#84bC9

Gdy miałam kilkanaście lat, byłam grubasem. Nic z tym jednak nie chciałam robić, więc mama zaprowadziła mnie do dietetyka. Ten zabronił mi jeść m.in. bułek z wędliną, serem i majonezem, które były moim ulubionym drugim śniadaniem. Stanowczo zaprotestowałam i zrobiłam mojej rodzicielce awanturę, kategorycznie domagając się, aby ta nie rezygnowała ze zwyczaju szykowania mi szkolnej wałówki.

Następnego dnia podczas przerwy wyjęłam z plecaka moje pudełko na drugie śniadanie. Ku mojej radości – było pełne. Mina mi zrzedła, kiedy je otworzyłam. Wewnątrz był liść sałaty, trzy rzodkiewki. A pod spodem? Pod spodem było zdjęcie mojej mamy jedzącej moją bułkę z wędliną, serem i majonezem!
PurpleLila Odpowiedz

Chyba nie myślałaś że mama zmarnuje pieniądze wydane na dietetyka i ulegnie twoim histeriom?

NOTHING000

Swoją drogą brawa dla matki autorki. Dużo osób na jej miejscu albo by zbagatelizowało problem, albo kazałoby córce schudnąć przez ciągłe przytyki w stylu "mniej żryj" - ale dietetyka by jej nie załatwiło.

Mikser

Mogła to być przenośnia, ale... jeśli przez cały dzień miał dziewczynie wystarczyć liść sałaty i kilka rzodkiewek, to w sumie nie tak do końca brawo dla matki. Zbyt drastyczny przeskok zarówno dla żołądka jak i psychiki :/

wmw Odpowiedz

Podziekowalas już mamie?

Niezywa

FamaleCenobite Niektórzy mają już taką nadwagę, że muszą od razu przejść na regorystyczna dietę. Skoro pudełko było pełne tej sałaty musiało być więcej.

NeverSleepAgain Odpowiedz

Dobrze, że mama zainterweniowała i poszła z autorką do dietetyka. Najgorsze, co można zrobić, to zignorować problem. Ale...
... zamiast dawać na cały dzień w szkole tylko liść sałaty i 3 rzodkiewki (co jest zdecydowanie za mało) powinna raczej zrobić autorce z tym zdrową kanapkę. Jest tyle możliwości, które nie oznaczają głodu. No i to zdjęcie mogła sobie odpuścić, niepotrzebna i w niczym pomocna złośliwość.

Jumalatar

Zauważyłeś, że dziewczyna u dietetyka wpadła w histerię ? To zdjęcie było odpowiedzią na jej histerię.

Niezywa Odpowiedz

I jak to się skończyło?

VampireGrin Odpowiedz

Uśmiechnęłam się mocno po tym wyznaniu :D

Bumtarararara Odpowiedz

Pójście do dietetyka to w tym wypadku najlepsze wyjście, ale ten dietetyk jeszcze musi ułożyć dietę tak, żeby była atrakcyjna i dopasowana do gustu tego kto ma ja jeść. Sama jestem na diecie u dietetyka i moja pani dietetyk uwzględniła sama z siebie kanapkę z majonezem i szynka. Zamienić bułkę na razowy chleb, chuda wędlina, warzywa i wilk syty i owca cała.
Takie restrykcyjne diety na sałacie nigdy nie będą dobre i zdrowe

NOTHING000 Odpowiedz

Nie ma to jak z premedytacją wpędzać się w stan nadwagi/otyłości... Naprawdę ci to nie przeszkadzało? Słabsza kondycja, być może problemy ze stawami i kręgosłupem, trudność ze znalezieniem fajnych ciuchów, zadyszka przy wchodzeniu po schodach, większa potliwość latem? Że nie wspomnę o lekcjach wuefu czy reakcji otoczenia...

Nvm

Generalnie komentarze takie jak Twój są właśnie szkodliwe dla osób z nadwagą i otyłością. Kiedy człowiek zmaga się z nadprogramowymi kilogramami ostatnią rzeczą której chce słuchać to przytyki ze strony innych ludzi.

diq1

A ja tam jestem w stanie to zrozumieć.
Wyglądam ok (obecnie 55/164), tylko dzięki metabolizmowi. Bo nie jem, dosłownie wpierdalam, kocham majonez i słodycze.
Jakbym zaczęła tyć, pewnie skończyło by się to porządnym załamaniem nerwowym.
Aczkolwiek powiedziałabym, że moja podstawowa dieta jest bardzo zdrowa, jedynie przekąski są kaloryczne w opór, ale chyba wtedy też jem troche mniej obiadu i jakoś się wyrównuje.

Jestjakjest

@Nvm racja, ale autorka wyznania nie chciała nic z tym robić, a to konkretna różnica.

JiminChimChim

Nie zapominajmy o tym, że uzależnienie od jedzenia, to chyba najgorsza opcja z możliwych. Bo nie odetniemy się od tego całkowicie.
Osobiście sądzę, że gdyby Autorka miała zbilansowane obiadki i inne posiłki, to te dwie bułki w takim wydaniu nie zrobiłyby jej wielkiej krzywdy. Czyli musiała objadać się innymi rzeczami. Teraz przechodzimy do następnego punktu, czyli pytania, kto ją tego nauczył? Dzieci nabierają nawyków żywieniowych w młodym wieku, jak jeszcze nie mają swoich pieniędzy itp. Więc ktoś Autorce kupował takie żarcie i nauczył ją tak jeść.
Kolejna sprawa, to bagatelizowanie problemów. I tu wiem z autopsji, że ja mogę narzekać na swoją wagę, że nie mieszczę się w fajny ciuch, ale postawcie przede mną dużą porcję makaronu, a on nagle wyłącza mi mózg i chcę tylko jednego: ŻREĆ!
Teraz jestem już starsza, ale to naprawdę boli, gdy czujesz się głodna. Psychicznie, bo brzuch pełny. I widzisz ten makaron czy inne żarcie, ale wiesz, że już wystarczy. To jest właśnie najgorsze. Wolałabym wcale nie jeść, niż się tak męczyć.

Dodaj anonimowe wyznanie