#81KE0
Mój mąż ma 22-letniego kuzyna. Nazwijmy go Grzesiek. Sympatyczny chłopak. Nie pije, nie pali, studiuje dość trudny kierunek. Niby wszystko OK, chociaż jest on trochę dziwny. Wydaje mi się, że może mieć jakąś lekką odmianę autyzmu. Ciężko wytłumaczyć co jest z nim nie tak, ale na pewno znacie takich ludzi w swoim otoczeniu, że niby ktoś jest normalny, ale jednak trochę inny. Mieszka z rodzicami, nie miał nigdy dziewczyny i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie miał. Ale do rzeczy.
Odkąd pojawiła się moja córka, on na jej punkcie oszalał. Jak mamy przyjechać do nich w odwiedziny, a zdarza się to dość często, bo ciągle jakieś imieniny, urodziny, święta, to on już wygląda za nami w oknie. Jego matka nieraz dzwoni i pyta, kiedy przyjedziemy, bo Grzesiek aż się trzęsie, żeby małą zobaczyć (to są jej słowa). Wpatrzony jest w nią jak w obrazek. Nie widziałam w tym nic złego, dopóki moja teściowa będąc lekko podpita powiedziała mojej mamie, że Grzesiek na wczasach bawił się tylko z dziećmi, że czatował nieraz z dziećmi i według niej to nie jest normalne, żeby 22-letni chłopak aż tak bardzo lubił dzieci.
Od tego momentu w mojej głowie zapaliła się ogromna czerwona lampa. A co jeśli, nazwijmy to po imieniu, on jest pedofilem? Długo się zastanawiałam, czy powiedzieć o tym mężowi, bo bałam się, że wkurzy się na mnie, że wymyślam bzdury na temat jego rodziny, ale w końcu mu powiedziałam i oczywiście stwierdził, że jego matka gada bzdury. Więcej tego tematu z nim nie poruszałam.
Wyobraźcie sobie, że jak u nich jesteśmy, za każdym razem jak chcę córkę przewinąć, to Grzesiek zrywa się nagle jak poparzony i łazi za mną jak pies, żeby popatrzeć. Jego matka oczywiście jest zachwycona tym jak jej synuś lubi dzieci i nie widzi w tym nic złego. W ogóle uważa, że on jest całkowicie normalny, a ja dostaję szału. Wkurza mnie, jak do niej gada, jak wyciąga swoje palce, żeby go schwytała, jak bierze ją na ręce. Jestem wściekła i przerażona, że całe życie będę musiała mieć go na oku. Teściowej też nigdy samej córki nie zostawię, bo boję się, że z nią pójdzie do ciotki, zagada się, a ten ją zabierze do pokoju się "pobawić". Męża też nigdy samego z córką do nich nie puszczę. Jednak zdaję sobie sprawę, że może będę zmuszona kiedyś dać teściowej córkę pod opiekę. Z jednej strony nie chcę pochopnie go osądzać i mówić teściowej, żeby go pilnowała, bo może okazać się pedofilem. Brzmi absurdalnie, bo pewnie to moja chora wyobraźnia. A cała rodzina męża obrazi się na mnie do końca życia.
Mam ogromną nadzieję, że przesadzam, że on naprawdę po prostu tak lubi dzieci i to wynika z tego jego upośledzenia. Wolę jednak dmuchać na zimne i mam zamiar całe życie patrzeć mu na ręce, jak tylko będzie w pobliżu mojej córki.
Masz absolutna racje, to jest twoje dzoecko i jak kazda matka boisz sie o nia. Ja to bym w ogole ograniczyla wyjazdy tam do minimum. W takich sprawach nie mozna ryzykowac. I co to znaczy popatrzec. Zabieram corke do osobnego pokoju i wywalm go, bo chce prywatnosci. A jak nie ma innego pokoju to do lazienki i zamknac sie z nia na klucz i tam przewijac. Nie pozwolilabym na takie gapienie sie na moja rozebrana malutka coreczke jakiegos starego chlopa.
Też nienawidziłam, kiedy cała chmara się zlatywała "kibicować". Zwłaszcza miało to miejsce w rodzinie od strony męża, nawet, gdy wychodziłyśmy do osobnego pokoju. Miałam ochotę ich rozszarpać za patrzenie na okolice intymne mojej córki, skończyło się, szczęśliwie dla nich, tylko ostrzejszym tekstem o tym, że chcemy być same. Nigdy nie puściłam jej bez majtek na dwór, czy nie pozwoliłam, by była golutka w basenie. To poniżające. Ponad to (na tą chwilę, bo ma dopiero 2 latka) uczę ją, że JEDYNYMI osobami, które mogą oglądać jej pupę, czy nawet goły brzuszek (ostatnio ma fazę na pokazywanie brzucha, żeby ją połaskotać, a wiadomo, jak to dzieci, zdarza się jej koszulkę podnieść dużo za wysoko :) ) mogą oglądać TYLKO: ja, mąż i moja mama (zawsze zostaje z nią, kiedy chcemy gdzieś sami z mężem iść, więc musi mieć jakieś "przywileje"...:) ). Nikt więcej, jak dla mnie, nie ma i nie powinien mieć potrzeby oglądać tych miejsc.
Twoje obawy doskonale rozumiem, Autorko. Dokładnie, jak @Legendka ograniczyłabym kontakty do niezbędnego minimum, a jego nauczyłabym się zwodzić i robić wszystko, by córka przy nim była u mnie, albo u męża na rękach. Jakby robiło się gorąco, to brałabym ją pod byle pretekstem od męża i olewała tego kuzyna. To TWOJE dziecko i masz zasrane prawo nie chcieć, by z kimś się zadawało. Takie jest moje zdanie.:)
@IriswonEverec właśnie tak powinno się robić 👏👏👏 krew mnie zalewa jak madki na basenach puszczają małe dzieci bez żadnego stroju albo w sieci wstawiają zdjęcia pociech bez kompletnego ubrania lub co gorsza świeżo po porodzie 🙈🙈🙈🙈
Masakra
Z tym brzuchem to Cię poniosło:D ale spoko, rób jak chcesz, twój dzieciak, twoja sprawa;p i tak żaden normalny człowiek nie kwapi się do oglądania ciała i gołej osranej dupy niemowlaka.
@Arszenik: Z tym brzuchem to chodzi o to, że większość maluchów nie ma takiego wyczucia i pokazują też klatkę piersiową przy pokazywaniu brzuszka i moja córcia nie jest odosobnionym przypadkiem.:D Staram się jej też "zaznaczyć" tą granicę, ale dwulatka raczej ciężko tego nauczyć. 😀 Nie mniej: staram się.😜
@IrisvonEverec nie do końca, pamiętaj też powiedzieć swojej córeczce, że gołą mogą ją oglądać rodzice, babcia i też jak trzeba to też lekarz 😊
@izka8520: Tak, tak. Masz 100% racji! Tylko moja córka tak czy siak ma, delikatnie mówiąc, bardzo słabe nerwy na widok lekarzy (tak mi się wydaje, że ją wystraszyła taka jedna lekarka, bo miała lodowate ręce i stetoskop... -,-"), więc na tą chwilę ciężko mi z nią o tym porozmawiać, niestety. 😀 Ale to nie zmienia faktu, że musi wiedzieć, że u lekarza wolno "biegać na golasa". 😀
Ja, mimo tego, że nie mam do nikogo takich podejrzeń i tak wszystkich nauczyłam, że przewijanie to intymna sprawa. Dziecko jest mi wtedy slokojne jak nie ma publiczności i musi od małego się uczyć, że ma swoją prywatność. Oni zapewne nie srają przy otwartych drzwiach, więc powiedz " ej no przestań się tak patrzeć to jest dla małej krępujące nawet jak tego nie rozumie. Musze mieć spokój przy przewijaniu" . Nie możesz pozwolić, żeby mała myślała, że towarzystwo przy zmianie pieluchy, a później przy korzystaniu z toalety/ nocnika to norma, bo ktoś może to wykorzystać. Moja córka miała 1,5 roku jak korzystała z toalety i wolała jak skończyła, nikt przy niej nie stał, a jak czasem ja czy mąż nie wyszliśmy to darła się ZAMKNIJ DZRZWIII WYJDŹ! i gdy skończyła dawała znać. Czuje się dorosła przez to bo może być sama i sama decyduje itp. Pomimo tego że my tak naprawdę stoimi za drzwiami :D
Mam identyczne podejście, synka przewijam tylko będąc przy nim sama, akceptuję ojca, a ludzi wyganiam, albo wynoszę się w ustronne miejsce, zależy gdzie jestem.
Od początku nie lubiłam jak ktoś oprócz mnie i ojca dziecka, patrzył się na małego podczas przewijania, przecież to mały człowiek, zasługuję na tą odrobinę prywatności.
I nie obchodzi mnie że on nie rozumie, przecież widzi ludzi wokół siebie, a ludzie widzą jego. Na cholerę ktoś ma patrzeć na jego miejsce intymne?
Na miejscu autorki powiedziałabym kategorycznie NIE kuzynowi, gdyby chciał patrzeć jak przewijam dziecko.
Co nie znaczy że nie pozwoliłabym mu się bawić z dzieckiem, czy wziąć na ręce, nie uprzedzam się do ludzi z powodu niczym nie popartych podejrzeń. Obserwowałabym i tyle.
Całe szczęście. że akceptujesz ojca przy tym przebieraniu..
O kurcze, to mnie chyba przewijali publicznie, bo jeśli jestem u kogoś z rodziny to nie przeszkadza mi jak ktoś mi wchodzi do kibla :D u nas zawsze była taka większa swoboda, przez co nie czuję wstydu przed nagością, bo jest dla mnie naturalna
To oczywiście tylko twoja sprawa i decyzja, ale dodam coś od siebie. Też miałam wujka, który przez problemy w dzieciństwie może nie był upośledzony, ale był bardzo prostym człowiekiem. Uwielbiał dzieci, w tym mnie. Było nas chyba 5 czy 6 i wszyscy go uwielbialiśmy, bo jako jedyny nie był 'za dorosły', żeby się z nami pobawić czy pójść gdzieś, gdzie nie można było iść bez dorosłych. Byliśmy wtedy w wieku ok od 3 do 12 lat, on miał pewnie z 27, już nie pamiętam i myślę, że byłoby mu strasznie przykro, gdyby ktoś mu zarzucił pedofilię, kiedy on po prostu poświęcał nam czas i zapewniał cudne wakacje. Dzisiai jego życie nie wygląda najlepiej (jego sprawa), ale dalej wszystkie 'byłe' dzieci mają o nim super opinię. Facet miał pecha w życiu, ale nam zapewnił naprawdę super dzieciństwo.
Co innego lubić dzieci, bawić się z nimi, a co innego notorycznie chcieć oglądać jak dziecko jest przewijane.
Wydaje mi się ze Twój wujek, a tamten facet, wysyłali zupełnie inne sygnały i zachowywali się inaczej. To nie jest normalne, jak ktoś chce oglądać nie swoje dziecko przy przewijaniu. Normalna jest za to chęć zabawy z dzieckiem
A co jest dziwnego w patrzeniu na przewijanie dziecka? Ludzie są po prostu ciekawi...Moja mama, tata, koleżanka, siostra tez patrzą jak przewijam dziecko i mam je zakrywać czy co? Bez przesady, to tak jakby powiedzieć, że każdy jest pedofilem i ma złe zamiary. Nie popadajmy w skrajności i paranoje! Jeżeli to nie są obce osoby, to nie widzę w tym nic złego.
Jeśli nie chcesz, aby ten chłopak widywał Twoją córkę za często, ani aby robił pewne rzeczy, to przede wszystkim się na to nie zgadzaj. Obserwuj jego zachowania, możesz też go delikatnie podpuścić w rozmowie, ale nie przekreślaj go z góry. Bo to może go bardzo skrzywdzić. Należy dmuchać na zimne, ale trzeba też popatrzeć na to logicznie.
Po pierwsze wbrew pozorom faceci mają duże potrzeby rodzicielstwa. U kobiet zazwyczaj takie chęci wybuchają w pewnym wieku. Popytajcie znajomych, często okaże się, że faceci nawet nastoletni nie mają nic przeciwko dzieciom i chętnie przyznają, że w przyszłości chcieliby być tatusiami. Ja byłam zaskoczona jak wielu moich znajomych uważa za logiczne założenie rodziny i jest to dla nich ważny aspekt życia.
A druga rzecz (może ważniejsza), jeśli ten chłopak jest rzeczywiście samotny, to może po prostu ma potrzebę zaopiekowania się kimś? Samotność to nie tylko brak seksu, ale też brak relacji jakichkolwiek i właśnie ta potrzeba dbania o kogoś. Jeśli do tego dochodzi nieśmiałość, to relacje z dziećmi pozwalają mu pozbyć się strachu przed odrzuceniem. Dodatkowo może po prostu ma cierpliwość i "rękę" do dzieci, tylko przez właśnie nieśmiałość nie ma szansy jej wykorzystać?
Skoro kobiety mogą się odnajdywać w opiece nad dziećmi, to dlaczego mężczyźni nie?
Nie ignoruj przeczuć, ale nie podejmuj też pochopnych decyzji, bo po prostu możesz ich żałować.
Oskarżenie o pedofilię to naprawdę coś mocnego i łatwo może człowieka skrzywdzić, zniszczyć mu życie. Przede wszystkim obserwuj, mimo reakcji męża porozmawiaj z nim ponownie. Ale z drugiej strony sama mówisz, że chłopak jest chory. Może właśnie dlatego nie widzi nic zdrożnego w byciu z małą nawet jak ją przewijasz. Sama mówisz, że oszalał na jej punkcie, a to nie oznacza od razu pedofilii. Poza tym rozmawiaj z nim, spędzaj z nim dużo czasu.
Zabawa, noszenie na rękach spoko. Ale takie bieganie by obserwować jak dziecko ma zmienianą pieluchę jest nienormalne. Z nim na pewno jest coś nie tak.
mnie zastanawia wlasnie to przewijanie.Powiedz mu ze to jest jednak prywatne i ze ma nie patrzec bo corka sie wstydzi.Cos tu jest nie tak.Bo o ile by sie tylko z nią bawił to mozna by pomyslec ze po prostu ja lubi.
Jeśli jesteście z mężem z normalnym związku małżeńskiego powinnaś go poinformować o swoich obawach. To jednak może (oby nie!) chodzić o krzywdę dziecka. A wydaje mi się ze jak jest się małżeństwem to rozmawia się o swoich troskach czy obawach. Nawet jeśli chodzi o rodzinę partnera/partnerki bliższa czy dalszą.
Przeczytaj jeszcze raz wyznanie, tylko tym razem uważniej.
Podpowiem, żebyś wiedział czego szukać, autorka powiedziała mężowi o swoich obawach.
Chodziło o to ze skoro ja to meczy to niech nie pozwoli zamykac tematu bo powód obaw nie zniknął. Poza tym napisanie zostało to tak jakby rozmawiała z nim o upodobaniu tego chlopaka do zabaw z dziećmi na obozie (czy gdzie tam był), a nie w związku z ich dzieckiem.
Jakoś mnie nie dziwi Twoja reakcja i gdybym miał choćby cień podejrzenia, że ktoś mógłby skrzyswdzić moje (albo i nie) dziecko, też starałbym się je chronić. Ten człowiek daje wyraźne sygnały, że coś jest nie tak i nawet, jeśli pedofilem nie jest, to normalny też nie i może wyrządzić dziecku krzywdę w ten czy inny sposób. Powodzenia, autorko i żeby nic się Twojemu dziecku nie stało.
Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo twojego dziecka, to zdaj się na instynkt.