#8w7Ba

Jakiś czas temu zacząłem pracę w firmie produkującej kosmetyki.
Jednym z używanych surowców było kozie mleko w proszku, którego w laboratorium stał cały, pełny słoik.
Surowiec ten nie był w ogóle używany, aż po mniej więcej miesiącu od mojego zatrudnienia miał on być dodany do jednej z prób. Niestety słoik okazał się być kompletnie pusty. Kilka osób zaczęło zastanawiać się, gdzie wyparowała zawartość słoika, aż w końcu temat ucichł.

Żodyn nie wie, że to ja zeżarłem „na sucho” całe mleko w ciągu trzech dni od mojego pojawienia się w tej firmie.

#IxeZW

Tata ostatnio wspomniał mi o nowej metodzie kradzieży „na policjanta”. 
Do mamy jego koleżanki zadzwonił pewien policjant, który organizował szkolenia przeciwko wspomnianej wyżej kradzieży telefonicznej. Oczywiście podała adres zamieszkania i zaprosiła go do środka. Pan na miejscu pokazał jej legitymację i zaczął dawać rady dotyczące przechowywania biżuterii w bezpiecznym miejscu, jednak w tamtym momencie zapytał, gdzie ona ją trzyma. W odpowiedzi pani pokazała mu szufladę, gdzie chowa oszczędności, a potem, uderzona w głowę, została okradziona ze wszystkich kosztowności oraz drogich sprzętów.

Tak więc ostrzegam wszystkich przed takimi sytuacjami!

#NZglc

Jestem żonaty od 10 lat. Żona dopóki chciała drugie dziecko, chciała często zbliżeń. Teraz kiedy tego nie chce, bo chce jechać na wakacje, w ogóle nie chce. 
Czuję się jak byk rozpłodowy. Myślę o rozwodzie. Nie wyprowadziłem się tylko ze względu na dziecko, ale zbliżam się do granicy. Kilka razy jej o tym mówiłem. Bez rezultatów.

#AiT92

Historia o tym, jak ja, młoda i głupia laska, parę lat temu prawie dałam się nabrać na trik „amerykańskiego żołnierza”. Miałam wtedy jeszcze na Insta stare i publiczne konto, które dawno nie istnieje. Przyznam wprost: chciałam atencji. No i napisał do mnie „amerykański żołnierz”. Scenariusz wszystkim znany – się „zakochał” od pierwszego wejrzenia i inne bzdety. Zaczęliśmy gadać na whatsapp. I czemu ja wtedy nie sprawdziłam, że kierunkowy jego numeru jest z Kongo? Nie wiem, po prostu pisaliśmy. Raz mu wysłałam soft zdjęcie (bez twarzy na szczęście) i totalnie nie wyczułam tego, że niby tak „zakochany” facet ma w dupie moje foty, a ciągle pyta o to, ile zarabiam, gdzie pracuję. Long story short: uświadomiła mi wszystko znajoma zanim w ogóle zrobiłam typowi przelew. Kontakt zakończyłam, pisząc mu, że jest pieprzonym oszustem i go zablokowałam. Tyle. Morału brak w historii – po prostu nie bądźcie takimi ślepymi naiwniaczkami jak ja. Pozdrawiam.

#dUAiv

Zeszłej soboty pomagałem wozić tacie drewno do kotłowni, bo idzie zima. W pewnym momencie powiedziałem, że szybko muszę iść do domu, ponieważ mam biegunkę... Wróciłem, skończyliśmy wozić, więc poszedłem pod prysznic, ogarnąłem się i poszedłem do kuchni. Był tam tatko i powiedział, żebym zamknął oczy i powąchał to, co mi da, ja oczywiście bez zastanowienia zgodziłem się. Okazało się, że zabawił się w żartownisia i dał mi pod nos pieprz, a że ja kicham dosyć głośno i mocno, to podczas kichnięcia, mówiąc brzydko, zesrałem się w gacie... Oczywiście tata miał ubaw jak nigdy, a ja z powrotem musiałem iść się umyć...

#AUG6I

Pracuję ponad 6 lat w firmie zarządzającej nieruchomościami (głównie wspólnotami mieszkaniowymi). Petenci (czyli mieszkańcy tych wspólnot) bywają różni. Niektórzy są mili, inni gburowaci czy roszczeniowi. Najbardziej jednak irytują mnie ludzie, którzy obrażają nas jako pracowników. Słyszymy obraźliwe teksty, że nic nie robimy itp. Mieszają nas z błotem, że to dla nich jesteśmy i mamy robić tak, jak oni chcą. W pracy wypruwamy flaki, aby wszystko zrobić, załatwić jak najszybciej najważniejsze sprawy. W większości (np. zlecenie jakichś prac) decyduje zarząd wspólnoty, a to ludzie, którzy potrafią zastanawiać się, czy wyrazić zgodę na wymianę przepalonej żarówki, czy za wymianę zamka w zepsutych drzwiach wykonawca nie wziął za dużo pieniędzy (kwoty np. za 200 zł). W niektórych wspólnotach właśnie jest tak, że zarząd podpisując umowę o administrowaniu, chce zapisu, że oni właśnie decydują o takich pracach. Przecieka dach? Mi na głowę się nie leje. Może poczekać.
Czasami nie daję rady. W pracy jestem miłą, otwartą i sympatyczną osobę. Zawsze uśmiechnięta, nawet do tych, którzy traktują mnie źle. Jednak mocno to przeżywam i nie daję sobie rady. Nie sypiam po nocach, ciągle myślę, że w pracy znów będę wysłuchiwać obrażeń i marudzenia, że się nie wyrabiam z pracą. Mam myśli samobójcze. Prawie codziennie płaczę.

#VGi3n

Kiedyś byłam w związku z pewnym facetem. Facet typu wieczny poszukiwacz pracy, najmądrzejszy w każdej dziedzinie, filozof. W naszym związku to ja zarabiałam na życie, to ja płaciłam rachunki i za wynajem mieszkania. Byłam w nim bardzo zakochana i pewnych rzeczy nie widziałam lub nie chciałam widzieć. 
W pewnym momencie postanowiłam kupić dom i zakończyć wynajmowanie i płacenie innym. Na okres pół roku (wykończenie domu) zmuszeni byliśmy przeprowadzić się do mamy mojego byłego, ponieważ nie byłam w stanie płacić za wynajem i jednocześnie raty kredytu za dom. 

Na co dzień jestem przedstawicielką w dużej firmie branży elektronicznej. Moja praca wiąże się z częstymi wyjazdami na kilka dni na spotkania z klientami itp. Tak było też i tym razem – miałam pojechać do miasta oddalonego od mojego jakieś 300 km, tam miałam spotkać się z klientem, później nocleg w hotelu, na następny dzień kolejne spotkanie, kolejny nocleg i powrót do domu.
Po przejechaniu mniej więcej pół drogi dzwoni klient i odwołuje spotkanie. Postanowiłam wrócić do domu, nie informując o tym mojego partnera, ponieważ chciałam zrobić mu niespodziankę. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, jak wchodząc do domu, słyszałam odgłosy uniesień z naszego pokoju. Tak, tak, mój były obracał w nim sąsiadkę. W pierwszej chwili chciałam zrobić im awanturę... Ale wtedy przyszedł mi do głowy pewien plan.

Pojechałam do najbliższej galerii na kawę, żeby pozbierać myśli, po chwili zadzwoniłam do niego jakby nigdy nic, mówiąc mu, że będę w domu niedługo, ponieważ spotkanie zostało odwołane. Jednocześnie zasugerowałam mu, że mam olbrzymią ochotę na seks (oczywiście to było ostatnie, na co miałam z nim ochotę, jednakże to był element mojej układanki). On oczywiście szybko pozbył się sąsiadki i ogarnął się.
Wróciłam i szybko wylądowaliśmy w łóżku. Powiedziałam mu, że mam ochotę na ostrzejszą grę i spięłam go kajdankami do łóżka (często mieliśmy takie zabawy, więc go to nie dziwiło), zasłoniłam mu oczy i wstałam. W tym momencie powiedziałam mu, że wszystko wiem, a uwolni go z kajdanek jego mama, jak wróci z pracy... Nie wiem jaką miała minę, jak zobaczyła swego syna nago leżącego w łóżku i pewnie nigdy się nie dowiem. Szybko spakowałam moje rzeczy i pojechałam na kilka dni do przyjaciółki.
 
Dziś mieszkam już w nowym domu, jestem singielką, a mój były średnio trzy razy w tygodniu przysyła SMS-a z przeprosinami.

#u180D

Ostatnio kiedy leżałem z moją dziewczyną, ona zaproponowała wzięcie wspólnego prysznica. Pomysł bardzo mi się spodobał, ale żeby podkręcić atmosferę, poprosiłem dziewczynę, żeby mnie przekonała do swojego pomysłu. 
Wiecie, co odpowiedziała? „Bo śmierdzisz”.
To był mocny argument.

PS Wspólny prysznic był bardzo przyjemny.
Dodaj anonimowe wyznanie