#8quJU

Z moim pierwszym narzeczonym żyliśmy w starej kamienicy, ledwo wiążąc koniec z końcem. Z mojej skromnej wypłaty, po zapłaceniu rachunków, zostawało kilka stówek na jedzenie, bo Tomek raz pracę miał, a raz nie. Jak mu się w jednej nie spodobało, to zaraz ją rzucał i przez kilka miesięcy szukał ciekawszej. Tłumaczyłam mu, że jest nam ciężko, ale do niego nic nie docierało. Twierdził, że póki jest mu ciepło w mieszkaniu i ma co jeść, to wszystko gra. Jeszcze głupi proponował kupno samochodu, Bóg jeden wie za co. Przez te koszmarne dwa lata związku ani razu nie byłam w fryzjera, ubierałam się w lumpeksach, kupowałam po taniości wędliny i nabiał dzień po dacie. Siłę dawała mi myśl, że jeszcze trochę i skończę studia, znajdę lepszą robotę i nasza sytuacja się polepszy.

Tomek był i jest typem człowieka, który nie zauważy problemu, chyba że wytknie go mu 10 osób - więc zupełnie olewał moje prośby. Ciągle mówił, że jest zbyt ambitny, by pracować na magazynach czy jako kurier. Dodatkowo obwiniał mnie o wszystko. Jak jedzenie nie było smaczne, to nie dlatego, że nie stać nas na lepsze produkty, a dlatego, że jestem beznadziejna w gotowaniu. Stare, zepsute żelazko to żadna wymówka, on chce NA JUŻ wyprasowaną koszulę. A brak odkurzacza i pralki nie tłumaczy wcale tego, że zwykłe sprzątanie zajmuje mi pół dnia. Zaciskałam wtedy zęby i tłumaczyłam sobie, że to nie będzie trwało wiecznie. Ale jedna sytuacja przelała czarę goryczy.

12 marca straciłam pracę, tego samego dnia dostałam telefon z rodzinnego domu, okazało się, że moja babcia miała wylew. Mama błagała bym przyjechała, sama ledwo sobie radziła, leki i wizyty u lekarza niemało kosztowały. Byłam zupełnie załamana. Idąc do mieszkania kalkulowałam w myślach jak szybko zarobić parę groszy. Mogłam sprzedać kilka rzeczy, wystawić na Allegro jakieś mało znoszone ubrania, cokolwiek byle zarobić. Gdy otworzyłam drzwi do domu, doznałam szoku. Bez mojej wiedzy Tomek kupił sobie... teleskop. Z dumą pokazał mi duży, złożony sprzęt za, jak twierdził, siedem tysięcy i podniecony mówił, że zamierza go wypróbować za miastem. A gdy spytałam skąd miał pieniądze, nawet nie próbował kłamać:
- Trochę odłożyłem, pożyczyłem od kolegów - już miałam mu powiedzieć co myślę o zadłużaniu się u ludzi, gdy dodał: - no i czasami podbierałem ci z portfela. I tak byś wydała je na jakieś stare wędliny, a tak zobacz co udało mi się kupić dzięki oszczędności!

Tego samego dnia jego rzeczy wylądowały przed kamienicą, a ja kupiłam bilet na pociąg i wróciłam do mamy. Jakoś załatwiłam sprawę ze studiami, podjęłam się kolejnej pracy. A o Tomku słyszałam tylko czasem z plotek znajomych. Okazuje się, że nadal się zapożycza i ma przez to wrogów w okolicy. Ratuje się ucieczkami za miasto, prawdopodobnie z teleskopem.
Szczuru Odpowiedz

Chyba by mnie krew zalała po 2-3 miesiącach takiego życia...

ZimnaFrytka Odpowiedz

Ten teleskop to był mu potrzebny do szukania resztek jego rozumu i godności

bazienka Odpowiedz

nie ogarniam jak mozna latami utrzymywac pasozyta, ktory zwyczajnie NIE CHCE pracowac
dobrze, ze sie go pozbylas
"oszczednosc" i odkladaanie przy braku zarobkow, dobre sobie

typowykamil Odpowiedz

Nigdy nie przestanie mnie dziwić na jakie poświęcenia potrafi pójść zakochana kobieta.

Vampire7 Odpowiedz

Zastanawia mnie jak niektóre kobiety mogą tak żyć, utrzymywać, sprzątać i gotować takiemu pasożytowi? I jeszcze znosić marudzenie i docinki? Przecież partnerstwo polega na wspólnym prowadzeniu domu. Ty oszczędzałaś jak mogłaś, a on sobie chował pieniądze i jeszcze Cię okradał zabierając z Twojego portfela...Większym bucem chyba nie można być...

PodrapCyce

Bo są głupie, ślepe, zauroczone? Ja mojego byłego tłumaczyłam tym że pracował po 12 godzin. Więc zmęczony. Ja robie 8 więc naturalnie że mam wiecej czasu, ugotować, posprzątać. Wydawało mi się to NORMALNE. Dopóki nie stracił pracy... Nic się nie zmieniło, dalej nic nie robił, a z nową pracą mu się nie spieszyło. Były jakieś oszczędności to sobie bimbał. Wkońcu oszczędność się skończyły on dalej nic nie robił, potrafil siedzieć w domu pić piwko... I tak zaczęło się sypać. Się skończyło. I tyle. Teraz widzę że mogłam to zauważyć wcześniej. Ale chyba wolałam tego nie widzieć. Bo przecież nie bije. Nie pije (przesadnie) nie ćpa to nie ma co narzekać...

PodrapCyce Odpowiedz

Jak imię nie zmienione to... Chyba wszystkie Tomki takie są. Chlopki roztropki. Wyjebane w długi, wyjebane na rachunki, nową konsole trzeba kupić, ciul że najemca straszy że nas wywali. Mi zeszło 4 lata by sie ocknąć. Ale lepiej późno jak wcale

JolantaKierepka

Mam w rodzinie takiego Tomka. dalsza rodzina jest. Dobrał się jeszcze z taką agentką podobną. Mieli własne mieszkanie, matka mu kupiła. Komornik im zajął bo zamias opłacać rachunki kupowali np TV jakieś meble i inne pierdoły bo potrzebne na już, gdzie ludzie na nowym mieszkaniu zwykle dorabiają się latami i na spokojnie. Aż do dzisiaj mieszkają na wynajmowanych chałupach i się tak tułają.

Opiatjeden

Ja znam takich dwóch Tomków - jeden potrafił zgubić portfel z wypłatą i twierdzić, że jego żona histeryzuje, bo to tylko portfel i dobrze że jemu nic się nie stało.
Drugi próbował bajerować mnie jakie to on ma znajomości, a jak przyszło co do czego, to prostej sprawy nie umiał załatwić.

PodrapCyce

Czytając wasze komentarze czuje się jakbym czytała o "moim" Tomku. Zero odpowiedzialności, długi po szyje a trzeba kupić kryształy w grze na telefon. Karte z bankomatu zgubił... Pytam dzwoniłeś do banku? A po co? Pinu nie znają. Piec sie zepsuł... Zadzwon do najemcy proszę... Po co? Wodę Gotować można na gazie =) a rachunki jak sie wywala to one automatycznie sie anulują... Ehhh. Czasem nie dowierzam że byłam taka dziwna? Naiwna? Ślepa?

Bezszelestnieeeee

Moja koleżanka przez pewnego Tomka zrobiła sobie aborcje. Bo on przecież ma już jedno dziecko i więcej nie chcę miec(kij z tym, ze mała mieszkać z Matką a on nawet alimentów nie placi). Tomek ciągle traci pracę, więc dziewczyna ich utrzymuje. Tomek cpa w najlepsze, więc ona często śpi z kartą pod poduszką. Tomek jest skrajnie zazdrosny, więc nie ma mowy o wyjściu ze znajomymi bez niego.

NOTHING000 Odpowiedz

Dziwię się, że wytrzymałaś tak długo. Mam tylko nadzieję, że powiedziałaś mu kilka "ciepłych" słów na do widzenia, coby nie miał wątpliwości, jaki z niego pasożyt.

antikal Odpowiedz

Ja bym zabrała ze sobą jeszcze teleskop

Niezywa Odpowiedz

Zdecydowanie byłaś zbyt cierpliwa. Jak można znosić takiego lenia.

Heppy Odpowiedz

Zaręczyłas się z takim nieodpowiedzialnym typem? Dlaczego dziewczyny są takie zdesperowane? Na twoim miejscu bym poszła na jakaś terapie, dopóki nie trafisz na takiego co cie będzie lał, bo asertywności nie masz w ogóle.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie