#7ulni

Pewnego razu z ekipą znajomych wybraliśmy się na wycieczkę na Słowację. Poszliśmy do sklepu, żeby zakupić troszkę prowiantu, a że zachciało się nam grzańca, potrzebowaliśmy miodu. Jako że miód na Słowacji to nie miód, więc skończyło się na tym, że latałam koło kasy i bzyczałam jak pszczoła, żeby zapytać, gdzie dostaniemy ten specyfik. Pani, która w końcu zrozumiała o co nam chodzi, zasiadła do kasy, żeby skasować towar, przy kasie stanęłam z kumplem, który przypomniał sobie, że chce jeszcze gumy do żucia. Mówi do pani, że chce jeszcze te nieszczęsne gumy, na co ona wychyliła się z kasy, popatrzyła na mnie, na niego i tak rzecze: „Żuwaczku czy na pałku?” :D


PS  W końcu kupił i „żuwaczku”, i „na pałku”, bo jego druga połówka również była z nami i czekała przy wejściu, tarzając się ze śmiechu z zapytania uroczej kasjerki :D
skarpetka128 Odpowiedz

Zostawiam komentarz by sprzedać to narzeczonemu :D xD

OtakuYaoi Odpowiedz

Po dwóch minutach zrozumiałam :D

wiwerna Odpowiedz

Nie wiecie, że miód to "med", ale przy "żuwaczku czy na pałku" już się dogadaliście?

981001

Tak? Ponieważ nie wiedzieli, jak jest miód. Ale "żuwaczku czy na pałku" się domyślili. Łatwiej jest z translacją języka obcego na swój, niż odwrotnie. Siła skojarzeń itd.

wiwerna

No może i tak... ale ja np. na miejscu kasjerki pewnie bym nie pytała, tylko pokazała z pytającą miną oba rodzaje "gum" komuś, kto przed chwilą udawał pszczołę, bo nie potrafił znaleźć miodu na półce (i nie wiedział, jak się nazywa).
No i nie wiem, czy to prawda, że na Słowacji prezerwatywy to też gumki, ale jeśli tak to też bym jako kasjerka nie zakładała, że pantomimiści-z-przypadku posługują się językiem, w którym "guma na pałku" to guma. Dlatego jakoś wydaje mi się to troszkę podkoloryzowane. Nikomu nie zarzucam ściemy, po prostu wyraziłam zdziwienie.

Dodaj anonimowe wyznanie