#7l1GQ
Otóż mam 19 lat, a w klubie pracuję odkąd skończyłam 18. Jestem tam striptizerką, czyli tańczę na głównej sali i na salach prywatnych, zdejmując przy tym galoty. Jak to się stało? Otóż nigdy nie miałam jakiegoś wielkiego powodzenia u płci przeciwnej. Ba, nawet wcale. Nie to, żebym była jakaś wybitnie brzydka, bo nie byłam i nie jestem, ale to pewnie sprawka jakichś demonów czy innych czarownic. Wiele razy wychodziłam z inicjatywą - jestem dość kochliwa, więc moich "wybranków na całe życie" miałam wielu, ale niestety zawsze kończyło się odrzuceniem. Wciąż jestem młoda i nie wątpię, że kiedyś trafi swój na swego, ale jest jeden problem, a mianowicie moje fantazje. Moja miłosna klątwa sprawiła, że nigdy nie dane mi było trzymać faceta nawet za rękę, a ja jako dorastająca nastolatka czułam potrzebę za bliskością (seksem rzecz jasna). Zaspokajałam się ile mogłam, ale ciągle czegoś mi brakowało. Moja wyobraźnia jest bardzo wybujała i na samą myśl rozbierania się przed wieloma osobami czułam motyle w brzuchu. Zanim zaczęłam pracę spędzałam godziny na rozmyślaniu i napalaniu się na to, co mogłoby się dziać w takim klubie, żeby było jasne - miałam pociąg do rozbierania się i tańca, a nie prostytucji - to jak dla mnie za dużo. Kiedy skończyłam 18 lat, postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywistość choć trochę jest taka jak moje oczekiwania i wysłałam swoje zdjęcia do kilku największych klubów w Warszawie. Na odzew czekałam chwilę, bo już po 3 dniach miałam swój dzień próbny. Na rozmowie nie pytano mnie o sprawy prywatne, tylko o to, czy połączę szkołę dzienną z nocnym życiem i czy nie czuję skrępowania przed rozbieraniem się. Miałam troszkę wątpliwości, ale podpisałam umowę. Rodzice nie wiedzieli, ponieważ pracują na delegacjach i łatwo było mi to zataić. Szkoła też nic nie podejrzewała ;)
Pierwszego dnia nie szłam na prywatkę. Oswajałam się z miejscem i nawet weszłam kilka razy na podest. Wiecie co? Spodobało mi się. Z każdą kolejną zmianą byłam coraz śmielsza, a teraz jestem jedną z najlepszych tancerek. Chodzę na pokoje, gdzie rozbieram się cała, kuszę, uwodzę, ale nigdy nie pozwalam na nic więcej. Było kilka niebezpiecznych sytuacji, ale na szczęście ochrona zawsze przybywała na czas. Skończyłam szkołę i wyprowadziłam się z domu. Wszyscy myślą, że jestem barmanką w pubie, a tak naprawdę zbijam niesamowite pieniądze na tym co lubię - na rozbieraniu się.
Uprzedzając pytania - nie zamierzam się tym zajmować do końca życia. Pociągnę jeszcze z 2 lata, a potem chcę założyć własną cukiernię.
I tak, jestem niewyżytym dzieckiem, ale spełnionym i z dużą ilością pieniędzy. Kocham to.
Rób to, co sprawia Ci przyjemność.
W tym przypadku nie tylko jej sprawia przyjemność ;)
Spoko. Ode mnie propsy.
Nie boisz się ze będziesz mieć klienta-znajomego?
A ten znajomy miałby siarę, że chodzi do klubu ze striptizem
Co nie zmieniłoby faktu że ktoś dowiedziałby się o jej „sekretnym życiu”
Myślę że dla faceta wizyta w takim miejscu nie jest aż takim obciachem jak fakt, że dziewczyna to robi. Pójdzie jeden taki, zobaczy, powie następnemu... Dziewczyny muszą wykonywać prywatne tańce. Wyobraźcie sobie że wykonujecie takie tańce swoim znajomym.
Nie wykonują takich tańy na swoich znajomych. Jak jakas dziewczyna zauważy, że wchodzi ktoś kogo zna to idzie do kierowniczki i idzie do szatni. Pracuje w takim klubie, nie tańczę.
Brawo Ty. Nie każdy musi szukać akceptowalnej pracy, Ty potrafiłaś znaleźć coś, co Ci się podoba i na tym zarobić. Dla mnie to powód do szacunku, pomimo iż profesja może być negowana
Potem wchodzi facet do cukierni:
- Ku*wa! Roksana!
Żyj tak, żebyś to Ty mogła sobie spojrzeć w twarz, a nie inni, bo ludzie zawsze będą gadać. Jeżeli tylko praca sprawia Ci satysfakcję, a przy okazji zapewnia spory dochód, to nic, tylko się cieszyć. :)
Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki za pomysł z cukiernią! ❤️
Chciałabym cie zobaczyć w ,,7 metrów pod ziemią”. Myśle, że byłby ciekawy odcinek :)
@catniz jest już podobny odcinek, o prostytutce na pewno i na 90% o striptizerce
Wiem, oglądałam. Ale o striptizerce dziewicy jeszcze nie ma 😄
Też o tym myślałam, bo mnie to kręciło, ale nie potrafię tańczyć 😁
tak z ciekawosci- ile sie zarabia w takich miejscach?
Niezgubka .
Wierząc ogłoszeniom to 3 000-12 000 zł
@MalaMi29 zależy ile same zarobimy. Możemy nie zarobić nic a nawet 50 000 tygodniowo ;)
Jeśli to lubisz - spoko. Ja trzymam kciuki, aby to nigdy nie wpłynęło negatywnie na twoje życie i życzę powodzenia!