#9isjI
Piękna sielanka bardzo szybko się kończy, zwłaszcza po zamieszkaniu razem. Bardzo szybko doszło do mnie, że każdy wieczór będziemy spędzać w domu, ewentualnie na spacerze, bo nie ma z kim dziecka zostawić, bo w przeciwnym razie trzeba je wieźć do jej matki 60 km dalej i rano odebrać, a to wiąże się z trzeźwymi weekendami. Ja mam 27 lat i nie chcę spędzać życia jak emeryt. Popukać się też jak młodzi ludzie nie bardzo mogliśmy, ewentualnie w nocy, i to po cichu, żeby małej nie zbudzić. Już wtedy zaczynało mnie to wszystko irytować. Ona nie pracowała, bo mała miała 4 lata i chciała się nią zajmować. Już wtedy powinna mi się zapalić czerwona lampka, dlaczego dziecka nie można oddać do żłobka, a ona do pracy.
Doszło do mnie po czasie, że jako facet w tej relacji zawsze będę pełnił rolę drugoplanową i moje potrzeby zawsze będę na drugim miejscu - ja śpię w salonie, bo mała chce z matką, na wypadzie w góry musimy wracać, bo mała zmęczona. Chcę sobie obejrzeć coś w TV - nie, bo mała chce akurat bajkę itd. Paradoksalnie rękę po hajs wyciągała, kiedy pokazałem jej, że potrafię kupić małej to czy tamto, ale decyzji odnośnie wychowywania już nie mogłem podjąć. To nic, że mieszkali u mnie i żyli za moje, ale kto by się na to patrzył.
Czara goryczy przelała się, kiedy mała utopiła mój telefon służbowy, gdzie były wszystkie kontakty do klientów i inne ważne rzeczy. Uniosłem się na nią i usłyszałem od matki, że nie jestem jej ojcem i nigdy nie będę i mam nie podnosić głosu na jej dziecko.
Wylała mi na głowę kubeł zimnej wody. Poczułem się tak jakby ktoś mnie uderzył tępym narzędziem. Emocje wzięły górę i kazałem jej zabierać małego bachora i wyp…ć z mojego życia.
Była to najlepsza decyzja, jaką podjąłem od dłuższego czasu. Czuję w tym momencie psychiczną ulgę. Skończyło się znoszenie jej humorów i humorów małej, bo matka nie potrafiła zapanować nad własnym dzieckiem. Skończyło się oglądanie jej byłego faceta, który przychodził do dziecka i który wtrącał się na tyle, że w pewnym momencie miałem wrażenie, że jest nas w związku troje. Skończyło ogołacanie z hajsu, bo wszędzie gdzie byliśmy musiałem liczyć wydatki razy trzy, nie mówiąc już o lekach w razie choroby, ubrankach itp., które ja pokrywałem w większości. Żadnego pożytku z takiego związku. Seksu jak na lekarstwo, no bo nie ma kiedy przy wszędzie obecnym dziecku, które ma ADHD. Moje inne potrzeby też były marginalizowane lub ignorowane, no bo dziecko.
Nigdy więcej takiego bagna i jak najdalej od samotnych matek. Tylko bezdzietne.
A ja rozumiem furię użytkownika.
A ja nie do końca rozumiem tę sytuację z telefonem - dziecko chyba małe, nie miało pojęcia o zawartości telefonu i pewnie nie utopiło go celowo. Autor nie zabezpieczył go odpowiednio i powinien być wściekły na siebie.
Dla wszystkich chyba dobrze, ze ten związek się zakończył. Nie widzę autora w roli ojca.
A gdzie była matka? Dlaczego nie pilnowała swojego dziecka żeby nie niszczyło cudzych rzeczy?
Mściciel, bo matka była zajęta netflixem.
Dno i wodorosty 1, równie dobrze mogę zabezpieczać pół domu, bo mała mogła odpiąć np. dekoder od tv i go utopić, bo przy 4 latach już ma takie zdolności manualne i potrafi to zrobić. Albo laptopa, tablet, stacje pogody, mogła tam wrzucić wszystko. I co, znaczy to, że mam trzymać pół domu na wysokości co najmniej półtora metra? Matka jest od tego, żeby pilnowała co robi jej pociecha i odpowiadała za czyny dziecka. Jak nie potrafi wytłumaczyć 4 latce która już kuma co się do niej mówi, pewnych rzeczy to chyba świadczy to o tym, że ktoś zawala wychowanie własnego dziecka, prawda?
Ale w tej sytuacji nie chodzi stricte o utopienie telefonu. Zdarzylo sie, nawet czlowiek swiadomy, ze w jakims tam stopniu moze byc to jego wina, by sie wkurzyl. Chodzilo o to, ze matka, zamiast wytlumaczyc dziecku, ze czegos takiego absolutnie nie mozna robic, wsciekla sie na autora, ze smial sie zdenerwowac (o zadnej przemocy nie bylo mowy) na jej dziecko. Niewazne, ze on tez placil na jego utrzymanie i to w dosc znaczacym stopniu. Przeciez nie jest (biologicznym) ojcem wiec nie ma do tego prawa. I nigdy nie bedzie mial.
No niestety, ale mając w domu małe dziecko trzeba być przygotowanym na to, że może mu strzelić do głowy jakiś głupi pomysł i starać się te głupie pomysły uprzedzać. Nawet najlepiej wychowany czterolatek może narobić szkód, bo jeszcze maluch, nie umie przewidzieć konsekwencji wszystkiego tego, co robi. My mamy w domu wszystkie ważne dokumenty w zamykanej szafce, lekarstwa i środki chemiczne trzymamy w takim miejscu, żeby dzieci nie mogły się do nich dobrać, okna zabezpieczone, żeby nie mogły same otworzyć, no i telefony też kładziemy poza zasięgiem dzieci. I nie wydaje mi się, żebyśmy zawalali wychowanie dzieci, po prostu nie chcemy ryzykować.
dnoiwodorosty1 Niekoniecznie autor musi być złym ojcem dla swojego biologicznego dziecka. Może gdyby to była jego córka byłby bardziej wyrozumiały. Wielu facetów nie potrafi zaakceptować dziecka innego mężczyzny, a swoje własne kocha.
ja mysle, ze to utopienie telefonu bylo takim triggerem, ta kropla, ktora przewazyla szale
bo laska na nim zerowala, nie chcac pojsc do pracy, a jak widac, dzieckiem wlasnym tez srednio sie zajmowala
ale autorze uwazales, ze matka tylko powinna pilnowac swojej corki a ty nie?
Autor jak najbardziej może być dobrym ojcem dla swojego dziecka. Do świadomego ojcostwa by się przygotował, nastawił psychicznie. Tutaj, po prostu nagle w jego zyciu pojawiło się nie jego, kilkuletnie dziecko które musiał zaakceptować utrzymywać i wychowywać, po czym usłyszał że i tak nigdy nie będzie jego ojcem. Który człowiek nie czułby się sfrustrowany?
bazienka, chyba nie czytałaś uważnie. Autor napisał, że jego próby wychowywania dziecka były ucinane argumentem, że to nie jego dziecko, więc niech się nie wtrąca. Zresztą pracuje, nie przebywał w domu non stop jak matka. Więc w tym wypadku tak, to głównie matka jest odpowiedzialna za zajmowanie się córką.
czytalam czytalam, ale przeciez mogl trzymac telefon przy tylku lub zabrac dziecku, jesli widzial, ze sie nim bawi
No cóż, zatajenie posiadania dziecka przez kobietę było głupie i karygodne. Natomiast dla mnie dorosły facet, który pisze o "pukaniu" i którego przeraża wizja trzeźwych weekendów to jakaś patologia. No w sumie niezła była z was para, taka zupełnie niedojrzała ;).
No tak, bo dorosły człowiek nie może po prostu wyjść na imprezę raz na miesiąc czy dwa i się zwyczajnie upić na wesoło, bo jest niedojrzały? A gdzie tatuś dziecka, który powinien brać małą do siebie czasem żeby druga strona mogła odpocząć?
A seks też nieważny? Dorosły facet nie ma potrzeby, powinien bawić bachora nieswojego, bo matka jest wychowawczo niewydolna, a biologiczny papa ma to gdzieś.
Jeśli oboje byliby odpowiedzialni, to autor wiedziałby z czym wiąże się związek w pakiecie z dzieckiem - właśnie m. in. z brakiem spontaniczności bo wyjazd trzeba zaplanować, każda imprezę również, bo dziecko musi mieć opiekę. Oraz z tym, że dziecko zmienia plany opiekunów - zawsze będzie trochę ważniejsze dla matki od partnera. Nie twierdzę, że to wina autora - no ale dobrowolnie wszedł w taka relacje. Matka też trochę słaba - włuczyc dziecko po mieszkaniach obcych ludzi po kilku miesiącach znajomości, i tylko szukać źródła forsy. 4-latki już idą do przedszkola, a mamusie do roboty.
on jest mlody, nie musi od razu wiedziec, z czym to sie wiaze, skoro tego wczesniej nie doswiadczyl
rodzice ucza sie wszystkiego w trakcie i sa to naturalne konsekwencje rodzicielstwa, on w to wszedl nie majac na sucho wyobrazenia, z czym sie to wiaze i mysle, z ewiekszosc mlodych ludzi nie mysli o tym
Naprawdę... Nie trzeba być nie wiadomo jak inteligentnym żeby połączyć kropki - laska ma dziecko czyli dzieckiem się musi OPIEKOWAĆ. 27 lat to nie 15. Jak on to sobie wyobrażał? Spontanicznie podrzućmy dziecko dziadkom, napewno się ucieszą? Oboje zawinili mocno. Szkoda mi tylko dziecka, bo musiało mieszkać z obcym typem, któremu tylko przeszkadzał. I chyba mamusi też przeszkadza...
Po co brał laskę z dzieckiem jak kompletnie jest nie dojrzały ?
Wogole teksty typu ,,pukanko,, albo trzeźwe weekendy ....trzeba było nie brać dziewczyny z tym niestety niczemu niewinnym dzieckiem ...
Blanka tymek a ty jestes takandojAla majac taki nick xD? 14 latek?
Rozumiem frustrację, że musiałeś ponosić koszty utrzymania małej, a nie wolno ci było jej wychowywać, tu by się każdy wkurzył.
Ale :
"Bardzo szybko doszło do mnie, że każdy wieczór będziemy spędzać w domu, ewentualnie na spacerze, bo nie ma z kim dziecka zostawić, bo w przeciwnym razie trzeba je wieźć do jej matki 60 km dalej i rano odebrać, a to wiąże się z trzeźwymi weekendami. Ja mam 27 lat i nie chcę spędzać życia jak emeryt."
Masz dwadzieścia siedem lat, nie siedemnaście. Bezdzietna którą znajdziesz, pewnie też będzie chciała mieć z tobą dziecko, nie mówiąc już o ryzyku wpadki.
Zrób swojej następnej partnerce uprzejmość i ostrzeż ją uczciwie i od razu, że dziecka nie chcesz i nie nadajesz się do wychowywania go. To też jest ważna informacja, której nie powinno się zatajać.
Nie zgadzam sie, autor może być kiedyś świetnym ojcem, ale zupełnie inaczej jest wychowywać własne dziecko, patrzeć jak się uczy i dorasta, a czym innym mieszkać z cudzym, niewychowany dzieckiem, wobec którego nie można nawet określać zasad. Nie porównuj tych sytuacji.
Autor jest zdziwiony i oburzony, bo nie wolno uprawiać seksu przy dziecku, ani się przy nim upijać, a jak się chce gdzieś wyjść, to trzeba mu poszukać niańki.
Ten facet ma dwadzieścia siedem lat i nie ogarnia podstaw odpowiedzialności, ale jak zrobi sobie własne, to nagle już nie będzie problemem, że nie może nigdzie wyjść, ani się upić?
Boję się, że prędzej będzie zostawiał dzieciaka na głowie żony, bo jak to, jest weekend, a on nie może wyjść na imprezę?
O nieee, trzeźwy weekend, jak to tak bez używek kwiiiii
No pewnie, bo człowiek nie ma prawa do przyjemności, bo każdy kto lubi sobie wypić od czasu do czasu na weekend, to degenerat i alkoholik ;p Rozwalasz kobieto system
Nie musisz chlać do nieprzytomności. Jakbyście wino wypili we dwójkę, to następnego dnia przed południem spokojnie możesz jechać. Zresztą ta dziewczynka ma chyba jakiegoś ojca. Dlaczego jej nie zabiera na weekend chociaż ze dwa razy w miesiącu?
true, zeby rano nie moc siasc za kierownice to chyba trzeba chlac do 3 czy 6
pare piwek czy wino wieczorem nie robi takiego efektu
A ja tam zgadzam się z autorem. Każdy ma prawo do pijanego weekendu, gdzie wypije nie kieliszek wina, a butelkę na głowę, nie mówię, by tak robić w każdy weekend ale raz na miesiąc, czy dwa można.
A 60 km to tyle co nic, godzina jazdy więc matka ewidentnie leniwa krowa. Zawieźć 4letnie dziecko do babci i w piątek i odebrać w niedzielę nie byłoby problem.
Mnie rodzice odstawiali do babć i było super dla wszystkich.
@Ekoniks Nie każda babcia ma siłę i ochotę zajmowac się wnukami przez cały weekend. Ale już ojciec dziecka powinien od czasu do czasu zabrać je do siebie na kilka dni. Chyba, że ma ograniczone prawa.
Ekoniks, ja nie mam nic przeciwko resetowi raz na jakis czas, ale nie wiem matka nie mogla zostac z dzieckiem,a autor z kolegami?
opcjonalnie jakas opiekunka dla dziecka a oni by sie napili?
Weź się kobieto nie ośmieszaj. Jak ktoś od czasu do czasu się napije to degenerat? Debilko. Kazdy ma swoje potrzeby, a ty widzę cierpisz na pieluszkowe zapalenie mózgu, w którym tylko bombelek jest najważniejszy i żadne przyjemności się nie liczą.
Tak właściwie to skoro od początku nie chciałeś tego dziecka, to skąd pomysł, żeby zamieszkać razem? Mieszkasz z dzieckiem i dziwisz się, że Ci coś zniszczyło, było czasem niegrzeczne i obowiązywały cię ograniczenia. Trzeba było się nie wiązać z kimś, kto ma dziecko. Nie wiem, co sobie wyobrażałeś. Że mały dzieciak będzie siedział zamknięty w swoim pokoju i zajmie się sobą, a ty będziesz miał jego matkę na wyłączność?
Chyba nie każda samotna matka jest takim pasożytem jak ta, którą opisałeś.
I bardzo dobrze zrobiłeś
Dokładnie, tym bardziej, ze laska od początku go okłamywała.
Autorze dobrze zrobiłeś, że ją pognałeś. To była roszczeniowa osoba, która traktowała Cię jak jelenia. A takie zatajanie spraw boli najbardziej. Mi facet po kilku miesiącach związku powiedział, że chce realizować swoje hobby z byłą. Nie chce tu wchodzić w szczegóły, ale bardzo mnie to wybiło z równowagi, zwłaszcza, że zdążyłam się już do niego przyzwyczaić. No, ale w życiu czasem jest jak w depilacji woskiem. Lepiej szybko zerwać plaster, poboli przez chwile, a potem jest długo spokój.
Zaskakująco trafne porównanie :)
Stary ciesz się! Miałeś ogromne szczęście że ona nie była bezdzietna. Możliwe że zorientowalbyś się jakie z tej dziewczyny ziółko dopiero jakby tobie urodziła takiego bachorka. A wtedy tak łatwo byś się jej nie pozbył. Po prostu trafiłeś na laske- pasożyta, a to, że dzieciata, to tylko przypadek, który co prawda spiętrzył problemy, ale też paradoksalnie pomógł ci zauważyć, z kim masz do czynienia.
Nie no weekend bez alko? Zostaw ją
Już ją zostawiłem ;p
Ale tak serio, bez craftowych piwerek w weekend?
Fatalnie trafiłeś, co nie zmienia faktu, że są normalne samotne matki i da się z nimi stworzyć sensowny związek. Chociaż nie każdy facet jest na to gotów.