#7Lrdz
Pewnego razu moja ukochana zaprosiła mnie romantyczną kolację. Od razu ją uprzedziłem, że nie chcę kiełków ani nic w tym stylu. Jak się okazało, jej koleżanka zostawiła u niej jakieś burgery z kurczaka, a moja luba nie wie co z nimi zrobić, więc postanowiła przygotować dla mnie burgery.
Zasiadamy do stołu, jej burger oczywiście wypchany jakimś "kotletem" z kalafiora. Mój natomiast wygląda bardzo apetycznie. Pierwszy kęs. W sumie nic wiele nie poczułem w gąszczu szpinaku i innych takich, ale smak całkiem niezły. Parę minut później poczułem się bardzo źle. Ból w brzuchu i nagła potrzeba wyjścia do toalety. Tam nie było lepiej. Na zmianę wymiotowałem i za przeproszeniem srałem. Wyszedłem z łazienki blady jak Jackson pod koniec życia i pytam się, co do cholery było w tym burgerze? Asia przestraszona tłumaczy, że chciała mnie przekonać do SOJOWYCH burgerów. No tak. Szybka decyzja - jedziemy do szpitala. I tak nasza randka skończyła się na izbie przyjęć. Najgorsze było to, że po wszystkim moja luba była obrażona na mnie, że przez moją alergię zabijam zwierzęta (?).
Z Asią nie jesteśmy już razem. Od niedawna jednak spotykam się całkiem fajną dziewczyną. Wczoraj dowiedziałem się, że jest wegetarianką. Help.
Ludzie są dziwni.
Niech sobie jedzą co chcą, ale dlaczego chcą narzucać swoje przyzwyczajenia innym?
Kompletny brak szacunku. Jak można być z kimś kto Cię nie szanuje?
Dlatego, że uważają zabijanie zwierząt za zbrodnię. To dość logiczne, że ktoś chce przeciwdziałać złu. Pytanie tylko czy obiera skuteczne metody. Wciskanie komuś soi podstępem lub pogardliwe uwagi na niewiele się zdadzą. Dużo bardziej by mnie do swojej diety przekonał wegetarianin, który noo... po prostu dobrze gotuje i nie robi wokół tej swojej sałaty jakiejś mistycznej otoczki.
@sefren, po to ludzie hodują niektóre zwierzęta, żeby je zjeść. I to nie jest zło.
Ludziom się już od tych wszystkich wymysłów w dupie przewraca. To, że ktoś lubi mięso nie oznacza, że jest gorszy.
@sefren zwierzęta też się wzajemnie zjadają. To co zrobisz? Pozamykasz w klatkach żeby nie mogły, bo zabijanie zwierząt jest złe? Przecież to prowadzi do absurdu.
Nie ma nic złego w jedzeniu mięsa na małą skalę. Jak się zje mięso ze 4 razy w miesiącu maksymalnie. Gdyby każdy tak do tego podchodził to byłoby inaczej.
Coraz częściej odnoszę wrażenie, że weganie są postrzegani jako wybryki natury. Już nie dziwię się, że moi znajomi tak na mnie reagują. A twoja była to świr. Ja na przykład nie wyobrażam sobie mówienia komukolwiek co ma jeść...
Myślę, że to kwestia tego, że niektórzy wegetarianie czy weganie starają się udowodnić iż ich dieta jest super, a Ci co jedzą mięso są źli. Nie mówię, że każdy tak robi czy coś, ale te osoby zniechęcają do siebie ludzi.
Ty nie jesz mięsa, bo sobie tak postanowiłaś i nie zakładasz innym w talerz, ale była Autora trochę przesadziła.
Bo są normalni weganie itp i wege terroryści, zależy na kogo się trafi... Moja mama np nie je mięsa, ale reszta domowników mięso je i mama normalnie posiłki mięsne robi
Jestem wegetarianką, ale gotuje obiady mięsne dla mojego chłopaka. A czasami on coś zje totalnie wegetariańskiego. Wydaje mi się, że tu chodzi o szacunek dla drugiej osoby 😊
Ja właśnie mam jedną wegeterrorystkę w swoim otoczeniu, ale jeszcze niedoedukowaną, na moje szczęście. Inaczej chyba bym ją udusiła. Serio, mam gdzieś co ona je i oczekuję tego samego. Osobiście jem bardzo mało mięsa i nabiału, bo mój organizm tego nie toleruje, ale o zgrozo, jem jajka! Męczę biedne kurki, które hoduje na podwórku mój znajomy...
Ja naprawdę rozumiem, że ktoś ma takie, a nie inne przekonania, ale dziwnym trafem, te świrnięte osobniki zaglądające do cudzych talerzy tu bronią zwierzęta, a z drugiej strony śmiecą na potęgę, zanieczyszczają powietrze i wywalają tony jedzenia do kosza.
Chwała za to, że są jeszcze normalni ludzie na tym chorym świecie.
"niech inni nie zaglądają mi do talerza"? Przepraszam bardzo, twoim tokiem myślenia, gwałciciel może powiedzieć "nie zaglądaj mi do łóżka". Kiedy zrozumiecie, że jedząc mięso, wyrabiacie ogromną krzywdę?
Abigail666 to znaczy, że według niej jeśli przestałabyś jeść jajka to kury przestałyby je znosić i nie cierpiałyby nigdy więcej? 😂
A ona w ogóle wie skąd bierzesz jajka? Bo jeśli nie i myśli, że kupujesz w markecie, to mogę ją nawet zrozumieć. Życie kur na fermach przemysłowych nie jest już takie kolorowe, jak tych na wsi.
Nie no, dla mnie to dziwne, że często od wegan słyszy się "jak możesz skazywać biedne zwierzęta na cierpienie?". Tymczasem pożerają i rozczłonkowują żywe rośliny, które niejednokrotnie (mimo braku układu nerwowego) reagują na bodźce zewnętrzne.
Każdy ma swoje upodobania, więc też edukujmy... Równowartość dziennego zapotrzebowania organizmu na tryptofan: ok. 100g mięsa lub 5kg bobu (roślina nie bez przyczyny wybrana - jest najbogatsza w tryptofan). Każdy niech sam wybierze, co dla niego lepsze. Ja nie osądzam, bo wiem, że dieta odpowiednio dobrana - nawet wegetariańska może nie przynieść szkody dla organizmu (raczej będzie wymagane np. 5-7 posiłków zamiast 3-5 dziennie, ale da się to zbilansować).
Btw. jedzenie tylko mięsa też nie jest dobre - najlepsza jest dieta zrównoważona i zróżnicowana.
A i na koniec: Steve Jobs zmarł na skutek raka trzustki, którego prawdopodobnie nabawił się przez swój skrajny fruktoweganizm - jadł owoce, które spadły z drzewa, a także ulegały częściowemu rozkładowi (przejrzałe). Aktor, który miał grać go w biograficznym filmie, po 2 miesiącach takiej diety trafił na oddział ratunkowy z ostrą niewydolnością trzustki. Więc nie popadajmy w skrajności. Nie trzeba być zelotą konkretnego sposobu żywienia - po prostu wystarczy się odżywiać mądrze ;)
Mieszkam z weganka, nie ingeruje w to, ze inni jedza mieso, nie brzydzi sie korzystania z tej samej deski, na ktorej przed chwila kroilam "padline" i nie zachowuje sie jak wariatka tak ogolnie. Niektorzy weganie bardzo przesadzaja, co mnoe martwi, bo takie zachowanie to terroryzm. Uwazam, ze lepszym sposobem na przekonanie do takiej diety jest po prostu dawanie czegos do sprobowania, bo (moim zdaniem) te posilki sa naprawde smaczne.
Przecież nie tylko soją można zastąpić mięso, każdy prawdziwy wegetarianin i weganin to wie (mam jednego na roku, też taki nawiedzony). Tym fochem o zabijanie zwierząt przez alergię pokazała tylko brak odpowiedniej wiedzy, albo po prostu była weganką dla mody, nie z przekonania. Chociaż ja kiedyś usłyszałam, że jedząc falafela przyczyniam się do islamizacji Europy, więc może niektórym brak mięsa pada na głowę i dlatego takie głupoty plotą.
Wystarczy dziewczynie powiedzieć, że jesteś uczulony na soje i po kłopocie.
Może powiedział, ale dziewczyna uznała , że pewnie chce się wymigać od jedzenia soi i chciała go przekonać nie mówiąc o tym co jest w środku hamburgera.
Wieki temu nie jadłam mięsa. Zrezygnowałam po jakichś 10 latach, ale przez ten czas moja rodzina wielokrotnie zdążyła to skomentować. I najlepiej pamiętam co jedna z ciotek powiedziała do mojej matki. Otóż moja matka jest głupia, że mi na to pozwala (miałam wtedy jakieś 21, może 22 lata i nie mieszkałam już z rodzicami) i jakby jej córka takie głupoty wymyślała, to by jej robiła jedzenie z mięsem, tylko tak, żeby nie wiedziała... Także zgadzam się z przedmówczynią - są ludzie, do których nie docierają wprost wypowiedziane prośby.
Idiotyczny argument. Wystarczyło uszanować, że on chce jeść do je a nie człowieka oszukiwać. Gdyby go nie oszukiwała to by nie trafił do szpitala. I tak całe szczęście, że nie miał takiej reakcji, że się dusił. I z tego głupia powinna się cieszyć. Bo np. selerem można kogoś zabić.
I wlasnie przez takich ludzi osoby "wege" sa postrzegane jak jacys podludzie...
'Podludzie' to może trochę za mocne słowo. Ale na pewno jako popaprańcy.
Mam przyjaciółkę wegankę. Raz czy dwa delikatnie proponowała nam (pozostałym z naszej paczki i mnie) spróbowanie przejścia na choćby wegetarianizm, ale kiedy nie poskutkowało, to odpuściła i nie naciska ani nie narzuca nam swojego stylu odżywiania sie. Dlatego, autorze, bądź spokojny, bo może Twoja nowa dziewczyna będzie normalna i nie będzie Ci wciskać na siłę wegetarianizmu :D
Nie rozumiem, po co ludzie z takim uporem zaglądają innym w talerz
To nie jest weganin, tylko wege - terrorysta.
To tak samo jakby osobie nie jedzacej miesa dorzucic go do potrawy "zeby sprawdzic czy zje". Chamstwo i dziecinada. Tymbardziej ze to nie zwykla awersja, a powazna alergia.