#8zy7W

Szkoła była dla mnie bardzo stresująca. Komu mówiłem o moich odczuciach albo problemach - mówili, że przejdzie, że mi minie, że wyolbrzymiam lub że bez sensu się nakręcam. Mój koszmar trwał od podstawówki do technikum. Każdy dzień szkolny to była tragedia. Nie radziłem sobie ze swoimi emocjami: bałem się odezwać, bałem się zjeść przy innych, bałem się nawet zapytać kogoś z klasy o to, gdzie mamy lekcje... I nie, nie byłem bity czy gnębiony (aż dziwne, wiem), nie znęcano się nade mną ani w domu, ani w szkole. Byłem spokojnym dzieckiem z nalepką "aspołeczny dziwak". A w środku mnie działo się naprawdę wiele.

Od małego brzdąca się trzęsłem, łamał mi się głos, nawet popuszczałem siku. Zamykałem się w sobie, nie chciałem czytać na głos albo ćwiczyć na wf-ie przy innych. Chodziłem z nosem w książkach albo ze słuchawkami na uszach, na przerwach uciekając do łazienki zjeść, a na lekcjach siadając sam - na krześle obok kładąc plecak, by nikt się nie dosiadł. Wiele razy byłem w panice, zamykałem się w toalecie na lekcje, a najwięcej razy uciekałem ze szkoły lub wagarowałem.

Miałem parę wizyt u szkolnych psychologów, parę rozmów z rodzicami - ale zawsze pojawiało się stwierdzenie, że ja tak mam, taki jestem, a szkoły to nikt przecie nie lubi. Fakt, że codziennie było mi niedobrze, miałem bezsenność i podskakiwałem na widok cienia - też był normalny.

Nikt nie brał mnie na poważnie. Prób samobójczych czy okaleczeń nikt u mnie "nie widział". A ja jak miałem w sobie wiele strachu, obaw, blokad i innych utrudniających mi funkcjonowanie brudów, tak miałem przez te wszystkie lata.

Po końcu szkoły średniej jaką zdałem cudem, bo frekwencję miałem tak niską, że nie powinni mi zaliczyć klas - nie umiałem rozpocząć dorosłego życia. Wziąłem się za leczenie, mając już dość, gdzie wykryto mi parę zaburzeń. Walczę o siebie bez wsparcia - rodzina nadal ma moje uczucia za bezsensowne i twierdzi, że przesadzam. A jak za parę lat z tego wyjdę, mam nadzieję, że uda mi się coś w życiu osiągnąć.

Bez strachu, bez mdłości, będąc wyspanym i mając stabilne dłonie... Marzenie.
chlef123 Odpowiedz

Z twojego wyznania wynika, że ze szkołą było wszystko w porządku - to ty przyszedłeś do niej z bagażem zaburzeń lękowych, które najprawdopodobniej wyniosłeś z domu (tak, można mieć do nich predyspozycje, ale przy dobrej socjalizacji i uważnych rodzicach nie rozrastają się do tak ciężkiej, upośledzającej formy).

zxzxzx

Nie było ze szkołą wszystko w porządku, bo bagatelizowała problem.

AMJRKKJP Odpowiedz

Powodzenia! 💙

DrakkainenVuko

Nie wiedziałam, że da się emotki na anonimowych umieszczać, fajnie

bazienka

chyba na tel ie da, ja na kompie nie zauwazylam

POWODZENIA, TRZYMAM KCIUKI :)

tramwajowe Odpowiedz

Zadziwia mnie jak wielu rodziców zaniedbuje problemy dzieci.
W sumie to dałoby się choć trochę opanować w dzieciństwie z pomocą specjalistów i wsparciem rodziny.

Rover25 Odpowiedz

Trzymam kciuki. Powodzenia! :)

lavande Odpowiedz

Z całego serca życzę Ci powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki. Fobia szkolna, fobia społeczna, nerwica - znam to, wiem jaki to koszmar, rozumiem Cię doskonale. Nie poddawaj się, spróbuj terapii u specjalisty, a Twój komfort życia się poprawi, zobaczysz ! Pozdrawiam

chocolate123 Odpowiedz

Fobia?

Dodaj anonimowe wyznanie