#NzvZ7

Pracuję w sklepie. Kiedy klient jest dla mnie chamski, wydaję mu resztę w jak najdrobniejszym nominale, jaki mam w kasie. Nawet mnie to nie obudzi, że później mogę nie mieć drobnych (nazbiera się), ale patrzenie, jak uśmiech spełza z buraczanej mordki przy zbieraniu 90 złotych w monetach z lady jest tego warte.

#AerUA

Moja córka uprawia sport drużynowy, a ja nie cierpię jej trenerki. Dołączyła do drużyny niedawno i uważa się za mądrzejszą od wszystkich. Umniejsza pracę poprzedniego trenera i sobie przypisuje wszystkie sukcesy dziewczynek. Dlatego jak córka gra mecz, to po cichu zawsze dopinguję przeciwną drużynę.

#af04U

Uwielbiam szum farelki.

Gdy miałem kilka lat i nocowałem u dziadków podczas ferii zimowych, miałem zwyczaj schodzenia do kuchni w środku nocy i włączania starej, radzieckiej farelki – za oknem prószył śnieg lub padał deszcz, obijając się o metalowy parapet, a ja po prostu siedziałem na wprost niej na podłodze opatulony kocem i gapiłem się w nią, namiętnie doglądałem, jak żarniki robią się coraz bardziej czerwone. Szum wiatraczka wprowadzał mnie w błogostan. Jedyną żywą duszą w kuchni, poza mną, był stary kocur mojej babci. Wydawał się czekać na mnie co noc, bo praktyczne nigdy nie spał, siadał mi na kolanach i dopiero wtedy zasypiał, cicho pomrukując. I tak oto razem grzaliśmy się ciepłym powietrzem farelki. W ten sposób spędzałem niemal każde zimowe i jesienne wieczory u babci. Zdarzało się, że delikatnie przysypiałem, oddając się tej rozkoszy.

Dziś, po parudziesięciu latach, często wracam wspomnieniami do tamtych chwil, nawet teraz siedzę we własnej kuchni z włączoną nowoczesną elektryczną farelką, której ciepły strumień powietrza ogrzewa moje ciało i piszę to wyznanie, czując w sobie namiastkę małego chłopca owiniętego w koc, z kotem na kolanach.

#mpAjj

Ostatnio od znajomej usłyszałem coś, co mnie mega odpaliło. Otóż babka, która prowadzi szkolenia z HR i ma kilkadziesiąt tysięcy obserwujących, sama łamie mnóstwo praw pracownika – pracownicy pracują bez umowy, są mobbingowani, ona rzuca do nich dziwne teksty w stylu „za co ja ci, ku***, płacę”, „powinnam obniżyć ci pensję do najniższej krajowej” itp. Dodatkowo sama sobie pisze pochwalne maile, podszywając się pod klienta, jednocześnie krytykujące podopiecznych, aby im uzmysłowić, że beznadziejnie pracują.

Co można z tym zrobić? Szlag mnie trafia, jak słyszę takie historie, a wiem, że osoby tam pracujące same tego nie zgłoszą, bo boją się o pracę. Wielka pannica, spec od HR, jeszcze szkolenia będzie robić...

#A7NF7

Jestem matką dwójki dzieci. Moja córka – oczko w głowie tatusia – ma 24 lata. Ukończyła studia na poziomie inżynierskim i pisze magisterkę. 
Syn ma 22 lata.
Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że jest gejem i ukrywa to przed całą rodziną. Jest bardzo inteligentnym i wrażliwym człowiekiem i kocham go nad życie. Oddałabym wszystko, żeby był szczęśliwy. Mimo że ma moje całkowite wsparcie i powinien o tym wiedzieć, nie chce mi o niczym powiedzieć.

Wiem, że czytasz tę stronę, kochanie, i mam nadzieję, że w końcu to do Ciebie dotrze. Nieważna dla mnie jest Twoja orientacja, najważniejsze jest Twoje szczęście. Gówno, za przeroszeniem, mnie to obchodzi, co pomyślą sąsiedzi. Kocham Cię ponad życie i zawsze będę.
Twoja mamusia.

#c8Auw

Od kilku lat mieszkam za granicą. Jak uczyłam się języka, chodziłam przez rok do szkoły z uchodźcami, którzy nie mieli w swoim kraju zrobionej szkoły. Generalnie większość z nich była taka typu „allahu akbar”, w Koranie to, w Koranie tamto, to jest najważniejsze. I tak na jednej lekcji zaczęli dyskutować o czymś z nauczycielką. Pamiętam tylko tyle, że było to jakoś przed świętami Bożego Narodzenia, czyli temat ich dyskusji też tego dotyczył. Nauczycielka, chrześcijanka, coś powiedziała o swoich poglądach, a oni jej w odpowiedzi, że jak tak można, i jak wspomniałam wcześniej – w Koranie jest napisane... i jej argumentują.

Tak gdzieś w połowie lekcji, a raczej w połowie ich dyskusji, inny ziomek, który też jest muzułmaninem, powiedział:
– W Koranie też jest napisane, że nie możecie opuszczać swojego kraju.

Chwila ciszy, bo nieźle zagiął tego, który najbardziej kłapał dziobem. I odpowiedź:
– No tak, ale jeżeli mamy do tego ważny powód, to możemy.

Cieszę się, że już skończyłam tę szkołę ;)

#80Yyi

Po czym poznać, że się „wypaliło” w pracy i ma się dość?!
Kiedy przychodzi do ciebie klient, gdy siedzisz na kasie, pyta o rozmienienie 50 zł, ty go informujesz, że drobnych nie posiadasz, a on kupuje gumę do żucia, złośliwie się uśmiechając. Ty odpowiadasz tym samym złośliwym uśmiechem i pomimo ukrytych ostatnich 30 zł w papierkach w kasetce, wydajesz mu resztę w dwóch garściach... Po 10 gr, 20 gr i 1 zł!

Wiem, jestem podła.

#ki8I6

Na weekend przyjechałam do rodzinnego miasta odwiedzić rodziców. Podczas dzisiejszej długiej rozmowy z mamą usłyszałam między innymi: „Nie sądzę, abyś dała sobie radę z opieką nad psem, szczególnie takim dużym jak owczarek niemiecki. To duża odpowiedzialność”.
A kilka minut później usłyszałam: „Co to ma znaczyć, że nie chcesz mieć dzieci? Jak możesz tak nawet mówić?”.

Hmmm...
Dodaj anonimowe wyznanie