Jestem z partnerem już od 8 lat. Od samego początku nam się zbytnio nie układało ale daliśmy sobie szanse. Urodziła nam się córka. Po porodzie zaczęło się pijaństwo z jego strony do tego stopnia że trzeba było pożyczać kasę na życie. Poszedł na zastrzyk. Pomogło ale na czas zastrzyku, później znowu się zaczęło do tego stopnia że wylądował w szpitalu na ostre zapalenie trzustki i teraz ma cukrzyce. Zaczął uciekać w prace, ja też pracuję na jedną zmianę ale jego nie ma całymi dniami w domu. Wychodzi o 3 wraca o 20, po powrocie wypija kawę i znowu wychodzi, nie ma go do 23-00 w nocy. Tak jest dzień dnia a ja jestem ze wszystkim sama. Praca, dom, dzieci.. Podstawowe obowiązki matki pracującej.. Gdy zaczynam rozmowę i mówię że mam dość tego że jestem ze wszystkim sama to za każdym razem słyszę że kasa kasa i żebym przestała marudzić. No ale chyba kasa to nie wszystko?.. Całymi dniami gdy go nie ma nie odzywa się do mnie, ani SMS ani jednego telefonu nic zero.. Z dnia na dzień mam dość.. Nawet dziś w niedziele pojechał sobie gdzieś i zero kontaktu..
Dodaj anonimowe wyznanie
To czemu się z nim nie rozstaniesz?
"Od samego początku nam się zbytnio nie układało ale daliśmy sobie szanse."
Przepraszam, a ile tych szans było? Bo (często) warto dać jeszcze drugą szansę, no, może trzecią. Ale jeśli więcej, to już jest nie związek, a parodia związku.
A najgorsze co może być to "zróbmy sobie dziecko, to scementuje nasz związek"
Czyli miałaś partnera, z którym Ci się od początku nie układało, zignorowałaś to, a teraz dalej Wam się nie układa i dochodzisz do wniosku, że coś jest nie tak?:D
Ok, daliście sobie szansę, ale wiesz, szansa oznacza, że jest ileś % na sukces, w zależności od sytuacji. W waszej niestety wajcha wychyliła się w drugą stronę. Na moje to zupełnie naturalna konsekwencja zignorowania czerwonych flag na początku relacji. Raczej go nie zmienisz, ale mimo wszystko powodzenia.
Wraca o 23 a wychodzi o 3 to kiedy on śpi? 😅 jak ci nie pasuje to się rozwiedź i tyle.