#AU3FS
Tak było do momentu remontu kuchni. Meble minimalistyczne, kolory szare i te małe paskudy nie komponowały się ni w ząb (a mogły wisieć tylko tam). Wymyśliłam więc niecną intrygę... Pościągałam wszystkie ze ściany pod pretekstem potrzeby umycia. Poprosiłam o to męża, bo tego dnia miał wolne, a ja szłam do pracy. Byłam pewna, że nie będzie mu się chciało myć ręcznie i włoży je do zmywarki i się nie pomyliłam...
Wracam z pracy, a luby o la boga, deseczki połamane, co ja zrobiłem ;). Dostał udawany ochrzan, że jak można nie wiedzieć, że drewna się do zmywarki nie wkłada, a ja byłam zadowolona, że plan się udał.
Kilka dni później teściowa wpadła na kawę i od razu zauważyła brak deseczek. Opowiedziałam jej o sytuacji, wspólnie ponarzekałyśmy na męża, że nie nadaje się do domowych obowiązków, udałam zmartwioną, że szkoda, bo takie fajne pamiątki. Myślałam, że sprawa zakończona, ale jednak mój plan nie był tak idealny jak myślałam...
Pisałam już, że moi teściowie to złoci ludzie... Nazajutrz teściowa przywiozła nam swoją kolekcję...
Moze po prostu nie chce sprawić im przykrości? Oni sie starają, kupują, zeby sprawić im radość (skoro wczesniej nie protestowali, dostając to), a autorka miała po prostu powiedziec "sorry, nie chce waszych prezentow, bo do stylu mi nie pasuja"? Mocno nie na miejscu :)
Fajnie dostać taką jedną pamiątke, czy dwie, ale nie podoba mi się ten mus wieszania ich w mieszkaniu. Jej może głupio twsiom zwrócić uwagę, ale jeśli jej mąż wiedział, że autorce się to nie podoba, to już wcześniej mógł pogadać z rodzicami na ten temat. W sumie, autorka sama zawaliła sprawę udając szczęśliwą po przyjęciu trzynastu takich prezentów.
Przepraszam, miała byc odpowiedz na komentarz @Stregesti, a wyszedł zupełnie odrębny- niemerytoryczny. Xxyyzz- zgadzam się z Tobą. Mus wieszania pamiatek w mieszkaniu, kiedy ma sie wszystko urządzone po swojemu, moze zniszczyc koncepcje, na dobra sprawę mozna kupic skrzyneczkę z napisem "amulety szczęścia/ pamiątki z podróży/ dobre życzenia/ jakimkolwiek innym" powkladac tam wszystkie i postawić na przykład w salonie :) mniej widoczne a na pewno ucieszy. Raz na czas przy wizycie teściów mozna powyciągać, powspominać...
No to można to zrobić inaczej, np. "moja przyjaciółka Kasia ma sporo magnesów na lodowce. To wygląda świetnie. Kurczę, szkoda, że ja mało podróżuję, bo to świetna pamiątka.". I już masz załatwione magnesy zamiast jakiś desek, które od biedy można wrzucić do szafki i wyciągać tylko jak przyjdą, albo "a faktycznie, zapomniałam przyczepić jak wycierałam lodówkę".
Tu jest inna sytuacja, bo teściowie autorki, sami są zafiksowani na punkcie tych drewnianych ozdób. Tu, potrzebna interwencja już była dawno temu, ale sama zawaliła sprawę.
Mogą przyjąć, ale nie powinni mieć przymusu wieszania
A wystarczyło dodać "Ale muszę przyznać, że dobrze się składa - teraz, z nową kuchnią, ciężko by je było wpasować. Pomyślimy nad innymi ozdobami, co by mama doradziła? Ja myślałam o..."
Skoro chwalisz to co dostalas to ma prawo myslec ze Ci sie to podoba i kupuje nastepne.
Skoro Twoi teściowie to tacy złoci ludzie, czemu nie powiesz, że te deski nie pasują do wystroju?
No właśnie, języka w gębie brakło
A jakby je przytwierdzić do przezroczystej maty, która się wiesza? Można to zdjąć po wizycie, a moglibyście wymyślić wymówkę, czemu tak jest.
Tylko trzeba się liczyć z faktem, że kiedyś zapomnicie ją założyć.
Można też się przyznać.
Kłamstwo nie popłaca.
Wieszanie w domu czegoś, co ci się nie podoba, to bardzo źle pojęta grzeczność. W ten sposób sygnalizujesz teściom, że podobają ci się te deseczki i będziesz dostawać ich więcej. Zakończenie tej historii było do przewidzenia. Grzecznie jest podziękować za deseczkę i więcej nie poruszac jej tematu
A słyszałaś o czymś takim jak asertywność? To już przesada, żeby nie zrobić czegoś bo komuś będzie przykro. Jeszcze w swoim własnym domu.
Biedny ten twój mąż
Zastanawiam się, jak deseczki mogły się połamać od jednego mycia w zmywarce? Rozumiem, że mógł się zmyć napis, mogły wyblaknąć, może nawet się lekko wygiąć/zniekształcić ale połamać się?
Jak myłam w zmywarce takie zwykłe drewniane deski do krojenia, to naprawdę się połamały.
Okazało się, że taka deska składa się z kilku mniejszych części, czego wcześniej nie było widać i chyba pod wpływem temperatury się rozpadła.
Tylko faktycznie nie było to jedno mycie, a kilka. Chociaż może te pamiątkowe są cieńcze i rzeczywiście mogły się połamać.
Od zawsze wkładam drewniane rzeczy do zmywarki i nigdy nic im się nie stało.... napisy są, drewno całe nie popękane. Widocznie co własnoręcznie robione to wytrzyma ;) I to takie cienkie też mam... Łyżki drewniane, te szpacheleczki drewniane itp. i wszystko dalej działa i jest w dobrym stanie.