#9AIWc
Mam 16 lat. Jestem raczej typem cichej myszki, no wicie - raczej mało znajomych, za to dobre wyniki w nauce, raczej bezproblemowy.
Przechodząc do historii - moja matka, gdy idzie gdzieś na spacer albo porobić coś obok domu, często zakłada moją kurtkę. Prawie zawsze zapomina potem wyjąć z niej swoje rzeczy, dlatego często znajdują w kieszeniach jakieś słodycze, gumy do żucia, kosmetyki, mniejsze, rzadko większe sumy pieniędzy.
Pewnego dnia moja matka zachorowała, przez co przez 2 tygodnie prawie nie wychodziła z domu. Ja za to tak, w swojej kurtce oczywiście.
Idąc na spotkanie z kolegami, w kieszeni tym razem znalazłem około 600 zł. Pomyślałem, że to całkiem sporo, zwykle matka zostawiała w tych kieszeniach max 50 zł. Oczywiście, jak zresztą zawsze, nic sobie z tego nie zrobiłem, nie moje, to nie biorę.
Wróciłem do domu, pieniądze po prostu zostały w tej kieszeni do samodzielnego odbioru przez właściciela. Minął tydzień, może dwa, moja matka wyzdrowiała i poszła gdzieś w mojej kurtce. Wszystko OK. Ale gdyby wszystko było OK, to nie byłoby tego wyznania.
Wieczorem moja wściekła matka wchodzi mi do pokoju i rzuca te 600 zł na biurko. Totalnie o nich zapomniała i uznała, że to moje... uwaga... na lub z narkotyków!
Nie mam pojęcia skąd ten pomysł, nigdy nic nie brałem. Prawdopodobnie wyczytała to na jakimś gówno-poradniku dla madek, że jak nastolatek ma przy sobie dużo pieniędzy, to z dragów albo odłożone na dragi.
Najśmieszniejsze jest to, że w żaden sposób nie mogę do nie przemówić, że to jej własne pieniądze, które zostawiła w mojej kurtce! Uznaje to za głupie wymówki.
Od tygodnia i kilku dni mnie kontroluje, przeszukuje kieszenie i szafki, zabrania spotykać się ze znajomymi, a jeśli wyjdę, to po powrocie szczegółowo wypytuje mnie co robiliśmy, jak na jakimś przesłuchaniu, albo robi jakieś głupie sprawdziany, w stylu świecenie latarką w oczy albo podążanie wzrokiem za palcem. Ja pie*dolę.
Straszne smutne, jak bardzo niektórzy rodzice nie ufają własnym dzieciom (mowa oczywiście o tych, które nigdy nie zrobiły nic złego).
Chyba nie ma dziecka, które nic nie zrobiło źle
@PaniPanda
Nie chciałam się rozpisywać, to dosyć oczywiste, że nie chodzi mi o głupoty, tylko o poważne zawiedzenie zaufania.
Ok (;
@PaniPanda
"Chyba nie ma dziecka, które nic nie zrobiło źle"
Co to wogóle ma znaczyc? Dziecko wychowane wlasciwie o ile nia ma jakichs wad wrodzonych czy negatywnych zewnetrznych inspiracji nie jest raczej kims wobec kogo fair jest stosowac domniemanie winy. Jesli chcesz stwierdzic, ze "kazde dziecko zrobilo coś złego" co tutaj pokretnie podstepnie robisz psychotyczna świ... to moze podeprzyj do dowodami lub chociaz argumentacja.
Podstepnie poniewaz:
Odpowiadasz na "nie zrobiły nic złego" jak na "nie zrobiły nic źle", uzasadnienie bazuje na duzo slabszym pojeciu (i tylko dlatego dziala) ale ludzie podswiadomie uznaja ze masz racje co do zalozenia silniejszego. "Chyba nie ma dziecka ktore zrobiło coś złego" - to juz dziala troche gorzej, bo zapewniam, zdarzaja sie na tym swiecie dzieciaki nie bedace brajankowymi antychrystami...
Pozatym: "Chyba nie ma ****" to manipulacja jezykowa, "Chyba" nie funkcjonuje tutaj jako obnizenie prawdopodobienstwa a jako wzmocnienie, a juz uzywaz słowa "chyba" jako samodzielnej jednostki zeby przepchnac watpliwy argument.
Patrz: Chyba nikt nie ma watpliwosci ze jestes wredną manipulantką...
Trzeba było wziąć te 600 zł, a odpały mamy olac i kupić sobie coś fajnego na poprawę humoru :D
Np. drugą kurtkę.
Jeżeli ktoś potrafi zapomnieć o 600 zł, to chyba kupno własnej kurtki nie powinno stanowić problemu.
Cero, i pewnie następnym razem tak zrobi. Dzięki takim metodom wychowawczym to dzieciaki mogą się najwyżej nauczyć kłamać i kraść. I może ta sytuacja wydaje się jeszcze zabawna, ale chlopak ma niezbity dowód na to, że własną matka nie ma do niego za grosz zaufania i gdyby rzeczywiscie mial kiedykolwiek jakieś problemy, to lepiej jej w nic nie wtajemniczać.
Życia nie znasz. Ewidentnie babka tylko szukala powodu zeby sie dopierdolic - wierz mi, gdyby te pieniadze znikly bylo by tylko gorzej. Ta matka przeciez wie/pamieta ze to jej, kto normalny (o ile nie sra kasa) zapomina P-E-R-M-A-N-E-N-T-N-I-E szesciu stów i nie jest w stanie (nie chce) sie tego w zaden sposob doliczyc...
To musi mieć durzo kasę że nie zauważyła braku 600 zł
> To smutne, że żyjemy w takim kraju, że dla ludzi 600 zł to dużo.
600zł to nie jest jakaś olbrzymia kwota ale to nie jest tez drobniak ktory mozna zupelnie przeoczyc i ktory nie wyjdzie przy podstawowym ogarnieciu budzetu... Nawet rozpie* pieniadze na lewo i prawo trzeba ta gotowke podjac, wiec o ile nie trzymasz w portfelu/kurtce calej swojej kasy to nietrudno jest zauwazyc ze gotowka skonczyla sie cos wczesniej niz zazwyczaj...
Typowa matka, która wie lepiej. Sam mialem podobnie
Zapomniała - zdarzą się.
Ale brawa dla niej i medal ziemniaka dla "matki która dba o swoje dziecko" za to, że się zainteresowała skąd jej nastoletnie dziecko ma nagle 600 zł w kieszeni.
Też bym się tym zainteresował. Co w tym patologicznego?
Właśnie nic.... o to chodzi że to jest normalne a tu na forum lekki hejt po matce
Zainteresować się to jedno ale oskarżać o branie narkotyków czy handel nimi, zakazywać wszystkiego bez jakichkolwiek dowodów, to już dziwne.
Nie wiem jak u Was ale u mnie zawsze sprawy się wyjaśniało i rodzice nie mieliby wątpliwości, jeśli powiedziałabym jaka jest prawda odnośnie pieniędzy.
O ile dziecko nie zawiedzie poważnie zaufania rodzica, to raczej nie ma powodów, by oskarżać je o coś takiego.
Nie wiemy czy autor nie wyolbrzymia reakcji swojej matki
Nauczka na przyszłość? Znalezione - nie kradzione. Można przje.ać w całości :D
Dobrze że nie robi Ci testów na srovida z dupy :)
Z dupy to raczej na Clostridium by mogła, albo na owsiki 😄
Ja obstawiałem że mama zostawiła w kieszeni podpaskę a ty ją wyciągnąłeś przy kolegach jako chusteczkę do nosa.
Kto nosi w kieszeni kurtki podpaski?
Kto nosi w kieszeni kurtki 600 złotych?
Ja noszę w kurtce podpaski. Ale mam w prawie każdej wszyte w środku kieszenie - właśnie na podpaski. (co ciekawe nie mam okresu dzięki tabletkom, ale niejedną dziewczynę już poratowałam ☝🏻)
@Potworkowa781, jesteś okresową bohaterką. Ja mam tak z tamponami, nie używam ich, ale zawsze noszę w dwóch rozmiarach.
Solange cierpiałam w gimnazjum przez okresy i parę razy ratowały mnie nauczycielki. Stąd moje skrytki z podpaskami.
@Solange nurtuje mnie pytanie: czytać w głowie Twoją ksywkę z francuska czy z niemiecka, jako "Soląż" czy "Zolan'ge"???? 💕
@Potworkowa781, mnie na szczęście nikt nigdy nie musiał ratować, ale miałam dosyć bolesne okresy i spotkałam się z opinią innych kobiet, że jak one lekko przechodzą okres, to inne nie mogą się źle czuć. Dlatego postanowiłam, że w tej kwestii będę zawsze do usług (i nie ważne czy chodzi o przeciwbólowe, czy podpaski/tampony).
@sinusoidazemniejest z francuska, o niemieckiej wersji nawet nie słyszałam, ale brzmi równie ślicznie.
Oszczedzilaby Ci tego cyrku zwykłym narkotestem.
Swoją droga… chyba słabo u niej ze słuchem.
Teraz już wiesz, że następnym razem trzeba jej pieniądze wydać