#9y5tB

Od kilku lat choruję na bielactwo. Choroba objawia się u mnie białymi (jasnymi) plamami na skórze twarzy, rąk i miejsc intymnych. Leczenie nie przyniosło pożądanych skutków, chociaż czego się można spodziewać przy nieuleczalnej chorobie... Przyzwyczaiłem się już, że nic z tym nie zrobię, ale choroba doprowadza mnie na skraj załamania. Przez mało estetyczne wzorki w okolicach krocza moja samoocena spadła do zera. Jeżeli nadarza się okazja na intymną relację, wycofuję się, żeby przez przypadek nie stracić w czyichś oczach. Wbrew pozorom z plamami na widocznych częściach ciała nie mam żadnego problemu.
Psycholog tutaj nic nie da, powie dokładnie to samo, co moi znajomi, że przecież to nic takiego, druga osoba to będzie akceptować... Jak grochem o ścianę, już przerabiałem tę akceptację i nie są to dla mnie wyjątkowo dobre wspomnienia (na szczęście druga osoba nie narzekała).
Nie wiem co robić, blokuję się coraz bardziej i nikt do tej pory nie był mi w stanie pomóc. Nie chcę zatracić się w swoim problemie.
anonimowe6692 Odpowiedz

Nie zrobiłoby mi to żadnej różnicy. Większość heteroseksualnych kobiet ogólnie nie postrzega męskich narządów jako szczególnie urodziwe z tego co wiem, więc myślę, że większości nie zrobiłoby to różnicy

ArabellaStrange

Zgodzę się. To faceci lubią sobie popatrzeć. Kobiety raczej skupiają się na dotyku.

Dragomir Odpowiedz

Ja widziałem kiedyś kobietę z tą chorobą, można powiedzieć że w pełnej krasie - w basenie w strefie bez ubrań (znaczy kto chciał to mógł mieć, a ona widocznie nie chciała). Nie znałem jej, ale była tak piękna, że jej choroba ani trochę by mi nie przeszkadzała w zakochaniu się w niej. Miała piękną twarz (tu genetyka raczej) i proporcjonalne, śliczne, kobiece ciało (tu było widać, że dokłada starań by dobrze wyglądać). I co mi się bardzo podobało - miała ładną postawę bez widocznych wad (skrzywienia kręgosłupa, jakieś garby, chowanie piersi przez zaokrąglanie ramion, płaskodupie - tego tam nie było). Ale zapamiętałem ją głównie chyba przez bielactwo. Wniosek? Bielactwo nie jest w stanie cię oszpecić, jeśli jesteś piękny. A do bycia pięknym nie wystarczy ładna twarz, liczy się tez sylwetka, proporcjonalna budowa i charakter, którego co prawda nie widać ale sama postawa wiele o nas mówi.

Kutangos

Chłopie, a wymacałeś ją może? Bo musiałeś się gapić z 5 minut...

Dragomir

Tak bym zrobił gdybm był Ahmedem albo Muhammadem, a tak to nie mam przywilejów bezkarności pod przykrywką traumy z powodu uchodźstwa, tak więc nie.

AlinaW Odpowiedz

Bielactwa się ukryć nie da, jak je masz to masz je wszędzie. To jest cecha unikatowa i coś co cię wyróżnia z tłumu:) wyjątkowe rzeczy cechują się tym, że nie każdy potrafi je docenić :P
Pozdrawiam i łączę się w planach:)

Exel Odpowiedz

Na bielactwo nie masz wpływu, jest nieuleczalne i masz go w genach. Szkoda życia na przejmowanie się sprawami na które nie masz wpływu. Ale możesz przestać współżyć, problem sam się rozwiąże.
Możesz też swoją odmienność wykorzystać i przed najbliższą okazją uprzedzić Twoją wybrankę, że nigdy jeszcze takiego nie widziała i nigdy go nie zapomni. A po wszystkim możecie mówić do niego Pan Łaciaty.

Dragomir

Wskakuj na Łaciatego, sam się nie ujeździ :)

Dodaj anonimowe wyznanie