Musiałam poczekać chwilę na osobę, z którą byłam umówiona, a żeby nie marznąć wstąpiłam do McDonalds. Kiedy tak czekałam niedaleko mnie usiadła całkiem sympatyczna rodzinka - rodzice z dwójką dzieciaczków, chłopcem i dziewczynką. Dla dzieci zamówili happy meale. Jak wiadomo, w takim zestawie oprócz fastfoodów znajduje się jeszcze jabłko. Dzieciaczki otwierają opakowania i chłopczyk pierwsze co to wyciągnął owoc i tak się cieszył na jego widok... Od razu zaczął się nim zajadać, aż przyjemnie patrzyło się na radość dzieciaczka. A co zrobiła jego mama? Zabrała mu to jabłko... Powiedziała, że ma tego nie jeść i żeby wziął się za jedzenie hamburgera. Dawno nie byłam w takim szoku. Mały ewidentnie nie był pocieszony z nakazu mamy...
Dodaj anonimowe wyznanie
Hehe a nikt nie pomyślał na logikę, żeby dziecko najpierw zjadło tego hamburgera czy frytki, bo będzie potem zimne a jabłko można zjeść pozniej ;)
Krzywda by mu się nie stała jakby zjadł hamburgera dwie minuty później. Na pewno nie wyrywałabym dziecku jabłka po to żeby mu wcisnąć fast fooda. Inną sprawą jest to, że nie popieram karmienia dzieci w maku i tym podobnych.
Ale jak to dzieci po jabłku młody będzie pełny ;) Ja też nie popieram, albowiem po trochu rozumiem matkę.
A ja absolutnie nie popieram, bo dziecka nie zabiera do do mc donalda, żeby jadły różową papkę udającą mięso. Rozumiem - tanie i szybkie, ale równie tanio i szybko można kupić dziecku kanapkę (z kurczakiem,sałatą,pomidorem,ogórkiem i zazwyczaj sosem) która jest zdrowa, pożywna i tysiąckroć lepsza od żarcia z maka. ;)
np. Buczek - ma przepyszne za ok. 6-7 zł.
A może on w ogóle nie chciał jeść tego hamburgera? Po co wciskać na siłę śmieciowe jedzenie dziecku jeśli ono wybiera owoc?
Bo owoc to nie obiad.
A hamburger to obiad?
Jeśli pszenna bułka i zmielona papka o aromacie kurczaka zasługuje dla kogoś na miano "obiadu" to współczuję. Wolę jabłko zeżreć.
Ja do 12 roku życia jadłam fastfoody tylko w urodziny. Na obiad to już lepsze chińskie jedzenie, przynajmniej ryż i surówka są :)
Obiad w sensie ze ciepły posiłek. Ale macie ból o to ze rodzice w formie czegos nowego zabrali dziecko do macdonalda. Bo wy nigdy w nim nie byliście i niczego na szybko nie zjedliście w podróży.
No tak, mam ból dupy. Bo uważam, że dziecka nie powinno karmić się syfem. Bo w podróży również można zjeść coś i na ciepło i na szybko, ale niekoniecznie takie gówno. Bo przeraża mnie dwulatek, który w restauracji krzyczy o fryteczki i nie zje niczego poza tym. Bo dzieci powinno karmić się zdrowo, od samego początku, wtedy rozwijamy w nich zdrowe nawyki żywieniowe.
Nie jestem jakaś hiper-super stuknięta na punkcie zdrowego odżywiania, lubię sobie czasem zjeść pizzę i popić colą - ale ja jestem dorosła i wiem co robię, wiem ile to zawiera cukru i chemii i kalorii ;) A kilkuletnie dziecko tego nie wie. Dzieci chcą jeść to, co rodzice - więc rodzice powinni dawać przykład.
Lepiej jeść mięsko mechanicznie oddzielane od kości z tam, oj paroma ulepszaczami, niż ten szatański owoc, którego sam Putin się boi!!!1! xDDDD
Gdybyś miała pojęcie czym sie nawozi te owoce ;))
GmoBejbe - nie wszystkie owoce są nawożone "czymś". Znam wielu mężczyzn, chociaż i kobiet, którzy mają ogromne sady, gdzie naturalnie nawożą owoce i warzywa. Dla niektórych może to być obrzydliwe, ale nawożą je naturalnym nawozem tzw. " gnojem " . Dzięki temu rośliny są pielęgnowane tak jak chce tego Matka Natura. Sama mam sad, o którego dbam od wielu lat wraz z rodzicami.
P.S. Nie mogę uwierzyć że są tacy ludzie na świecie, jak ta matka, którzy jedynie co mają w głowie to pajęczyny
GmoBejbe- na pewno nie różową papką xDDDDDD
Serio... Jak czytam komentarze to mnie cos boli. Dlaczego tak oceniacie ludzi skoro sami macie pretensje do tych co was oceniają po 1 zdarzeniu czy komentarzu? Popatrzcie na to logicznie. Matka zabrala owoc dziecku zeby jedzeniu mu nie wystygło. Pozniej na pewno go oddala zeby zjadlo na deser. Poza tym ze raz dziewczyna widziała ich w macu nie znaczy ze chodza tam non stop na obiad, śniadanie i kolacje i jeszcze w przerwach na przekąski. Jak bylam mała i w podróży z rodzicami tez zajezdzalismy do MacDonalda. Bylo to w formie nagrody, czegos nowego, fajnego. Bo nie codziennego. Pomijając ze można bylo cos szybko wszamac.
Niedokończona historia, przecież jabłko mógł odzyskać gdy już zjadł hamburgera
Szczerze, to ten hamburger jest zdrowszy niż te jabłko z maka. Ci co mają styczność z plantacjami dla MCD wiedzą o co chodzi ;)
Niby jabłko to owoc, czyli zdrowe, ale jabłko z McDonalda najprawdopodobniej zawiera całą tablicę Mendelejewa, więc i tak na jedno wychodzi hamburger czy jabłko.
Naprawdę przeraża mnie to jak tutaj, na anonimowych ludzie lubią się wtrącać w czyjeś sposoby na... Życie, i to jeszcze jak nie wiedzą o co dokładnie chodzi, a wiedzę na temat życia tej osoby bazują na relacji JEDNEJ osoby...
Pomijajac cala dyskusje na temat zywienia dzieci w McDonalds. Naprawde czepiacie sie o jablko?! Przeciez to jedna chemia tam jest, to nie sa jablka o szalowej zawartosci witamin, z pewnoscia malowane i nablyszczane jak te z biedry ;) Sama nigdy ich nie jadlam bo byly po prostu niesmaczne - duzo lepsze rosly w moim ogrodzie.
Bardzo nie fajne zachowanie ze strony matki.
Błąd rodziców, że w ogóle przyprowadził dzieci do takiego miejsca.