Zacznę od tego, że mam chłopaka. Jest dwa lata młodszy ode mnie. Poznaliśmy się przez wspólną znajomą w grudniu zeszłego roku, jednak aż do maja byliśmy tylko znajomymi. Potem zaczęły się wiadomości po nocach, rozmowy, śmiechy, żarty, idealne początki związku. Dzieli nas spora odległość, jednak on przyjechał do mnie na wakacje. Spędził u nas trochę czasu, poznał moją mamę, mojego brata i część „przyszywanej” rodziny. Potem sytuacja się odwróciła i to on gościł mnie. Podczas obu odwiedzin było nam razem dobrze, spędziliśmy razem czas na rozmowach, filmach, przytulaniu i nie tylko... Ideał, prawda? Jedynym problemem jest to, że obaj jesteśmy facetami. Żeby było zabawniej, ja jestem Bi, on do momentu spotkania mnie uważał się za heteroseksualną osobę, nie miał wcześniej nikogo poza jedną dziewczyną i jak sam twierdzi – zawróciłem mu w głowie (pozytywnie oczywiście).
Moja bardzo konserwatywna rodzina nie sprawia, że mam ochotę powiedzieć im o swojej orientacji oraz o tym, że „kolega”, który do nas wpadł w odwiedziny, to mój chłopak. Podobnie sprawa wygląda u niego.
I tak sobie żyjemy, ciesząc się sobą i licząc na to, że kiedyś wszystko się ułoży.
Pozdrawiam Anonimowych. Życzcie nam szczęścia.
Dodaj anonimowe wyznanie
Współczuję waszym rodzinom...
A ja współczuję Tobie serca pełnego nienawiści
Szczęśliwego, zakochanego syna?
Od kiedy to współczucie nazywamy nienawiścią, Szerloku?
Z zasady współczuje się czegoś negatywnego - choroby, złamanej nogi, śmierci bliskiej osoby. Jeśli ktoś współczuje czegoś pozytywnego lub neutralnego, nie wiedząc nawet jakie podejście do tej sytuacji mają osoby, do których to współczucie jest kierowane, to nie kryje się za tym empatia. Szczególnie, że poglądy małej sarenki na ten temat są tu doskonale znane i naprawdę nie trzeba być Szerlokiem, żeby wiedzieć, co się kryje za jej komentarzem.
Ale rodziny są konserwatywne, więc ona współczuje im zawodu jakiego doznają, kiedy wszystko się wyda. A że się wyda to pewne.
Naprawdę w to wierzysz, drago? Ona tu zawsze "współczuje" wszystkiego co związane z lgbt, nawet jeśli w wyznaniu jest, że dane osoby są w pełni akceptowane przez swoje rodziny. To po prostu takie fałszywe współczucie, żeby pod pozorami empatii dokopać człowiekowi.
A co do konserwatywności, to moja rodzina również jest konserwatywna, i to bardzo. A jednak wszyscy zaakceptowali od razu moją orientację, a moją partnerkę pokochali i traktują jak własną córkę/wnuczkę/siostrę. Babcia, która co niedzielę jest w kościele, nie może się doczekać naszego ślubu. Moja mama rozmawiała o mnie ze spowiednikiem i zapytała go, co ma zrobić. On jej powiedział "po prostu bądź matką i kochaj". I właśnie to dostaję od rodziny, mnóstwo miłości i wsparcia. Nie są mną rozczarowani, bo widzą moje szczęście. To nie religia uczy homofobii, nie konserwatywność uczy nienawiści. Tego nauczyliście się sami.
elbatory zwykle takie współczujące osoby wiedzą co mówią. Nie ma większego napinacza ws. homoseksualizmu, niż kryptogej.
Można współczuć czegoś z czym się nie zgadzamy i co uważamy za krzywdę. Wmawianie komuś nienawiści w takiej sytuacji to typowa manipulacja tęczowej ideologii i jeden z wielu powodów, dla którego nigdy jej nie zaakceptuję. Tolerancja - spoko, każdy ma wolną wolę i wybiera to, co dla niego najlepsze. Dla mnie największym szczęściem jest coś innego, ale jak ktoś woli taplać się w negatywnych emocjach, to oczywiście ma do tego prawo.
Dragomir, dokładnie to miałam na myśli. Biedne te rodziny, które przeżyją szok, gdy dowiedzą się o tej dewiacji. Miejmy jednak nadzieję, że ktoś z krewnych pomyśli trzeźwo i zaproponuje pomocną dłoń w wyjściu z tego zaburzenia...
Można to jakoś hormonalnie leczyć, czy po prostu byliby to gaje na pompie? Pytam poważnie. Gdyby to było takie proste i skuteczne, to już ktoś by to robił.
Pani Batory, wiesz coś na ten temat? Pytam serio, nie chcę propagandy o srających tęczą jednorożcach tylko jakieś rzetelne fakty. Jeśli ktoś coś wie o tym, to z pewnością jesteś to Ty.
Szczęścia, Panowie :) i dużo życzliwości wokół Was.
O, ktoś zmienił z "oboje" w wyznaniu na "obaj".
Po prostu lubiă mieć coś w tyłku bleeee
Życzymy