Nie jest mi z tym łatwo, ale muszę przyznać, że jestem nimfomanką. Kiedy to robię, czuję się jak po zastrzyku adrenaliny – daje mi to niewiarygodną przyjemność. Z drugiej strony czasami nagle ogarnia mnie obrzydzenie do siebie i zastanawiam się, czy nie pora z tym skończyć. Jednak nie umiem. Gdy zachowuję erotyczną abstynencję przez jakiś czas, zaczynam czuć „głód”, wpadam w histerię, płaczę i tak dalej. Nie ma dnia, kiedy bym o tym nie myślała. To utrudnia mi życie. Ale terapia? Nie, to nie dla mnie – jestem niepełnoletnia, a mama myśli, że jestem jeszcze dziewicą.
O, i jeszcze jedno – znowu to zrobiłam i znowu się popłakałam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Terapia w takich przypadkach spełnia jeszcze jedną istotną funkcję - pozwala ocenić czy coś rzeczywiście jest uzależnieniem czy tylko wysokim libido. Jesteś w okresie dojrzewania, kiedy hormony buzują, myślenie o seksie codziennie jest w tym wieku normalne (tak, u dziewczyn też). Nie mówię, że to nie jest uzależnienie - mówię, że nie musi być. Tez myślałam, że byłam uzależniona w tym wieku od masturbacji, terapeuta potem twierdził, że to tylko wysokie libido
Ja też miałam wysokie libido w takim wieku, ale dziewczyna napisała, że popęd utrudnia jej życie i wpada w histerię jak nie uprawia seksu. To już jest trochę niepokojące.
W dniu 18 urodzin załóż sobie onlyfansa, a do tego czasu ćwicz jak teraz