#A4J47
Z tego względu moi leniwi sąsiedzi zaczęli zostawiać drzwi wejściowe otwarte na oścież i zablokowane nóżką na cały dzień, tak, że dało się wejść normalnie bez niczego. Nic nie pomogły tłumaczenia, że po coś ten domofon był założony i te drzwi mają być zamknięte - nie, bo kluczy/breloczka nosić się nie chce, jak się wychodzi ze śmieciami/do samochodu. Nie trzeba mieć czoła szerokiego na 10 cali, żeby się domyśleć jakiego typu ludziom to ułatwia "pracę", ale jak się za tym czołem nic nie ma, to ciężko o wyobraźnię. Te drzwi czasem zostają otwarte przez całą noc, bo ktoś zapomni zamknąć.
Zdenerwowało mnie to nieprzeciętnie, więc podumałem sobie i wpadłem na szatański plan. Którejś nocy, kiedy drzwi były otwarte jak zawsze, poczekałem aż wybije druga w nocy. Następnie zszedłem po cichutku na sam parter i kulturalnie położyłem wcześniej przygotowany świeży kawałek stolca na podłodze i rozlałem trochę moczu.
Następnego dnia słyszę pukanie, otwieram drzwi, a tam sąsiad mówi, że jakiś menel wszedł do naszej klatki przez otwarte drzwi i zostawił prezent. Nie obwiniał o to mnie, bo wszyscy w bloku wiedzą, którzy sąsiedzi te drzwi zostawiali otwarte.
Od tej pory drzwi są zawsze zamknięte, a cały blok spokojny.
Ogólnie te domofony można również otworzyć kodem właściwym dla danego mieszkania, więc ani klucze ani bryloczek nie są potrzebne - gdyby znowu zostawiali otwarte. :D
Nie sądzę żeby komukolwiek chciało się taki kod zapamiętywać, już więcej to roboty niż wziąć ze sobą brelok
4 cyfry (po każdy domofon który spotkałam miał dokładnie tyle do wprowadzenia, więc pewnie zazwyczaj tak jest) to nie jest niewiadomo jaki ciąg nie przesadzajmy, aby to było tak niewygodne. Zresztą zazwyczaj ludzie nie mają domofonu na bryloczek i jakoś żyją pamiętając 4 cyfry.
@JestemKubkiem Nie każde. Na moim osiedlu jest tak, jak u Autora. Drzwi otworzysz tylko kluczem/czipem. Nie ma opcji wbijania kodu. Musieliby wtedy wymieniać cały ten panel domofonu, a tak to tylko podłączyli pod niego czytnik.
Bryloczek... rany, ktoś tak faktycznie mówi? Tam ma być "e".
bryloczek... aha
U nas kod ma 8 znaków i nie mogę tego zapamiętać, dlatego używam breloczka. Przypięty do klucza do mieszkania - przecież jak wychodzę to i tak trzeba zamknąć mieszkanie. No chyba, że ktoś zostawia otwarte jak wychodzi.
U mnie przez 15 lat był domofon otwierany tylko kluczem albo przez osobę z mieszkania po zadzwonieniu. Dopiero w tym roku zamontowali nam taki na kod.
Potwierdzam, w moim poprzednim mieszkaniu (blok), jak i obecnym (kamienica), domofon służy tylko do tego, żeby zadzwonić pod konkretny adres. Żeby otworzyć drzwi od klatki trzeba mieć klucz.
Co nie zmienia faktu, że tylko debil zostawia drzwi od klatki otwarte, zwłaszcza w nocy :v
U mnie kod ma osiem znaków, ale jest bardzo łatwy do zapamiętania, bo pierwsze dwie cyfry to numer mieszkania, potem dwie gwiazdki i cztery cyfry, jakby "bez grosza" od numeru mieszkania. Jeśli numer mieszkania to 45, kod wygląda tak: 45**4499. :)
A u mnie w blokach w których to w ogóle jest (a w większości bloków nie ma) zablokowali te kody bo każdy rozpowiadał to znajomym, rodzinie itp. i doszło do tego że każdy z osiedla mógł sobie otworzyć bez niczego :P
niby dobrze, ale ja bym odkręciła nóżkę po prostu
Nóżkę można przykręcić
Nóżka mimo wszystko się przydaje...np przy wnoszeniu czegoś dużego
A, jak nie nóżką, to jakimś kamieniem, cegłą, klinem, czy jeszcze czym innym mogliby blokować. Pomysł niezły, ale niestety bezsensu wobec ich głupoty. Terapia wstrząsowa jednak była lepsza.
Wtedy użytkownik byłby w kręgu podejrzanych
Jesteś moim Anonimowym Bohaterem, serio. U mnie drzwi od klatki też wiecznie są otwarte na oścież. I jeszcze zrozumiem jak dzieciaki sąsiadów latają po dworze i do mieszkania, niech będzie, bo pewnie mnie jako rodzica wkurzałoby ciągłe pikanie domofonu. Ale są sytuacje, gdzie dzieciaki w szkole, a drzwi otwarte. Wracam ze sklepu, zamykam, wchodzę na swoje piętro, a słyszę jak ktoś znowu otwiera drzwi i blokuje je nóżką. Przez to drzwi przestały się poprawnie domykać, jeżeli się ich nie pociągnie za sobą - nie są zamknięte. Nie wiem, zacznę chyba od zwykłej kartki z prośbą o zamykanie drzwi. Jak nie podziała to chyba tylko jedno wyjście zostało :D
@JiminChimChim, w takim razie odrzucam tipa, którego błędnie podrzuciłam autorowi. :)
@IHateMyLife, autokorekta mi tak wstawiła. Wstyd mi, że nie poprawiłam, bo sama nie lubię błędnej i niechlujnej polszczyzny. :D
Można było też odkręcić nóżkę, ale pewnie wtedy znaleźli by podpórkę inną. Dość śmierdzący pomysł :)
No dobra, a kto to sprzątał?
Tak to je jak se mieszka w miastach. Na wsi lepiej
Mój kolega miał podobny problem z sąsiadką i poprosił mnie raz o pomoc żebym wyłączył jej korki (one w otwartej skrzynce a ja wysoki). Podziałało, drzwi zamyka.
@NowaZarko co mają drzwi do korków? bo nie rozumiem
Korki są na klatce w łatwo dostępnej skrzynce więc jeżeli zostawia drzwi otwarte to ktoś ma łatwy dostęp do korków.
No kurła to proste.
Serio, to jest odpowiedni sposób rozwiązywania problemów? Nasrać na podłogę? A nie można było wcześniej spróbować się jednak jakoś dogadać, czy coś?
Ale jestem nudziarzem.
Można było. Z historii wynika, że nawet było próbowane. Nie poskutkowało.
Faktycznie, sorry
Teraz się okaże, Że jacyś sąsiedzi także czytają anonimowe i stolec już nie będzie minęła tylko twój. Dziwię się, gdy ludzie opisują tego typu historie, nie bojąc się zdemaskowania.
A skąd maja wiedzieć że to akurat ten sąsiad?
Nie będą wiedzieć który dokładnie, to prawda. Ale będą wiedzieć, Że to była ustawka 😊