, nasłuchując stopnia stałej nocnej awantury, ale też i ze strachu - potrafił zabłąkać się nocą do mojego pokoju i mamrotać w drzwiach. Po tym, jak skaleczył mnie niezbyt ostrym nożem i wymachiwał nim na prawo i lewo, przynajmniej jedna osoba musiała przy nim być.
Tak toczyło się to przez prawie 5 lat. W tym czasie plotkowano o naszej rodzinie w całej miejscowości, plotka szybko robiła swoje. Panikowałam, kiedy ktoś miał mnie odwiedzić, miałam, i nadal mam, pełno blizn, w szczególności na prawej ręce, którą blokowałam wszelkie uderzenia. Ci mniej inteligentni sądzą, że się cięłam. W rzeczywistości to ślady po paznokciach dziadka. Skończyło się pół roku temu - jego śmiercią.
Dziś jestem niespełna 17-letnią dziewczyną, ale wlokę spory bagaż doświadczeń. W ciągu tych 5 lat stałam się podejrzliwą, zagubioną, milczącą, a przede wszystkim zamkniętą w sobie dziewczyną. Jestem silna fizycznie, bo musiałam taka być. Nigdy nie płakałam, nie użalałam się nad sobą. Ale po pogrzebie zdałam sobie sprawę, jak mój własny dziadek zniszczył mi życie, te najlepsze lata beztroski. Musiałam dorosnąć, by mój młodszy brat mógł pobyć dzieckiem. Brzmi sztampowo, wiem. Ale taka jest prawda. Rosłam w nienawiści do własnego dziadka i zrezygnowaniu wobec świata. W skrytości ducha cieszyłam się z jego śmierci, podczas gdy wszyscy inni płakali. Ja nie zrobiłam tego ani razu i cieszę się opinią "tej nieczułej smarkuli".
I nie żałuję. Jak tu rozpaczać po kimś, kogo się nienawidziło, kto omal nie wpędził żony do grobu, kto działał na ciebie jak iskra elektryczna? Jestem silniejsza fizycznie, ale psychicznie czasem nie wyrabiam. Miałam zaplanowanych tyle lat na zabawę, uczenie się świata po kolei, ale zabrał mi to jeden człowiek. Nie skończywszy 17 lat czuję się staro, nie wiem, co ze sobą zrobić, co będzie później. Jestem niezaradna. Nie znam świata, jaki znają moi rówieśnicy - pierwszych miłości, ognisk, zabawy. Nie było mnie, kiedy potrzebowali mnie przyjaciele, nie mogło mnie być. Opanował mnie strach przed samotnością.
Boję się przyszłości, której scenariusz napisał mi dziadek.
Autorko, nie pozwól, aby przeszłość blokowała Ci drogę do przyszłości! Dziadek zmarnował Ci wystarczająco dużo życia, teraz żyj tylko dla samej siebie i nie oglądaj się na nikogo.
Powodzenia w życiu!
Nie dziadek zmarnował jej przeszłość, ale jego choroba. Zwróćmy uwagę na to, że dziadek nie był świadomy swoich czynów.
A ja bym powiedziała ze rodzice którzy na to pozwalali - wiedzac ze to chory człowiek i ze nie radzą sobie z niam, ponadto ranil ich dziecko i drugiego rodzica. Na moje potrzebowal fachowej opieki której nie potrafili mu zapewnić...
0 szacunku do chorego dziadka wstyd miec taka wnuczke
Nie ma wzmianki o rodzicach, może wychowywali ją tylko dziadkowie? Fakt faktem choroba dziadka zniszczyła dziewczynie te 'najfajniejsze lata' dorastania i relacje rodzinne, robił im krzywdę, stąd nienawiść do jego osoby. Był alkoholikiem, łączył leki z alkoholem, to też jego wina. Potrzebował profesjonalnej pomocy, a nie wiemy czy rodzina była w stanie mu taką zapewnić, na pewno robili co mogli.
Zejdźcie z dziewczyny, bo nie wiecie w 100% wszystkiego...
Autorce gratuluję odwagi i siły. Jesteś silna fizycznie, ale psychicznie chyba nawet bardziej. Masz dopiero 17 lat, nie wszystko stracone. Postaraj się poszukać pomocy i wsparcia może u jakiegoś terapeuty? Jak ktoś niżej napisał - walcz ze swoimi słabościami. Tyle w życiu już przeszłaś, znajdź w sobie jeszcze trochę siły i postaraj się otworzyć na świat, walcz o samą siebie. Wierzę, że dasz radę. Trzymam mocno kciuki i powodzenia!
" Nigdy nie płakałam, nie użalałam się nad sobą." szacuneczek za to zdanie :))
Nie zgadzam się jednak z ostatnim akapitem. Historię piszesz sama. Są tylko ludzie, którzy mają na nią wpływ mniejszy lub większy. Ale i tak wszystko w Twoich rękach. Walcz ze swoimi słabościami, głowa do góry i śmiało przeż życie.
A poza tym autorka ma 17 lat, wiec nie do konca ominely ja wszystkie ogniska i wyjscia. Ciezko bedzie sie moze wkrecic w jakies grono, ale cierpliwosc i upor pewnego dnia to wynagrodza. ;)
@ShadowhunterGirl kiedyś, kiedyś sam byłem mega nieśmiały. Naprawdę banalne sytuacje mnie zawstydzały, krępowały. Nieśmiałość to nic wielkiego. Powolutku trzeba zacząć ją przełamywać. Małymi kroczkami do celu, tak robiłem i opłaciło się :)
Młoda, masz tylko 17 lat. Rozumiem, że dużo przeżyłaś... To już za Tobą. Wszystko w Twoich rękach :) Szmat życia przed Tobą. Wiele dobrych, ale niestety też złych sytuacji. Musisz być silna. Dla samej siebie powinnaś być najważniejsza. Za kilka, czy kilkanaście lat będziesz się śmiać z nieśmiałości, czy tego braku własnej wartości. Dla samej siebie powinnaś być najważniejsza :) Powodzenia we wszystkim!:)
@ObyNiePeklaGumka czasem nieśmiałość jest czymś paraliżującym, a nie tylko zawstydzającym
ale co jest zlego w plakaniu i uzalaniu sie nad sobą? jesli nie poplaczesz i nie pouzalasz sie czasem, to zaczniesz wszystko w sobie dusic, co spowoduje ze bedziesz zalewać się zołcią i goryczą..
Początek jakbym swoim dziadku czytała. I odniosę się do "tej nieczułej smarkuli" - ja Cię rozumiem doskonale. Zrobiłam dokładnie to samo. Nie byłaś nieczułą smarkulą tylko poczułaś ulgę. Ten świat jeszcze poznasz i przeżyjesz go lepiej niż inni. Trzymaj się!
A) uzalaz sie nas soba, masz 17 lat I zycie przed soba
B) Dlaczego twoi rodzice nie oddali chorego dziadka do domu opieki tylko pozwolili żeby Cię krzywdzil?
Ja rozumiem wszystko. Choroba itd ale jednak dziecko dla rodzica powinno być priorytetem, tym bardziej ze twoja babcie jego obecność również dużo kosztowała... Chyba mam inny kręgosłup moralny -.-
zgadzam sie z Toba, dziewczyna ma 17lat i mowi, ze nie wybawila sie... to dziwnie brzmi, bo na ogol chodzenie na ogniska i inne imprezy zaczynaja sie troche pozniej, chyba ze ja jestem zacofana...
Zakończenie scenariusza rozpoczętego przez dziadka napiszesz ty sama jeśli tylko chcesz... Trzymaj się!
A gdzie byli rodzice ?! Taka osobe to trzeba bylo w jakis pomieszczeniu dla psychicznych zamknac.. a nie zeby bezkarnie robil co chcial... dziwnee
Nie rozumiem rodziców? Teoretycznie dziadka można bylo umieścić w jakims ośrodku a jesli nie to rodzice nie powinni dopuścić do tego żebyś ty musiala swoje dzieciństwo marnować.
Dałaś radę pokonać tyle przeciwności w swoim życiu że przyszłość powinna dla Ciebie wybawieniem, łap każdy dzień i trzymaj mocno ster swojego życia. Trzymam za Ciebie kciuki
Dasz radę! ;') :')
Współczuję Ci tych wszystkich smutnych lat z dziadkiem... Trzymaj się ciepło!