Jestem pieprzoną gówniarą, niewychowaną szmatą i wiele innych. Bo zwróciłam starej babie uwagę, że na boisko typu "orlik" nie wyprowadza się psów, a także że należy sprzątać jego kupy. Zwłaszcza stamtąd.
Oby jej wnuki, jeśli je ma, umorusały się w tych bobkach...
Dodaj anonimowe wyznanie
Co wnuczkom źle życzysz, za czyny ich babci?.. xd
Przeklęła babcię do n-tego pokolenia
Tak zasadniczo to o ile teren nie jest prywatny to zakazy wprowadzania psów można sobie wsadzić. Ale kupy sprzątać trzeba, to fakt
Potwierdzam, są orzeczenia WSA, że można nawet na plac zabaw wprowadzić :) chociaż z drugiej strony uważam, że jednak się nie powinno.
U mnie w mieście na orliku jest zakaz wprowadzania psów, podobnie na ogrodzonych placach zabaw - furtki są oznakowane i nikt nie robi problemu bo nie ma o co się kłócić :)
@GallaAnonim zakaz może sobie być, ale nie ma on mocy prawnej. Oczywiście sama jestem przeciwna zachowaniu jak to z wyznania, ale jeśli ktoś absolutnie panuje nad psem, nie wchodzi na złość na przykład między grających w piłkę nożną ludzi, nie pozwala psu się tam załatwiać (bo co z tego że sprzątnie kupę skoro resztki zawsze zostaną na podłożu, mocz tym bardziej) i nie wchodzi nikomu w drogę, to co to za problem?
Inna sprawa, szukać człowieka który się tak zachowuje to ze świecą
Zadajmy sobie podstawowe pytanie - po co zabierać psa na orlik? Żeby siedział bezczynnie kilka godzin? Przecież puścić go nie można, bo ludzie tam grają i biegający między nimi pies, to nie jest szczyt szczęścia. Miejsce na spacer też można znaleźć lepsze - najlepiej takie, żeby pies mógł powęszyć, pobiegać swobodnie, oznaczyć, zamiast ciągle pozostawać w skupieniu, bo właściciel co chwila wydaje nową komendę. Jeśli zaś człowiek koniecznie chce się spotkać z kimś na orliku, tudzież bawi go patrzenie, jak inni grają, niech zostawi psa w domu - dla niego taka "wycieczka" to żaden fun...
Obie siebie warte
Wyp*erdalaj się bulwersować gdzie indziej. Ta strona do tego nie służy.
Ja ostatnio zostałam zjechana w pracy przez klienta, starszego pana około 70 lat. Moja wina, przynznaje bez bicia - zapłacił mi gotówka jakiś czas temu, ale miałam problem z systemem w pracy i nie mogłam przyjąć gotówki, wiec stwierdziłam ze zrobię to później. Zapomniałam. Powiedziałam przełożonemu i uznaliśmy oboje, ze skoro nie pamietam kto mi płacił, to po prostu poczekamy aż się zgłosi. I zgłosił się. Nikt nigdy tak mnie nie zwyzywał ani nie poniżył. Dodam, ze od samego początku starałam się wyjaśnić sytuacje. Po tym wszytskim, a właściwie nawet w trakcie już, rozryczalam się jak dziecko. A wszytsko przez 95 zł. Oczywiście nie twierdze, ze nie ma w tym mojej winy, ale mozna było załatwić to inaczej. :(
Ciesz sie ze nigdy nie przeprosiłaś takiej pani chcąc przejechać rowerem po ścieżce bo przecież jak możesz chodnik jest dla ludzi a ścieżka... Tez dla ludzi 😅
Na terenie mojego technikum jest boisko właśnie orlik oraz zwykłe, polskie, betonowe - łokcie zdzierać. Jest także jakaś powierzchnia trawy na parkingu dla uczniów. Szkoła jest otwarta i że blisko są bloki, kamieniczki co wokół nie mają ani ogródka, bo są ulice same - na "nasz" teren przychodzą często takie starsze kobieciny z ich piesełkami. Worka zero, czasem nawet smyczy zero - a co pies zrobi to zostaje. A zwróć tylko uwagę, to wyzwą. A służby szkolne nie reagują. Dlaczego? Bo to teren i wina uczniów. Także też życzę, aby jedna weszła w gówno swojego psa, może zachce się jej posprzątać.
O ile w gowniare uwierzę, to nie uwierzę w to, że nazwała Cię szmata...
uwierz, sama kiedyś zostałam przez starszą panią zwyzywana od dziwek, miałam może z 15/16 lat i szłam z moim siostrzeńcem w wózku na spacer, podeszła do mnie starsza kobieta i zaczęła krzyczeć czy nie wstyd mi bękarta w wózku wozić, że takie młode matki-dziwki kończą źle i że daje na prawo i lewo. Ja sie w sumie rozpłakałam bo byłam wrażliwą nastolatką, no cóż przynajmniej nie mam jakiegoś urazu czy coś