#AGQ1c
Przed wojną mieliśmy już dużo osób z Ukrainy, które zapisywały się do naszej szkoły. Takie osoby były zapisywane na takich samych zasadach jak osoby z Polski, również na kierunki bezpłatne. Od razu po wojnie ruszyły akcje marketingowe, jak to pomagamy osobom z Ukrainy, jak stoimy bardzo za Ukrainą. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że państwo odcięło od dotacji uchodźców. Stało się tak na rzecz osób niepełnoletnich z Ukrainy i ich obowiązku nauki. W związku z powyższym teraz zapis takiej osoby wygląda zupełnie inaczej. Mamy obowiązek kontrolować, kiedy taka osoba wjechała do Polski i na jakiej podstawie, a jeżeli przyjechała po wybuchu wojny, to musi płacić więcej od innych osób, nawet o kilkaset złotych miesięcznie. Dodatkowo sytuacja ta nie dotyczy obywateli innych krajów, np. Białorusi czy Rosji.
Wiadomo, że gdyby nie odcięcie dotacji, firma nic by takiego nie zrobiła. Rozumiem to, że firma nie chce dopłacać do nauki każdej osoby z Ukrainy, ale jak po tym wszystkim mogą dalej reklamować się jako szkoła wspierająca Ukrainę, gdzie osoba z Rosji może dostać naukę u nas za darmo, a uchodźca z Ukrainy już nie? W Internecie też nie ma nigdzie informacji na ten temat. Taka osoba dowie się tego na miejscu, chcąc podpisać umowę.
Nobody cares 🤣. Z jakiej racji to miałoby być dla nich bezpłatne? Bardzo dobrze, że muszą płacić więcej, może się nauczą, że nie przyjeżdżają tu na wakacje.