#AOmUd
W przedszkolu - aniołek.
W domu - diabeł.
Tak było ze mną. Rodzice zapytali mojej przedszkolanki, co zrobić. Stwierdziła, że pomóc może psycholog.
Zapisany zostałem na wizytę. Pamiętam to jak dziś! Pani psycholog powiedziała, żebym usiadł przy stole. Chwilę później przyniosła mi kartkę A4, na niej położyła ołówek. Na odległość około metra od kartki położyła duże pudełko z kredkami.
Powiedziała, bym narysował "swój świat". Moją rodzinę, bliskich itd. Automatycznie wziąłem się do roboty.
Był jednak jeden problem... Na kartce leżał tylko ołówek, a po kredki musiałbym wstać. Wstydziłem się zapytać, czy mogę użyć kredek, a więc wszystko naszkicowałem ołówkiem. Mój rysunek mimo iż przedstawiał szczęśliwą rodzinę i moją przedszkolną miłość (taaaaaki byłem kochliwy chłopak, haha), to wydawał się być nieco mroczny z racji użycia jedynie ołówka. Zero kolorów. Tylko jeden, ciemny odcień.
Pani psycholog zawołała rodziców na rozmowę, a ja czekałem w innym pomieszczeniu.
Wiecie czego dowiedzieli się moi rodzice o mnie po interpretacji przez panią psycholog mojego szkicu?
Usłyszeli, że jestem niesamowicie zamkniętym w sobie dzieckiem, pesymistycznie patrzącym na świat. Nie widzę w świecie kolorów, pozytywów, a jedynie zło.
A to wszystko dlatego, że wstydziłem się zapytać o kredki...
-zawsze wszystko robiłem po swojemu
-wstydzilem się zapytać o kredki
Więc robiłeś po swojemu czy bez zgody nawet przygotowanych dla ciebie kredek nie ruszałeś?
Pani psycholog zdecydowanie powinna zmienić zawód.
Niekoniecznie. Skoro w przedszkolu był grzecznym dzieckiem, to może oznaczać, że był zamknięty w sobie - był grzeczny, bo nie lubił/ nie chciał rozmawiać, bawić się z innym dziećmi, bo się wstydził. Co do reszty analizy, to rzeczywiście psycholog niekoniecznie musiała mieć rację. Ja bym czegoś takiego nie stwierdziła tylko po jednej sesji.
dokladnie, w obserwacji i badaniach bierze sie pod uwage okolicznosci
zapytalabym, czemu nie uzyl kredek no i nie robi sie diagnozy ja podstawie jednej metody i to projekcyjnej...
To było 5 letnie dziecko. Mogło zapomnieć o innych badaniach, albo pytaniach.
bo diagnoza to ogolnie zlozony proces jest
mialam kiedys na badaniach dziewczynke, ktora ojca rysowala w swetrze w czarno czerwone pasy- kolory agresji
tyko ten swetr istnil naprawde i byl jego ulubionym
Czy ja wiem?
Dziecko, które wstydzi się poprosić o kredki raczej normalne nie jest.
Dziecko w obcym miejscu wstydzące się zapytac obcą osobę... Faktycznie nie normalne jakieś.
Nie nienormalne, a nieśmiałe. Niektóre dzieci się wstydzą obcych, a inne chętnie rozmawiają ze wszystkimi. Dzieci są różne pod względem otwartości na innych, więc taka analiza nie jest niemożliwa (a przynajmniej ta jej część).
Dobra bazienka i tak nikt ci nie wierzy więc przestań wymyślać :p
Takich przykładów to ja słuchałem na studiach pedagogicznych 20 lat temu. Mam nadzieję ze ludzie pracujący z dziećmi mają teraz bardziej otwarte głowy.
Niestety patrząc czasem na ludzi w pracy to nadal sie zdarza.
Z tym zamkniętym to chyba miała rację, skoro bałeś się spytać o kredki, ale z tymi kolorami powinni już odpuścić, to było uznawane za wiarygodny wyznacznik w przeszłym stuleciu.
ale to jest już stare wyznanie halo
No co zrobić, teraz to i daty usunęli.
[12.07.2021]
W liceum robioni nam testy zawodowe i pani psycholog kazała nam z rozsypanki obrazków ułożyć historię. Ułożyłam komiks o tym, że jednemu panu wypadła siatka, a drugi mu ją podał. I okazało się, że jestem niedostosowana społecznie, bo trzeba było ułożyć historię, że jednemu panu siatka wypadła, a drugi mu ją ukradł :p
Nic nowego. Podobne zadanie. Narysowałem domek (zero talentu malarskiego, więc kwadrat to szczyt możliwości) i chciałem żeby z komina leciał dym, ale biały dym na białej kartce średnio się komponował, więc użyłem czarnego koloru. Usłyszałem, że myślę o śmierci i że jestem smutny.
Nie jestem psychologiem, ale czy ona nie powinna przeprowadzić choć małego wywiadu środowiskowego? Różne zachowania w różnych miejscach świadczą o różnym nastawieniu i innym traktowaniu w obydwu miejscach. Wysnuwanie wniosków na podstawie dennego doświadczenia to ogromny błąd logiczny, a z wyznania wynika, że cała sytuacja miała miejsce podczas jednego spotkania, a na żaden wywiad nie było nawet czasu i możliwości. To chyba nawet podstawy podstaw psychologii behawioralnej.