#9XsCV

Jako że programuję, to często stykami się z dziwnymi zleceniami, dostając do tego ciekawe zabawki, na których ma działać tworzona przeze mnie aplikacja. Tym razem do prostej aplikacji miałem dorobić wysyłkę wiadomości głosowych. Dostałem w tym celu dostęp do konta nabitego żetonami, z którego można było wysłać SMS-a, do odbiorcy dzwonił telefon, a automat czytał mu treść wiadomości. Co z takimi rzeczami może zrobić typowy śmieszek?

Mamy w pracy stażystę-świeżaka-studenta. Chwalił się jakiś tydzień wcześniej, że zalega z kilkoma książkami w bibliotece studenckiej i co lepsze, gdzieś komuś dalej pożyczył te książki i ich nie ma. Wpadłem na głupi pomysł, żeby wysłać mu wiadomość od pani bibliotekarki, a sama sytuacja wyszła lepiej niż się spodziewałem!

Do świeżaka zaczął dzwonić telefon z nieznanego numeru, odebrał i zaczął rozmowę swoim "ema". Przełączył się w tryb odbioru i uważnie słuchał, natomiast w słuchawce lektor czytał mu treść "Witaj, studencie XYZ. Biblioteka Główna przekazała sprawę zaległości w zdaniu przetrzymywanych pozycji bibliotecznych do działu windykacji studenckiej. Na dzień 5.01 kwota zaległości wynosi 3 tys. 234 zł 50 groszy. W przypadku braku uiszczenia opłaty w przeciągu 14 dni od otrzymania powiadomienia sprawa zostanie skierowana do zewnętrznej firmy windykacyjnej, natomiast dziekanat podejmie procedurę rozwiązania umowy zawartej pomiędzy studentem a uczelnią. Życzymy miłego dnia".

Tak przestraszonego dzieciaka w życiu nie widziałem! :D
pattster Odpowiedz

Zasłużył. Nie wiem, jak można "chwalić" się takimi rzeczami. Poza tym, i tak musiałby się rozliczyć z tych książek...

CukierPuder

Ja kiedyś zgubiłam książkę z biblioteki, więc odkupiłam. Innym razem zalegalam z opłatami, więc dodatkowo przyniosłam kilka książek w prezencie dla biblioteki.
Może dzięki temu żarcikowi chłopak coś zrozumie :)

GallaAnonim

Myślę że się nie chwalił, tylko raczej w rozmowie coś o tym napomknął. Często w takich sytuacjach mówi się że ktoś się chwali.

nati1420

Mojej siostrze szkolna biblioteka kazała oddać książkę, której nie wypożyczyła (po prostu babom coś się pomyliło). Skąd ta pewność, że to nie ona? Otóż mieliśmy taką książkę (kupioną przez nas), więc po co miałaby wypożyczać kolejną? No i sis musiała oddać naszą.

Anonimowane

Nati rozumiem Cię doskonale. W naszej bibliotece na wsi była kiedyś jedna bibliotekarka, która kradła książki wpisując je na randomowe imiona. No i kiedyś, po latach poszłam pożyczyć książkę, a Pani mi mówi, że mi nie pożyczy po zalegam z 20-ma książkami, moja siostra z 25-ma, a brat z 5-ma. I mówią nam, że mam je zwrócić, a my że nigdy ich nie pożyczyliśmy. No i tak się ta sprawa dalej kula, bo tam akurat nigdy kar za przetrzymanie książek nie było. I w sumie chcieliśmy się kiedyś tym zająć, zaproponowaliśmy kupienie w antykwariacie i przyniesienie, ale babka kazała nam płacić 30 zł / książkę za wszystkie książki zamiast pójść na jakąś ugodę. Więc ją wysmialismy i odesłaliśmy do tamtej bibliotekarki

gustav199020 Odpowiedz

Haha dobre

MiejscowyFilozof

Pomara... a dobra, najlepiej jak już się zamknę.

kingaa2407 Odpowiedz

Myślę, że dostał takiej motywacji, że na następny dzień już wszystkie książki były z powrotem w bibliotece :p

Aliccjaa Odpowiedz

I dobrze, się nauczy, ze jak coś się pożycza to i oddaje

AnonimowyMuminek Odpowiedz

Ale bym to zobaczył ;-)

LubieNalesnikiXddd Odpowiedz

A wszystko z powodu kilku książek...

Dodaj anonimowe wyznanie