#AQxXY
Ciąża to straszne cierpienie, poród tak samo. To nie jest takie sobie hop siup i już. Jedne kobiety znoszą to lepiej, inne gorzej. Ja należę do tych drugich. W obu ciążach myślałam, że umrę zaraz, tak mocno wszystko mnie bolało. Rzyganie, sikanie co 5 minut, tycie, wahania nastroju... Standard. Przytyłam 10 kg w pierwszej ciąży i 18 kg w drugiej. Ciało kompletnie zniszczone, mam rozstępy wszędzie, wyglądam jakbym była poszarpana. Do tego żylaki, a piersi wiszą do pasa. A poród to jazda bez trzymanki. Oczywiście odmówiono mi cesarki, wiec męczyłam się cały dzień. Krocze mi pękło, ból niemiłosierny. Ryczałam, darłam się wniebogłosy. Jednak mimo wszystko to było nic w porównaniu do miłości, jaką darzę swoje dzieci. Dla nich mogłabym to wszystko znosić jeszcze raz. Za to nie znoszę podejścia, które reprezentuje mój mąż.
Jedyny powód, dla którego nie chcę kolejnego dziecka jest taki, że po prostu nie chcę znów tak niewyobrażalnie cierpieć i rezygnować z życia na rok. Moje ciało ma już naprawdę dość. Młodszy syn ma 6 miesięcy, a ja dalej ledwo chodzę. Czasem aż przykro mi się robi, gdy kobiety piszą o niechcianych ciążach, a ludzie doradzają - urodź i oddaj. Żeby podołać takiemu wyzwaniu, trzeba naprawdę kochać swoje dziecko, inaczej to jest trauma, ogromna trauma. Gdyby nie miłość, ja bym temu chyba nie podołała. Nie wyobrażam sobie jak można kazać tak cierpieć kobiecie, w dodatku na darmo, tylko po to, żeby czuć, że jest się takim dobrym, moralnym i kogoś się "uratowało". Szczególnie mam o to żal do niektórych mężczyzn. Nie macie pojęcia jak to wygląda, a nawet na anonimowych czytam czasem facetów kalkulujących jak by kobieta sobie poradziła z niechcianą lub chcianą ciążą, ile by po tym dochodziła do siebie i jak to wpłynie na jej psychikę. A ja wam gwarantuję, że nikt nie będzie wiedział lepiej jak postąpić z ciążą niż kobieta, która w niej jest. I nie propaguję tu masowego usuwania ciąż czy coś, tylko chcę zwrócić uwagę na to, że ciąża nie jest tylko noszeniem w sobie małego maluszka, ale ogromnym wyzwaniem, ciężarem i cierpieniem. Z miłości i to może być piękne, ale gdy jej nie ma, to istny horror dla kobiety.
I z tym was zostawiam, a teraz lecę dalej tłumaczyć mężowi, dlaczego nie chcę kolejnego dziecka.
Dosłownie dzisiaj czytałam gdzieś wpis mężczyzny, który opisywał poród swojej żony, przy którym był. Pisał o tym, jak sam płakał widząc jej cierpienie, jak nie mógł znieść tego, jak ona krzyczała i wiła się z bólu, a on nie mógł jej w żaden sposób ulżyć. Pisał, że do tej pory ma ten obraz przed oczami i za żadne skarby nie chciałby, by jego żona przechodziła przez to ponownie. Może gdyby inni zobaczyli na własne oczy to, co kobieta przechodzi, ich obraz porodu jako "nic takiego, to nie boli bardziej, niż kop w jaja" by się zmienił.
Ja wiem, że są kobiety, które z miłości do dziecka przeszłyby przez to nawet kilkakrotnie, ale nie każda. Nie rozumiem takiego nacisku, "bo ja chcę kolejne i już". Jedna kobieta będzie miała siłę, by urodzić nawet sześć czy siedem, druga nie. Jedna przejdzie ciążę i poród w miarę spokojnie, druga przeciwnie. Do tego porównywania "A Jadzia urodziła już czwórkę i dała radę, ty drugiego nie dasz?". Skąd w niektórych ludziach takie pobudki? Czemu nadal jest tak wielu ludzi, którzy nie rozumieją, że każdy z nas jest inny? Skąd ta presja? Nawet mąż, który nie jest w stanie dać Twojemu ciału się dobrze zregenerować i odpocząć, bo ON CHCE, a to, że Twoje ciało widocznie nie jest na to nawet gotowe, to nieważne... Nie rozumiem niektórych ludzi, zarówno mężczyzn jak i kobiet, bo zdarza się, że często nawet kobieta kobiety nie jest w stanie w tej kwestii zrozumieć...
Lepiej tego nie można ująć.
Urodziłam troje dzieci,ciąże i porody przeszły gładko, za to teraz kiedy wszystkie są już ze mną,a nie daję rady, jestem zmęczona, nie tyle fizycznie co psychicznie. Brak snu, czasu dla siebie, nawet ten komentarz piszę karmiąc piersią. Rozumiem jednak co czuje autorka i również denerwuje mnie to jak inni mówią, że ja to mogę mieć dużo dzieci, bo tak łatwo mi urodzić i donosić, ale nikt nie pomyśli o tym, że kiedy mąż jest w pracy ja sama muszę się wszystkim zająć (dziećmi, domem), a on dużo pracuje, często po godzinach i nieraz wraca późno w nocy, sam mi nie pomoże, bo "zmęczony", a co ja przez cały dzień robię?, według niego nic takiego, bo tylko w domu z dziećmi siedzę. Kocham swoje dzieci, ale świadomie nigdy już nie postaram się o kolejne i zastosuję wszystkie legalne środki żeby zapobiec poczęciu następnego.
@anata23 i to też mnie szokuje, że niektórzy ludzie myślą, że siedzenie z dziećmi polega wyłącznie na siedzeniu na kanapie obok dzieci, które ładnie śpią większość doby. Wstawaj, czasem nawet kilkakrotnie, w nocy do plączących dzieci, rób im jeść, pić, przewijaj, myj i zabawiaj. A jeśli masz troje, to te obowiązki się potrajają, bo każde czegoś potrzebuje. Czasem nawet nie wiadomo, czego dziecko chce. Ja podobno płakałam non stop, ani jeść, ani pić, pielucha sucha, może to, a może tamto, niby nic, a ja ryczę. A gdzie czas dla Ciebie? Załatwić się, umyć, zjeść coś, posprzątać? Nie posprzątasz- źle, bo syf, a jak masz się wyrobić ze wszystkim, skoro któreś z dzieci potrzebuje uwagi akurat w tym momencie? Kiedy jakiś odpoczynek? W dzień się nie zdrzemniesz, bo obowiązki i dzieci, w nocy nie odeśpisz, bo dzieci. I tak przez co najmniej kilka lat, nie rozdwoisz się, nie wyrośnie Ci dodatkowa para rąk. Rozumiem, że facet pracuje, zarabia, on ma prawo być zmęczony po pracy, jasne, ale powinien zrozumieć też to, że Ty również, nie jesteś maszyną, a właśnie tego się często wymaga od matki. Facet po pracy ma wolne, może odpoczywać, Ty jesteś w pracy 24h... Ludzie powinni sobie pomagać i starać się zrozumieć siebie nawzajem...
Podoba mi się Twoje podejście oraz to, że wyjaśniasz. Nie tylko mówisz o miłości, która przetrwa każdy ból, ale i o traumie oraz o tym, że nie każda kobieta tego chce/zechce/jak zobaczy bobaska to na pewno się zakocha.
Zabierz go na taką symulację ciąży prądem (chyba). Ciekawe czy wtedy powie że poród to takie hop siup.
@Atomlitu25 Żadna symulacja nie trwa tyle co obciążenie (nomen onen) organizmu prawdziwą ciążą. Z stymulacją nie chodzi się do pracy, na zakupy i nie bawi się z dziećmi.
@tramwajowe oczywiście, jak na razie żadna symulacja nie daje obciążenia jak prawdziwa ciąża i poród, ale myślę że jej mąż po samej stymulacji porodu przemyśli swoje zachowanie.
Leme wy baby już po lekkim trzaśnieciu w gębę odpływacie,wic tak nie kzoacz,tępa krowo.
Buggod cicho kundlu, jestem twoja Pania I nakazuje ci pokornie zamknac pysk. Bo znow zaropialy szczeniaku zamkne cie w piwnicy.
Dokładnie tak to widzę i dlatego mnie wkurza to gadanie zewsząd, że urodzenie dziecka to obowiązek każdej kobiety.
Nie obowiązek, ale przywilej. Mój chłopak, na przyklad, chciałby przeżyć ciąże, bo to jednak coś innego czuć dziecko w sobie i mieć te możliwość ;) Aczkowiek, nie każdy musi mieć dzieci.
W 100 procentach się zgadzam. Też mam dwoje dzieci a ciąża i poród to jedno, jest jeszcze kwestia ogarnięcia się z dziećmi potem. Dla mnie ten czas kiedy młodsze było niemowlakiem był naprawde lajtowy w porównaniu do tego co jest teraz kiedy są w wieku przedszkolnym. Łatwo powiedzieć, zróbmy sobie trzecie, ale patrząc na lekkie podejście Twojego męża ciekawe na kogo to wszystko spadnie.
Zakladam, ze maz nie byl przy porodach. Jakby zobaczyl ile to trwa, jaki to bol dla Ciebie i meczarnia oraz co sie dzieje na dole, to chyba tez by nie chcial trzeciego.
Jesli byl przy obu porodach (i nie na ostatnie 15 min) to jest mega egocentrykiem i rozwaz tabletki albo nawet podwiazanie jajowodow.
A co takiego strasznego dzieje się na dole? Poród to czysta fizjologia. Zazwyczaj ciężka dla kobiety, ale potrafi rożnie wyglądać. Nie zawsze tak strasznie, jak chcesz sugerować.
@majer, często tez nie wygląda tak, jak sobie ludzie wyobrażają. Wiesz ilu ludzi wierzy w to, co widzi np. w filmach? Kobieta zaczyna rodzić, trochę postęka i za dziesięć minut już jest po wszystkim, dziecko rodzi się piękne i czyściutkie. A potem taki głupawy człowiek zderza się z rzeczywistością i jest szok. A uwierz mi, ludzi wierzących w dziesięciominutowy, czysty poród i nienagannie wyglądające miejsca intymne jest zadziwiająco sporo. Od facetów oglądających to, jak poród wygląda naprawdę, słyszałam najczęściej "Fuuu obrzydliwe, ja pier*ole, weź to wyłącz, bo się zrzygam zaraz, nie wszedłbym do rodzącej żony/dziewczyny!". Dorośli faceci.
@Amzi - masz olbrzymią rację w tym co piszesz. Sama ciąża to mega ciężki proces dla organizmu kobiety, o jakim większość facetów nie ma bladego pojęcia. Poród to temat na kolejną trylogię. Bywa maksymalnie różnie. Piętnuję tylko postawę tabu, wokół porodu, przez co właśnie takie buraki pastewne, które cytujesz, sypią takimi tekstami jakie przywołujesz.
@majer, najgorsi są właśnie ignoranci. Nie zagłębią się w temat, nie pofatygują się nawet, by obejrzeć sobie jakiś filmik lub poczytać o tym, bo po co, skoro ich to nie czeka, a potem uparcie głoszą, że to nic takiego i z jakiej racji kobieta nie chce kolejnego dziecka? Faktem jest to, że są kobiety, które przeszły zarówno ciążę jak i poród w miarę spokojnie, gdzie ból nie był paraliżujący, ale nie każda miała takie szczęście (jeśli można to tak nazwać). Dlatego postawa wielu mężczyzn jest chwilami nawet karygodna, zwłaszcza, że wielu z nich nie chce być przy porodzie i nie widzą tego, jak rzeczywiście wszystko się odbywa, ale gadać nadal będą ;) Zaskakująca w tym wyznaniu jest postawa męża Autorki, który po sześciu miesiącach od porodu już chce kolejne. A gdzie pełna regeneracja organizmu? Jak można nie chcieć dać się kobiecie zregenerować i wypocząć?
Może być gorzej...uswiadamiasz takiego, a on nie wierzy. Myśli że sobie żarty stroisz. Edukować mężczyzn! A o ich wiedzy dotyczącej antykoncepcji nie wspomnę.
Ehhh wy baby to jesteście naprawdę tępe...My męzczyźni mamy większę wiedzę na temat antykoncepcji niż wy :) Nie wiem gdzie wy spotykacie takich lu-oh wait,zapomniałem ze wy wszystkie jesteście ze wsi i dlatego takie głupoty gadacie..
@BugGod, słaby troll ;)
Bo niestety sporej grupie mężczyzn wydaje się, że oni zawsze i wszystko wiedzą najlepiej.
Nieważne jakie kobieta ma doświadczenia i jaką wiedzę, zawsze znajdzie się facet, który będzie to podważał.
Piękne i prawdziwe wyzwanie. Bez pieprzenia jaka to ciąża jest fajna. Szczerze nieczęsto mi się zdarza, ale się poryczałam. Jak można po 6 miesiącach namawiać kobietę do kolejnej ciąży. Na twoim miejscu leciała bym do lekarza po tabletki, lub cokolwiek aby zapobiec kolejnej ciąży. Faceci są perfidni. A to nie zdążą, a to gumką nie chcący pękła , a to no co zdarza się.
Takie rzeczy robią tylko zwykłe ścierwa,prawdziwi męzczyźni szanuje decyzję swojej kobiety.Natomiast wy baby wcale nie jesteście lepsze,a to przebijacie prezerwatywy,a to upijacie.Więc skoncz ujadać.
buggog kolejny uposledzony troll lub piwniczak z malym fiutem. Nie dalaby ci nawet zaropiala menelica I ci odawala od celibatu. Tu szczekasz a w realu nawet jak brzydka babe widzisz to sie rumienisz I spuszczasz wzrok. Tacy jak ty smieszni good guys nigdy nie odniosa sukcesu reprodukcyjnego seksualnego czy romantycznego. Do budy trepie
Tak, tak, zróbmy sobie kolejne dziecko, pyk, urodzisz, a potem ja radośnie udam się na cały dzień do pracy, a Ty ze szwami, hemoridami, zalana mlekiem, niewyspana, zmęczona, będziesz siedziećw domu i się opierdzielać, a dzieci wychowają się same... ehhh faceci...
A potem kochanka na boku, bo zona zaniedbana i nie ma ochoty na seks.
I do tego ona zostaje bez kasy, bo do pracy nie chodzila i nie chodzi.
Wergil myślę że tu chodzi o to że nie będzie miała w przyszłości emerytury bo nie pracowała by zająć się domem i dziećmi. Do tego rozwód z orzeczeniem winy męża jest ciężko uzyskac, często to szarpanina na którą kobiety nie chcą się pisać i wtedy nie dostanie alimentów na siebie tylko na dziecko.
@TataKazika - płacenie alimentów dorosłemu człowiekowi (np w przypadku rozwodu) to jedna z największych patologii naszego systemu. Roszczeniowość społeczeństwa wychowanego na takich komunistycznych zasadach jest porażająca. Rozumiem sens moralny konieczności płacenia alimentów przez faceta na dziecko. Ale czemu po rozwodzie miałby utrzymywać jeszcze dorosłą babę? Jako kobiety na serio nie macie choć odrobiny godności i nie widzicie w tym czystego pasożytnictwa?
antuan, jak kobieta zostaje w domu, bo tak się umawia z mężem - czyli nie pracuje zawodowo, tylko w domu, to wyobraź sobie, że nie dostaje pensji, nie odprowadza składek, więc ma dużo trudniejszą sytuację. Do tego zazwyczaj po rozwodzie to ona przejmuje całą opiekę nad dziećmi, więc możliwości zarobkowe znowu ma ograniczone. A alimenty nie są płacone w nieskończoność, tylko przez określony czas zależny od trwania małżeństwa. Jako facet (zakładam) nie masz problemu z tym, żeby skorzystać z tego, że kobieta prowadzi dom, ale żeby już coś w zamian dać to ból pośladków?
No właśnie, tak często jest, że kobieta zostaje ze wszystkim sama, dlatego moim zdaniem, trzeba robić dzieci, ale z partnerem, który wywiązuje się z roli ojca i robi dużo w domu i przy dziecku, a nie jest "panem i władcą" :/ Jeżeli macie takiego roszczeniowego męża, to nie wróżę szczęścia :(
No to moze znajdzcie sobie normalnego męzczyznę a nie buraka?No tak,zapomniałem ze wam buraki imponują..Ehhh te zdebilałe baby..
BugGod kolejny wyszczekany chłopiec z kompleksami? Mówisz o kobietach jakby to był osobny gatunek, a zapominasz, że jednak mamy podobne budową DNA.
Serio trzeba być idiotą żeby marudzić kobiecie o kolejnym dziecku kiedy dopiero co urodziła. Niech się zajmie tymi, które już są na świecie.