W domu nigdy się nie przelewało. Nie miałam markowych ciuchów czy telefonu, przez co byłam, delikatnie mówiąc, odrzucana przez klasę. W liceum miałam tylko jedną koleżankę, co i tak było sukcesem, ponieważ w gimnazjum siedziałam sama w ławce przez 3 lata. Kiedy wyjechałam na studia, zaczęłam pracę i postanowiłam leczyć swoje kompleksy. Ubierałam się coraz lepiej, w końcu poszłam do fryzjera i z każdym dniem widziałam w lustrze coraz bardziej atrakcyjną kobietę. To był czas, kiedy poznałam pierwszego chłopaka i szybko okazało się, że ta zakompleksiona nastolatka nadal we mnie siedzi. Byłam tak głodna uwagi i zainteresowania, że dosyć szybko wchodziłam w związki z nieodpowiednim facetami. Byłam ślepa i głupio tłumaczyłam to, że nadużywają alkoholu czy traktują mnie jak rzecz. Często byłam bankomatem od pożyczania kasy czy cytuję „ładną niunią, którą będzie można wkurw... byłą dziewczynę”. Dlaczego się na to godziłam? Bo ktoś mnie w końcu zauważył i mówił miłe rzeczy, w końcu nie byłam tą najgorszą.
Dziś mam 33 lata i jestem sama od roku. Dotarło do mnie, że nie warto się pchać w byle jakie związki. W końcu po roku bycia singielką nauczyłam się kochać samą siebie.
Wiem, że nic na siłę i że kiedyś pojawi się ta odpowiednia osoba. Na razie chodzę na siłownię, biegam, uczę się języka hiszpańskiego i spotykam ze znajomymi.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jakbym widziała siebie sprzed paru lat. Dobrze, że uświadomiłaś sobie problem, teraz będzie już tylko lepiej
To bardzo wiele wyjaśnia mordini
Niby co wyjaśnia?
A choćby to, że się myśli zanim podejmuje się ważne decyzje w życiu, a za swoje złe wybory nie obwiniać innych. To nie jest żadne tłumaczenie, że Autorka nigdy nie była zauważana, czy doceniania. Wybrała najgorszą drogę jaką się da "dawać du*y, aby się dowartościowywać. Brakuje tylko podręcznikowego dopisku: "Z jednym z tych nieodpowiednich facetów mam bąbelka". Żenujące, jak łatwo wami kobietami da się manipulować bo cały życie jesteście niedowartościowane i wiecznie macie ze wszystkim problem, już nie wspomnę o wymaganiach i traktowaniu facetów jak przedmiot, a do nas macie pretensje. Same z siebie bardzo często robicie produkt, dopiero mniej więcej po 30-stce oczy wam się powoli otwierają. Ja nie wiem, facet potrafi większość spraw przemyśleć, przekalkulować logicznie (oczywiście tych złych facetów to się tyczy tak samo, a że zależy im tylko na jednym to powinniście to zauważyć, jeśli nie od razu to przynajmniej po jakimś czasie i odejść od myśli, że jeśli nie pójdę z Nim do łóżka to mnie zostawi - to niech zostawi, nawet lepiej bo od razu otrzymujecie jasną informację, iż niby wybranek nic sobą nie reprezentuje i nie ma z nim przyszłości), a wy kierujecie się; albo tym co robią inne kobiety, albo tak mało odporne macie umysły na sugestie innych w tym najróżniejszych mediów/reklam/sklepów itp. Nie atakuję tu nikogo, tylko patrze na te wszystkie sprawy obiektywnie jak tylko mogę i facetów też nie bronie. Nawet wśród dzisiejszych zwierząt z prywatnej obserwacji, samice są bardziej złośliwe, mało empatyczne, zawzięte, patrzące tylko na swój interes, a samce się szybko przywiązują, są bardziej ufne, słuchają się, nie robią fochów i kochają, aż do śmierci - to jak zwierzęta się zmieniły przez ostatnie 20 lat to efekt brania przykładu z ludzi z którymi żyją, a jak wiadomo coraz większy jest trend adopcji/kupna zwierzaka takiego, czy takiego. Przepraszam za wyrażenia, ale poważne sprawy trzeba nazywać po imieniu.