Mam pewien problem. Na nerwowe albo po prostu nieciekawe sytuacje reaguję śmiechem. Kłopot jest w tym, że jest to nieadekwatne do sytuacji. Np. uderzyłam kogoś przez przypadek – śmieję się, dostałam smutną wiadomość – też się śmieję. Ludzie patrzą na mnie z wyrzutem i oburzeniem, ale ja po prostu tak reaguję i nie umiem inaczej postąpić.
Dodaj anonimowe wyznanie
A nie będziesz w przyszłości stosować bardzo mocnego makijażu i próbować zabić gościa w stroju nietoperza?
Mam tak samo, syndrom hostessy czy coś. Najgorsze wiadomości, a ja tu mimowolnie uśmiech nr 5... Po latach pracy pad tym mankamentem, opanowane do tego stopnia, że już na uśmiechu się zatrzymuje, zazwyczaj... Taka tam reakcja na stres, a może rujnować wizerunek.
Mam dokładnie tak samo. Szczerze kły w stresujących bądź trudnych dla mnie sytuacjach. I choć żona wie o tym to zdarzają się sytuację że i przed nią się muszę tłumaczyć czemu się śmieje.
Czasami znajomym wyjaśniam że lubię kabaret i przypomniała mi się jakaś scena.
No to nie ma się z czego śmiać 🤭 😂