#6UZjn
Gdy wszedłem do odpowiedniej sali, przywitał mnie niemiły wzrok pań przedszkolanek. Słyszałem komentarze, że nie potrafię sam dziecka wychować. Kiedy podczas spotkania Gabrysia znów została zapytana o rysunek, odpowiedziała: "Jak ja i tata możemy się uśmiechać? Przecież tatuś na rysunku daje mi buziaka na dobranoc, a wtedy trzeba zrobić dzióbek. Nie da się uśmiechać". Wtedy zaczął się dialog Gabrysi i pani przedszkolanki:
- Gabrysiu, kochasz swojego tatusia?
- Kocham najmocniej na świecie!
- To dlaczego wcześniej odpowiadałaś, że go nie kochasz?
- Pani mnie zapytała, czy lubię tatusia, ja go nie lubię, ja go kocham nad życie.
Kocham moją małą córeczkę... :)
Ja już bym dostał zawału. Dzieci nierzadko mówią rzeczy budzące niepokój
To chyba przedszkolanki powinny się dokształcić. Gratuluje córki😉
Dokształcić z czego, jeśli można zapytać? Z indywidualnych relacji między rodzicem a dzieckiem? Mnie bardzo cieszy, że zareagowały. Wzorowa reakcja.
Myślę, że lepiej zareagować niż nie na takie sytuacje.
U Autora to tylko nieporozumienie ale może się zdarzyć, że dziecko rzeczywiście jest w domu pełnym przemocy lub gorszych rzeczy.
Fakt, to, że zareagowały jest pozytywne. Natomiast powinna pierwsze porozmawiać z dzieckiem, dlaczego taty nie lubi, dlaczego na zdjęciu się nie uśmiechają itd. Wtedy by się okazało, że nie ma potrzeby stresować taty i patrzeć na niego jak na potwora.
widzicie tylko jedną stronę medalu, taki rysunek nie jest dla was możliwością wsparcia ojca wychowującego samotnie córkę po śmierci żony, tylko koniecznością oskarżenia człowieka.
Wszystkie dzieci, które są wychowywane przez ojców na tej stronie, straciły matki przy porodzie, jak to działa?
Pewnie kwestia tego, ze matka musialaby byc tragiczna, by po rozwodzie to ojciec zajmowal sie dzieckiem. Wiec zazwyczaj zdarza sie to w sytuacjach, gdy matka nie zyje. A patrzac na to, ze kobiety statystycznie prowadza bezpieczniejszy tryb zycia, to glownie sa to przypadki smierci z jakiejs choroby. Z tym, ze chyba bardziej prawdopodobne jest, by kobieta raczej ponizej 40 zmarla z powodu komplikacji przy porodzie, niz jakiejs choroby, poniewaz te raczej wystepuja w troszke pozniejszym wieku.
Hmm... Sensowna teoria? :D
Niestety są takie przypadki, że u kobiety kilka dni po porodzie rozwija się sepsa. Która czasami prowadzi do niewydolności wielonarządowej i w konsekwencji do śmierci. Są to rzadkie przypadki, ale jednak się zdarzają - wiek tu nie gra roli.
@Dkshilll Wciąż możnaby to określić jako komplikacje przy porodzie, bo gdyby nie to, to żadne problemy by nie wystąpiły.
Kotka, chodzi mi o to, że wyznania są zmyslone lub podkoloryzowane, lepiej brzmi, w takim wyznaniu, że matka zmarła przy porodzie niż tatuś płaci alimenty i jest weekendowym ojcem, bo zdradził matkę z cycata blondynka np. :). Wydaje mi się, że częściej jednak w obecnych czasach matki mogą zginąć później, właśnie za sprawą choroby czy wypadku niz porodu..taka śmierć brzmi jak zaczerpnięta prosto z amerykańskich seriali.. Serio..
Przedszkolanki czujne i to się chwali ale faktycznie czasem lepiej pociągnąć dziecko bardziej za język zanim zasugeruje się rodzicom/ rodzicu , że w ich rodzinie źle się dzieje. Pamiętam jak kolega z pracy opowiadał, że jego córka powiedziała w przedszkolu, że tatuś gasi na niej papierosy. Co ja skłoniło do opowiedzenia takiego czegoś to nie wie, możliwe że gdzieś to usłyszała i zapozyczyla jako historyjkę. Musiał się ostro tłumaczyć, mimo, że po zbadaniu córki, nie stwierdzono żadnych śladów przypalenie papierosem ani innych świadczących o przemocy. Zresztą pracując z nim 13 lat zauważyłam, że to jest człowiek, który dla dzieci zrobiłby wszystko.
jak dla mnie to reakcja mocno przerysowana i stresogenna