#6ZGYl
Mam 21 lat, a nie mogę zwracać się do nich normalnie, bo jest awantura i obrażanie się. Ja już chyba nawet nie wiem czy dałabym radę zwracać się normalnie. Ale w większym gronie zwracam się bezosobowo, bo mi wstyd. Zresztą o bezosobowe zwracanie też jest obraza. Myślałam, że nigdy nikomu nie powiem. Na szczęście są anonimowe.
Moje mlode (18, 16, 14) mówią do mnie jak chcą, najczesciej mamo, mamusiu, w zartach mame lub pani matko, ostatnio testowali czy umieliby do mnie po imieniu i choc dziecmi juz w zasadzie nie sa to ze smiechem stwierdzili, ze to nie przejdzie i ja mam na imie mama. I kropka :)
Rozumiesz żart z "mamę" ? ADOPTUJ MNIE. Co prawda mam 23 lata ale umiem sam sobie robić kanapki i wiązać sznurówki.
Ja mam 18 lat, moja siostra 13. Też podobnie się zwracamy do mamy. Uważam, że mówienie do rodziców w trzeciej osobie: "może mi mama podać?", "czy tata może mi pomóc?" stwarza niepotrzebną barierę między dzieckiem a rodzicem. Przecież to nie obcy ludzie, tylko nasza rodzina. Co do innych członków rodziny, np. do cioci, możemy powiedzieć "ciociu", a do takiej dalszej ciotki, której nie widzieliśmy 20 lat, "proszę cioci". Może niedługo do rodzeństwa będą mówić "proszę siostry" jak do zakonnicy?
mówienie do rodziców w formie czy może mama, czy może tata jest trochę jak całowanie wujkowi pierścienia. ;) ale mamusiu, tatusiu też jest trochę przegięte u dorosłej osoby. po imieniu bym nie umiał, bo to jak do znajomego.
ja do swoich rodziców często mowię 'mamuś, tatuś, tatu, mamu' różnie :D, zdarzyło się po imieniu. sama mam dwóch synków i gdy dwulatek mówi do mnie po imieniu to nie poprawiam go w żaden sposob, niech czuje się swobodnie :D
Zazwyczaj w kontaktach z moją mamą używamy żartobliwie zwrotów per "Pani Matko" i "Pani Córko", tylko dość dziwnie się na nas ludzie patrzą czasem :D
Mnie również zdarza się w żartach powiedzieć pani matko lub panie ojcze. Rodzicom widzę, że te zwroty się podobają, choć na początku nie reagowali zbyt entuzjastycznie, gdyż jak to określili "po takim wstępie szykuje się gruby temat" :) Mimo 34 lat wciąż zdarza mi się również powiedzieć mamusiu czy tatusiu i nie widzę w tym nic wstydliwego.
hahah ja do swojej tez mowie roznie, mamo, mamus, madko, mame ;p
czasem i dziewcze drogie sie zdarza ;)
kolezanka do mojej mamy mowi "pani mamo (imie)"
ja do taty przyjaciolki "tato wojtku" a o jej mamie "madka Lidka"
nikt sie nie obraza
Kiedyś wracając do domu rozmawiałam z mamą przez telefon i powiedziałam ,,to zostaw otwarty garaż". Ktoś z kim szłam powiedział, że nie powiedział by tak do mamy. Zdziwiłam się bo nie zczaiłam o co chodzi, i chodziło tej osobie, że nie powiedziałam ,,mamo".
Dla mnie mówienie bezosobowo lub po imieniu jest zupełnie normalne i nie widzę powodu dlaczego twoi rodzice każą do siebie mówić tak zdrobniale jakby byl jakimś bóstwem :)
Ja do rodziców muszę mówić w 3. osobie np. może mama podać mi szklankę a nie podaj mi szklankę...
Ja tak muszę mówić do ciotek... Jeszcze by brakowało, żebym musiała do rodziców:( to brzmi strasznie nienaturalnie
Ja tak mówię ale nie z rozkazu rodziców, tylko sama stwierdzam że rodzicom należy się szacunek i nie wypada mówić im na "ty".
@najciob, pierwsze słyszę, żeby mówienie nawet nie na ty, ale np. "mamo, podaj mi cośtam" było oznaką braku szacunku... Moim zdaniem takie "może mama" jest strasznie protekcjonalne i jakoś stwarza taką niepotrzebną barierę.
rodzicom nie wypada mowic na ty? mowic do nich 'mamo, tato' nie wypada? az sie przerazilam na samo poczucie jaki dystans i powaga musi byc miedzy toba a twoimi rodzicami
Moi nie pozwalają do siebie mówić mamo i tato. Mówię tylko mama i tata
Najciob chodziło chyba o to by przed każdym zwrotem do rzuca rodzica używać mamo/tato. Przykładowo jak ja robię herbatę to często pytam się "napijesz się herbaty?" A nie "mamo, napijesz się herbaty?". I choć nie używam przy każdym zwrocie słowa mamo, szanuję ją. Dla mnie liczą się czyny a nie puste słowa.
@Margaret, skąd ja to znam... Ja nie dość, że musiałam mówić do mamy w 3 osobie to na dodatek obowiązkowo "mamusia". Do tej pory pamiętam awanturę jaką mi zrobiła, gdy po skończonym zebraniu w 8 klasie powiedziałam "mamo, zaczekaj" bo chciałam abyśmy wracały razem. Była dosłownie kika metrów ode mnie, nawet się nie odwróciła, udawała głuchą. Wróciłam do domu sama, po krzykach, lamentach, że jej nie szanuję i obrażam(?) przy całej klasie, nie odzywała się do mnie przez kilka dni i traktowała jak powietrze. Nie obchodził jej fakt, że wszyscy moi koledzy z klasy mówili do swoich mam normalne "mamo" lub po prostu na "ty".
Dla mnie to po prostu chora sytuacja.
@najciob, ja czasami zwracam się do rodziców po imieniu, nawet do babci się zdarza. Jakoś nie uznają tego jako brak szacunku, więc nie przesadzaj ;)
Macie rację, ale chodziło mi że ja nie potrafiłabym mówić do mojej mamy na "ty" w sensie że po imieniu :) A jesli chodzi o to mówienie w trzeciej osobie to nie jest tak że zawsze tak mówię, możliwe że nawet częściej mówię coś w stylu: mamo czy mogłabyś coś tam :D
Mówienie rodzicom na "ty" to brak szacunku? Ja do swojej mamy mówię mamuśka, albo zdrabniam w jakiś sposób jej imię, np. zdarza się, że mówię do niej Alutka i nie jest to żaden objaw braku szacunku z mojej strony. Mamy luźną relację i uważam, że jest najlepszą mamuśką.
Szczerze napiszę, że Twój problem jest dla mnie całkowicie obcy, ale wynika to z tego, że ja do swojej Mamy mówię po imieniu nie tylko w domu, ale także w miejscach publicznych. Wiele osób, które pracowały / pracują z Moją Mamą stwierdzało, że nie mam i nie okazuję jej przez to szacunku. Moja Mama za każdym razem wyśmiewała te osoby, odpowiadając, że dla niej to nie jest brak szacunku.
Już nie wspominając o sytuacjach w szkole, gdy nauczycielki się irytowały i się pytały, kim jest A. Nie umiałam tego wytłumaczyć, bo dla mnie A. to A.
Nie rozumiem jak można mówić, że to jest nieokazywanie szacunku, ja z moimi znajomymi często mówimy np. „moja” Ania, Renatka czy Kazia mówiąc o swoich mamach. Do swojej też nieraz powiem po imieniu i ani ona ani ja nie widzimy w tym nic złego.
Ja też tego nie rozumiem, skąd wniosek, że nie szanuję mojej Mamy.
Jednocześnie mam świadomość tego, że dla wielu może to być nietypowe, aby dziecko mówiło do Rodzica po imieniu. Ponadto to świadczy o relacji Rodzica z dzieckiem moim zdaniem.
Ale powszechnie wiadomo, że osoby trzecie wiedzą lepiej, że ja przecież Mamie nie okazuję szacunku. :D
Ja do mojej mamy często mówię po imieniu w żartobliwym tonie, lub jak opowiadam coś o niej typu. "Wercia ostatnio cos tam coś tam", w sensie, że mówię o niej zdrobnieniem. Znajomi też czesto mówią, że pewnie nie szanuje rodziców. Jakby nie można było zrozumieć, że mam luźną relacje z nimi i dla mnie to normalne, nie mówię tak o nich z pogardą czy coś.
ja dość późno dowiedziałam się, że jednak ,,mama" to nie imię xd
Ja do mojej jak nie powiem po imieniu to nie slyszy;-D Mowie "mamo..." to nie reaguje, ale jak powiem "Basienka..." to od razu slyszy;-)
Właściwie to rozumiem doskonale. Ja do mamy mówię różnie: mamuś, mamo, ale ostatnio zaczęłam mówić "ziomuś", co osobiście uważam za moje uzależnienie (mówię tak tylko do mamy i do dwójki kuzynostwa), ale nikt nie odebrał tego za brak szacunku, wręcz właśnie taką dobrą relację. Staram się jednak rzadko tego używać w towarzystwie.
Pisanie takich słów jak 'mama, babcia itp' wielką literą to sztuczne i prowincjonalne okazywanie 'szacunku' na siłę. Lepiej jednak trzymać się zasad pisowni, a popisać się możesz w niemieckim.
@FoxyLadie, co prawda uczyłam się niemieckiego, ale nie korzystam z niego od około 7 lat.
A może to wynika z tego, że akurat mojej Mamie, Babci, Dziadkowi zawdzięczam naprawdę dużo, dlatego też uważam, że tylko taki zapis jest stosowny? Gdybym pisała o rodzinie kogoś innego, to bym nie stosowała wielkiej litery.
Mnie osobiście to strasznie razi, gdy ktoś się zwraca do rodzica po imieniu. Bierze się to po prostu z przyzwyczajenia i mi w życiu to przez gardło nie przejdzie. Z rodzicami mam naprawdę luźne stosunki i zwracam się do nich naprawdę różnie. Ostatnio zwracam się do nich żartobliwie oficjalnym tonem i do mamy mówię "matko" (ona mi zawsze odpowiada tak samo żartobliwie "córko"), a do taty zwracam się "ojcze" albo "padre". Ale za chiny ludowe przez usta nie przejdą mi ich imina, gdy zwracam się bezpośrednio do nich. Ale analogicznie nie rozumiem, jak można się do rodzica zwracać w trzeciej osobie. Niektóre moje koleżanki mówią do rodziców "czy podać mamie wodę" albo "może chce mama usiąść". Jakby się co najmniej do teściowej zwracały, a nie do własnej matki. Brzmi to tak, jakby ktoś z obcą osobą rozmawiał, a nie z rodzicem. Oczywiście każdy zwraca się do rodzica tak, jak go wychowano i jak uważa za stosowne, ale dla mnie mama to mama, a tata to tata i kropka :)
Ja też czasem zwracam się do rodziców po imieniu. W szczególności gdy zartujemy sobie. Dla mnie to nie jest oznaką braku szacunku. A mówienie w trzeciej osobie jest dla mnie dziwne i nie rozumiem rodziców, którzy obrażają się gdy dziecko powie do nich przez "Ty".
Ja miałam to samo z dziadkiem. Twierdził on, że "dziadek" to dobre określenie na jakiegoś śmierdzącego dziada (facepalm). Kazał mówić do siebie "dziadziusiu". Moje kuzynostwo zaczęło tak do niego mówić, ale mojemu bratu i mi w życiu to przez gardło nie przeszło. Raz, że to jakaś chora fanaberia a dwa - nie zasłużył sobie na taką formę zwracania się do niego.
Moi dziadkowie co prawda nie stawiają takich wymogów i w ogóle zresztą nie mówią, jak powinnam się do nich zwracać, ale jak piszą do mnie jakieś wiadomości, listy albo cokolwiek, to zawsze się podpisują "babunia i dziadziuś". Trochę mnie to śmieszy, bo oni dla mnie babunią i dziadziusiem byli, gdy ja byłam małym dzieckiem, ale coś czuję, że ja dla nich takim małym dzieckiem właśnie zostanę na zawsze i stąd te podpisy :)
Ja do mojego dziadka zwracalam się "dziadziu" chociaż nigdy takiego wymogu nie miałam 😀
Nie wiem czy to regionalizm czy tradcja rodzinna, ale moja dalsza rodzina z południa Polski mówi "dziadzia" zamiast "dziadek".
Nata, raczej tradycja rodzinna, bo też jestem z południa i nie słyszałam, żeby było jakieś umowne określenie na dziadka. ;)
W sumie ja mam 22 lata i często do rodziców zwracam się zdrobniale. Nie widzę powodu do wstydu w powiedzeniu, nawet w towarzystwie "mamuś podaj mi coś tam".
Co nie zmienia faktu, że obrażanie się Twoich rodziców, jest conajmniej dziecinne.
Ja bardzo często zwracam się w ten sposób do rodziców, zresztą używam przeróżnych form. Wynika to z bliskości między nami, nie z przymusu. :)
Trochę współczuję Autorce, bo fochy rodziców z tego powodu są...cóż, odrobinę dziwne. Zastanawia mnie tylko skąd wzięło się w nich przekonanie, że to jest brak szacunku ze strony dziecka...O.o
Ja nie moge mowic na rodzicow "on, ona, jego, jej" bo jest wielka obraza. Np. ostatnio rozmawialm przez telefon z tata i zapytalam sie czy jest z nim mama i cz cytuje "mozesz jej cos przekazac?" i oczywiscie dostalam ochrzan dlatego ze uzylam slowa "jej" ...
Ech, miałam przez jakiś czas coś takiego. Wkurzałam się, bo zachowywała się (to była głównie mama) jak obrażona księżniczka. Ale nieważne, że użyłam "mama" pięć razy, nie mogę szóstego zastąpić przez "ona" xd
Teraz się przestawiłam i albo nie używam wcale, albo mówię mama. Ale to dosyć idiotyczne.
ja sie zwracam "matko" i "ojcze" ale oni sie poprostu śmieją
A do ciebie mówią córeczko? Jeśli nie to też zrób im awanturę...
Za każdym razem, gdy moi rodzice zwracają się do mnie pełnym imieniem, mówię, że nie zrobiłam nic złego, więc mają mówić zdrobniale. Pełne imię jest na specjalne okazje, kiedy są na mnie obrażeni. Ale to nasz "wewnętrzny żart".
@Kreatywna inaczej, mam podobnie :D gdy byłam mała uparłam się, że chcę być Kasia, bo bardzo podobało mi się to imię, a swojego nie znosiłam, brzmi dość poważnie. Do dziś mówią na mnie Kasia, a gdy tylko usłyszę moje imię to od razu się stresuję, co złego zrobiłam.
Za to ja nienawidzę jak ktokolwiek skraca moje imię, bo Angelika już samo w sobie brzmi zdrobniale ;) Choć, swoją drogą, tak czy siak kompletnie tego imienia nie lubię. Nie toleruję "Andzi" (w gimnazjum dzieciaki mnie tym katowały), "Angela" ujdzie w tłoku, ale wolę nie. "Angelika" jednak mi najbardziej odpowiada.
Dobrych 6 lat temu zastanawiałam się czy wśród znajomych i rodziny nie przejść na moje drugie imię (Joanna), ale potem poznałam moją dziewczynę, Joannę właśnie, więc pomysł uległ zapomnieniu. Taki tam sobie zbieg okoliczności :D I swoją drogą, dziewczyna nie lubi "Asi". "Joasia" to mus ;) W sumie mi się podoba. "Asia" mówię tak po droczeniu się. Każdy ma swoje upodobania co do zdrobnień, nic się nie poradzi :d
@kreatywnainaczej, teraz tak mam 😀 mam 21 a moja mama wciąż zdrabnia moje imię ( a nie mam na imię Kasia, Basia ani tym podobne, przy tych imionach to bym się dziwnie czuła gdyby ktokolwiek mówił do mnie niezrobniale), a gdy tego nie robi to czuję się jakby zła na mnie była 😀
Zacznij mówic do nich matka i ojciec. Zresztą jak matka to jest kojarzone z matka boska, a ojciec z bogiem ojcem.
Zawsze nasz tłumaczenie.
Ja na przykład nie moge powiedzieć matka/ojciec bo od razu jest wielka obraza... bo to nieładnie tak mówić o rodzicach...
A ja nie rozumiem, dlaczego tak negatywnie się reaguje na określenia matka/ojciec. Ja bardzo często mówiąc o moich rodzicach używam tych nazw i właśnie nieraz znajomi się oburzali, że dlaczego ja tak o rodzicach mówię, a moim zdaniem to nic złego. Chyba lepiej mówić o mamie "matka" niż np "stara" jak niektórzy.