Za dzieciaka rodzice często wysyłali mnie po wodę źródlaną, czego bardzo nie lubiłem. No to szedłem sobie z baniaczkiem do kolegi, napełniałem go wodą z kranu, trochę pograłem na konsoli i wracałem do domu. Rodzice siedzieli później przy stole i cmokali z zadowoleniem „jaka ta herbatka wspaniała na tej wodzie źródlanej”.
Dodaj anonimowe wyznanie
Na herbatę wodę się i tak gotuje więc raczej nikomu nic nie groziło ale jakby rodzice kolegi to zobaczyli i nawet w żartach spytali twoich o co tu chodzi to już zawsze byłbyś uważany za osobę niestabilną.
@Hvafaen TEORETYCZNIE w Krakowie mamy wodę zdatną do picia na surowo, były nawet duże kampanie przekonujące ku temu, jednak stan zasyfienia samych rur wodociągowych skutecznie do tego zniechęca; zwłaszcza w blokach z lat '60, bo cóż z tego, że w łazience masz wymienione nowe rury PCV z jonami srebra, skoro w pionie głównym wciąż są oryginalne miedziane z dorodnym "kożuszkiem" wewnątrz ;)
Hvafaen. W wielu miastach promuje się picie wody z kranu. Dosłownie, nawet bez przegotowania. W moim województwie był ludowy kult źródełek i w sumie w każdej gminie da się znaleźć jakieś leśne lub łąkowe źródełko. Z niektórych do dziś mieszkańcy czerpią wodę.
A taka mała uwaga. Zdarza się, że niektóre źródełka mają swoje ujście do zabudowanego jeziorka/studzienki itp. Dużo takich miejsc ma albo nazwę świętego albo jakąś ludową legendę. I oczywiście pełne jest monet od turystów. Nigdy nie pijcie takiej wody.
U mnie w mieście też jest promowana woda z kranu do picia.
Wszystkie parametry, którymi oznacza się zdatniść wody do picia, są badane NA WYJŚCIU z wodociągu. Czyli stan rur jest uwzględniany przy tego typu pomiarach.
Można, chociażby u mnie jest niezła ale już kranówki z okolic Lublina bym nie polecał. Koszmarny posmak kredy do tablicy. Na studiach krążył żart że tam woda tak twarda że jak się bierze prysznic to się dostaje wpi$rdol.