#8xLUU
- Dzień dobry, chcieliśmy porozmawiać, czy Bóg zsyła cierpienie i dlaczego inni cierpią.
- Chwileczkę - odpowiadam.
Kończę rozmowę i wyjeżdżam przed dom cały na biało. Oczom świadków ukazuje się gość na wózku inwalidzkim bez nóg, bo te stracił w wypadku. Widzę, że świadków zamurowało. Tak totalnie, więc się odezwałem:
- Tak, Bóg zsyła cierpienie, ale nie cierpią inni, tylko ja. I cierpię także za was.
No i nastała ta niezręczna, dłuuuuga cisza. W końcu on się odezwał:
- Śliczny piesek, do widzenia.
Ciekaw jestem kiedy znów do mnie zawitają...
Zawitają z tym że nie ci sami, bo maja obowiązek zasuwać i szerzyć słowo pana.
Hehe, dla nich to nie obowiązek, a chęć szczera xD misja do wykonania xD
zawitaja z innym tekstem otwierajacym
A nie zastąpili tego wystawaniem w mieście? Bo mam niedaleko siebie ten ich dom modlitwy i kiedyś często mnie nachodzili, a od kilku lat dali już sobie spokój, tylko czasami jeszcze się jakiś zabłąka, ale w tym roku może raz się zdarzyło.
Nie mam pewności, bo świadkiem nie jestem dość długo, ale kojarzy mi się, że im bliżej końca świata, tym bardziej to ludzie mieli się zainteresować sami, niekoniecznie przez głoszenie od domu do domu. Więc myślę, że nie zrezygnowali z tego całkiem, ale już nie przykładają do tego takiej wagi.
Ja nie jestem niepełnosprawna ale jestem ateistką. Po dwóch miłych rozmowach już nie przyszli :((
Taki sam "obowiazek" ma kazdy kto podaje sie sie chrześcijanina i wierzy w Jezusa... tylko większość ma to gdzieś.
Mam dziwne wrażenie, że wiem kto pisał wyznanie...
Takie trochę zmyslone jak dla mnie.
Dokładnie. Zwłaszcza, że Świadkowie są przygotowywani na każdą ewentualność i opowiadali dlaczego tak się stało, a nie "ładny piesek"
@anon567
Oj nieprawda, mi się kiedyś trafili bardzo młodzi świadkowie i jeden zaczął się plątać, jak o coś zapytałam - po prostu nie dosłyszałam, co powiedział, a on się tak zestresował, że się pożegnali i poszli :D
Przestałem pisać wyznania, po tym, gdy każde prawdziwe z nich (było nie więcej jak 10, lecz pod różnymi nickami) było zrypane przez mądrzejszych, jaką to mam himalaiczną wyobraźnię.
Mnie też kiedyś nachodzili ci sekciarze, aż w końcu któregoś dnia jak zadzwonili domofonem i po pytaniu czy wierzę w Boga i chce o nim porozmawiać jasno im powiedziałem że "nie wierzę w Boga, ja wierzę tylko w słowa Hitlera i Stalina" i o dziwo od tamtej pory nie przychodzili już :) czasami głupota a daje spokój
przeciez wystarczy im powiedziec ze ie chcesz wizyt i cie wykreslaja z terenu
Jak u ciebie bazienka to podzialalo to spoko u mnie widocznie jest inaczej.
Bo nawet kiedy powiesz, że nie chcesz wizyt, i tak ktoś podejdzie co trzy miesiące, żeby sprawdzić, czy nie mieszka tam ktoś nowy albo nie zmieniła ci się sytuacja życiowa i czy przypadkiem teraz nie jesteś bardziej podatny, bo na przykład ktoś bliski ci umarł albo straciłeś pracę.
Ale bazienka wie przecież lepiej.
Masz dom cały na biało?
A moze kiedys zastanówcie sie, dlaczego ci świadkowie tak chodza po domach? Może zamiast reagowac stereotypowo, pomyslcie czy nie poswiecaja swojego prywatnego czasu żeby przekazac cos ważnego. A wyznanie moim zdaniem jest zmyslone, bo nie sadze zeby to tak zszokowalo te osoby... skoro ta osoba wie co to znaczy cierpienie az za bardzo, to dlaczego mieliby przestac z nia rozmawiac, skoro wlasnie o tym mówią🤔
u mnie to raz nawet przyszli z dzieckiem. ktoś ich na klatkę wpuscil i myślałam, że może przyszli w gości do kobiety, która mieszkała niecały tydzien tam przede mną i babki nie widzą np, że tak sie wyprowadzila, bo terminy nam się przyspieszyły o miesiąc. od tamtej pory otwieram tylko jak wiem, że ktos do mnie przyjdzie w gości bądź czekam na kuriera. i mam spokój. jak wiem, że nikt mnie nie odwiedzi to nawet nie wstaje z kanapy jak ktos dzwoni dzwonkiem
Ciężko ci ruszyć tyłek i powiedzieć że nie chcesz odwiedzin?
Akwizytorzy ssą.
A akwizytorze religii nawet ssać nie umieją. Wiem, bo pytałem kilkukrotnie tych niewiast, które do mnie pukały :D
Wszyscy traktowali by ich lepiej jakby rozumieli słowo NIE i przestali nachodzić ludzi którzy tego nie chcą. Jak nie rozumieją niech się nie dziwią że ludzie zaczynają wyjeżdżać z różnymi tekstami