Cała rodzina mnie nienawidzi, bo nie zamierzam robić hucznego wesela... W ogóle go nie będzie. Idziemy do urzędu, załatwiamy co trzeba i do widzenia.
Cóż... Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko to, że jestem introwertykiem, a mój narzeczony nienawidzi nawet małych przyjęć i nie zamierzamy się męczyć, by reszta rodziny była szczęśliwa.
Najważniejsza jest wasza decyzja. To wy razem będziecie żyć. To wy bierzecie ten ślub, nie będziecie zawierali go z kimś jeszcze, typu zawiedziona matka.
Osobiście jestem zdania, że takie małe i skromne "potwierdzenie" związku jest dużo lepsze, niż wielgachne weselicho, popijawa i brak kultury przed północą, nie daj jeszcze rozróby czy awantury, dzikie tańce, obrażenia ciała. To powinno być uczczone "prywatnie".
OnaJePierogi
Co Ty masz za rodzinę, żeby mieć na weselu popijawę, rozruby itd?
Zgadzam się, że jeśli ktoś chce skromnie to ok, nic mi do tego, ale nie każde wesele to popijawa...poczułam się obrażona tylko dlatego, że chcę mieć swoją (normalną, potrafiącą się kulturalnie zachować) rodzinę i znajomych na ślubie i weselu, w tym ważnym dla mnie dniu. Z Twojej wypowiedzi wynika, że duży ślub to coś złego. Osobiste Twoje zdanie czy nie (po co to "powinno" na końcu?), osobiście uważam, że to indywidualna sprawa każdego i nic Ci do tego.
Ja też nie miałam wesela :). Był Urzad Stanu Cywilnego, kieliszek szampana i do domu. Najbliższa rodzina zrozumiała, reszta miała pretensje, że nie było wesela i w ogóle o ślubie nie wiedzieli.
I słusznie.
I bardzo dobrze.
To wasz dzień, a nie krewnych. Bardzo dobrze, że postawiliście na swoim.
Najważniejsza jest wasza decyzja. To wy razem będziecie żyć. To wy bierzecie ten ślub, nie będziecie zawierali go z kimś jeszcze, typu zawiedziona matka.
Osobiście jestem zdania, że takie małe i skromne "potwierdzenie" związku jest dużo lepsze, niż wielgachne weselicho, popijawa i brak kultury przed północą, nie daj jeszcze rozróby czy awantury, dzikie tańce, obrażenia ciała. To powinno być uczczone "prywatnie".
Co Ty masz za rodzinę, żeby mieć na weselu popijawę, rozruby itd?
Zgadzam się, że jeśli ktoś chce skromnie to ok, nic mi do tego, ale nie każde wesele to popijawa...poczułam się obrażona tylko dlatego, że chcę mieć swoją (normalną, potrafiącą się kulturalnie zachować) rodzinę i znajomych na ślubie i weselu, w tym ważnym dla mnie dniu. Z Twojej wypowiedzi wynika, że duży ślub to coś złego. Osobiste Twoje zdanie czy nie (po co to "powinno" na końcu?), osobiście uważam, że to indywidualna sprawa każdego i nic Ci do tego.
No i spoko. Moja ciotka poinformowała wszystkich po fakcie.
Ja też nie miałam wesela :). Był Urzad Stanu Cywilnego, kieliszek szampana i do domu. Najbliższa rodzina zrozumiała, reszta miała pretensje, że nie było wesela i w ogóle o ślubie nie wiedzieli.
I bardzo dobrze, to wasz najszczęśliwszy dzień w życiu, nie? :)
I dobrze.
A po co w ogóle się usprawiedliwiać? Po co nam ta informacja?
Nie no, serio, nie rozumiem co mają na celu tego typu wyznania.
Wyznania są po to, żeby coś wyznać. Motywacja czy sens to kwestia drugorzędna.
Dzięki za informację.